Święto Konstytucji Trzeciego Maja to dobra okazja by zastanowić się jaka ma być ta nowa. A chodzi przede wszystkim, czy ma ustanowić model prezydencki, czy kanclerski, a nie jak dotychczas parlamentarno – gabinetowy ?

Nawrocki zapowiedział powołanie komisji konstytucyjnej przy prezydencie, która ma przygotować projekt nowej konstytucji.

Ma do tego prawo, bo zgodnie z art, dwieście trzydziestym piątym Ustawy Zasadniczej, może go zgłosić, podobnie jak Senat czy jedna piąta posłów Sejmu.

Tak czy owak trafi ona do Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, która ją opracowuje, a uchwalają obie Izby Parlamentu.
Przyjmuje zaś Naród w drodze referendum.

Konstytucja z 97 roku

Obecną Konstytucję przygotowała Komisja Konstytucyjna Zgromadzenia Narodowego, powołana ustawą z dziewięćdziesiątego drugiego roku.

Na jej czele stali ( w kolejności chronologicznej):
– Walerian Piotrowski
– Aleksander Kwaśniewski
– Włodzimierz Cimoszewicz
– Marek Mazurkiewicz.

Przyjęto w niej model rządów w RP, parlamentarno- gabinetowy z mocną pozycją prezydenta RP, któremu dano prawo weta do sejmowych przedłożeń oraz ustanowiono tzw. zasadę kontrasygnaty, to znaczy, że bez jego podpisu, decyzje premiera nie obwiązują.

Została ona „skrojona” pod Aleksandra Kwaśniewskiego, który jeszcze w trakcie praca nad nią, został głową państwa i jako były przewodniczący Komisji, miał duży wpływ na jej zapisy.
Zwłaszcza na ostateczny kształt prerogatyw prezydenta RP.
Jego dosyć silną pozycję argumentował tym, że prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych, co daje mu silny mandat do pełnienia urzędu.

Ten model funkcjonował lepiej lub gorzej za kadencji poprzednich prezydentów, którzy nie nadużywali prawa weta i generalnie, współpracowali z kolejnymi rządami.

Przede wszystkim w obszarze polityki międzynarodowej i obronnej.
To się zmieniło po objęciu urzędu przez Nawrockiego, który od zaprzysiężenia przyjął konfrontacyjny, w stosunku do rządu, styl.
I nie ukrywa, że jest zwolennikiem modelu prezydenckiego.

Jaka nowa Konstytucja?

Obecna konstytucja, w przypadku kohabitacji obu elementów władzy wykonawczej tzn. rządu i prezydenta, otwiera pole potencjalnych konfliktów.

Zwłaszcza w sytuacji jaką mamy dziś, kiedy prezydent uzurpuje sobie kompetencje, których de facto nie posiada.
Jak choćby w przypadku odmowy nominacji sędziowskich, ambasadorskich czy na pierwszy stopień oficerski oraz polityki międzynarodowej czy obronnej.

Zapisy obecnej Konstytucji mówią jasno, że głowa państwa musi je podpisać, a w sprawach obrony kraju czy stosunków międzynarodowych (łącznie z nominacjami ambasadorskimi) decyzje podejmuje rząd.

By uniknąć takich konfliktów na przyszłość, trzeba wybrać albo model prezydencki, albo kanclerski, jak np. w Niemczech.

Sam jestem zwolennikiem wyłącznie reprezentacyjnej roli prezydenta, który w następnych kadencjach powinien być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, a nie w wyborach powszechnych.
Natomiast premier, winien mieć uprawnienia kanclerskie by rząd mógł skutecznie rządzić i realizować swój program.

Polsce, dziś, nie jest potrzebny prezydent wybierany w wyborach powszechnych oraz z rozległymi uprawnieniami, bo jak pokazuje prawie rok kadencji Nawrockiego, może on skutecznie paraliżować prace rządu.