Musicie zrozumieć, że czymś innym jest inflacja, a czymś innym wzrost kosztów utrzymania. Nie tyle poziomem, co wykładnią inflacji można manipulować.
Manewr ten jako pierwszy zastosował towarzysz Wiesław, czyli I Sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, faktycznie kierujący polskimi władzami w Polsce Ludowej, Władysław Gomułka. Wprowadzając horrendalnie wysokie podwyżki na żywność, udowadniał, że inflacja jest niewielka, bo łączył np. ceny kiełbasy, cukru i chleba z cenami lokomotyw itd.
Podobny manewr stosuje dziś Morawiecki, łącznie z „ekspertem” wiceministrem Patkowskim. Inflacja wg tej metody, choć i tak jest wielka, to jednak nie oddaje rzeczywistego wzrostu kosztów utrzymania.
Przykład, który można tu taj wykorzystać, to kwestia wzrostu cen za wywóz śmieci.
W powiecie wadowickim – średni wzrost cen w tym obszarze to co najmniej 12% – a w niektórych przypadkach sięga on nawet 25 %. Chlubnym wyjątkiem jest gmina Wieprz – w niej odbiór śmieci nie podrożał.
Ale ważne są nie tylko tu procentowe wzrosty ile faktyczne obciążenie mieszkańców.
Przykładowo w takiej gminie Stryszów wzrost nastąpił z 21 zł do 26 zł. Więc obciążenie dla rodzin jest ogromne. Bo co z tego, że dla wielodzietnych są zniżki, gdy i tak więcej i to sporo zapłacą przez kolejne 3 lata. Wzrost kosztów odbioru śmieci jest wyraźniejszy niż pozom inflacji podawany przez rząd.
Skąd się on bierze wyjaśniam poniżej podając przykład Wadowic:
– generalnie stawki za wywóz śmieci są horrendalnie wysokie w całej Polsce. PROSZE ZAUWAŻYĆ, ŻE W SZCZEGÓLNYCH PRZYPADKACH JEST TO NAWET WYŻSZE NIŻ KOSZTY ZUŻYCIA ENERGII ELEKTRYCZNEJ. Są skutkiem fatalnej polityki państwa w tym zakresie – od kilku lat.
Jednym z elementów jest ograniczenie ilości RIPOK-ów, które na pewno dokonało się pod wpływem presji firm odbierających śmieci. Ograniczyło to konkurencję.
W przypadku Wadowic jest problem szczególny. Na nic zdadzą się zaklęcia burmistrza Kalińskiego, że w gminie Wadowice koszty odbioru śmieci są jedne z najniższych w powiecie. I nieprawdą jest, że niższe są w gminie Lanckorona, bo niższe są także w gminie Wieprz. Ale najważniejsze jest to, że są wysokie, a powodem dodatkowym, oprócz wskazanej wcześniej przyczyny jest to, że gmina Wadowice pozbyła się pakietu większościowego w składowisku w Choczni. I tak naprawdę od dobrych już kilkunastu lat nie ma żadnego wpływu na to co się tam dzieje.
Posiadając własne składowisko śmieci – o statusie RIPOK-a- mogłaby skutecznie wprowadzać niższe stawki dla mieszkańców. Cały czas powtarzam, że należałoby jeszcze raz przeanalizować – z kumatym prawnikiem – umowę odsprzedaży tych udziałów i z powrotem przejąć składowisko.
Dotąd jednak, dopóty nie da się tego zrobić należy zwiększyć kontrolę nad składowiskiem – co i w jakich ilościach tam się składuje. Przedstawiciel gminy nie jest tam tylko po to, by zgarniać kasę, ale nadzorować składowisko z pozycji jego współwłaściciela, ale także interesów mieszkańców gminy i samej wsi Wadowice. Jeśli idzie o ten interes mieszkańców gminy Wadowice, to należy zadbać o właściwy podział zysku. Wypracowany należałoby podzielić proporcjonalnie do wysokości udziałów. Ten zysk przynależny mieszkańcom gminy Wadowice nalży przeznaczyć na obniżenie kosztów odbioru śmieci.
Gmina poprzez swojego przedstawiciela powinna sprawdzić faktyczne koszty funkcjonowania składowiska. Przypatrzyć się ich celowości.
Jakoś na sesji żaden radny o to nie spytał. I rzecz niezwykle ważna. To sprawa tego jak wygląda strumień śmieci dostarczany na składowisko – skąd jest i co go stanowi. Jeden z byłych radnych w rozmowie ze mną przyznał, że jest on ogromny. I istnieje duże prawdopodobieństwo, że niebawem nowa niecka się zapełni i znowu trzeba będzie ją poszerzać kosztem okolicznych terenów.
Fot. Tomasz Sommer Extra
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz