Spotkanie przy Bramie Brandenburskiej i refleksja nad tym, o jaką przyszłość walczą dziś obywatele Niemiec

Berlin, 31 października 2026 roku. Brama Brandenburska – miejsce, które dla Niemców jest jednym z najważniejszych symboli historii, wolności i zjednoczenia – ponownie stała się przestrzenią publicznej debaty. Tym razem w centrum zainteresowania znalazły się pytania o przyszłość demokracji, rozwój sztucznej inteligencji, odpowiedzialność społeczną oraz problemy młodego pokolenia.

Podczas dzisiejszych wydarzeń miałem okazję odbyć krótką, ale bardzo interesującą rozmowę z Janą Goese, związaną z berlińskim środowiskiem inicjatywy PRÜF. Nasze spotkanie stało się dla mnie okazją do przyjrzenia się bliżej społecznym inicjatywom, które coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w niemieckiej przestrzeni publicznej.

Jej wypowiedź zwróciła moją uwagę szczególnie dlatego, że łączyła dwa zagadnienia, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się odległe: odpowiedzialność za rozwój sztucznej inteligencji oraz troskę o młodych ludzi, którzy coraz głośniej domagają się prawa do współdecydowania o swojej przyszłości.

PRÜF – kontrola w obronie wolności i demokracji

Zanim przejdę do samej rozmowy, warto wyjaśnić, czym jest inicjatywa PRÜF.

Nazwa jest skrótem niemieckiego hasła: Prüfung Rettet Übrigens Freiheit! – co można przetłumaczyć jako: „Kontrola – bo to również ratuje wolność!”.

PRÜF to obywatelska inicjatywa powołana przez Nico Semsrotta, skupiająca osoby zaangażowane społecznie, przedstawicieli kultury i środowisk obywatelskich. Jej działalność koncentruje się na ochronie demokratycznego porządku konstytucyjnego w Niemczech.

Co jest jej głównym postulatem?

Organizacja domaga się, aby wszystkie partie, które Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz) zakwalifikował jako podejrzane o prawicowy ekstremizm albo uznał za zdecydowanie prawicowo-ekstremistyczne, zostały poddane kontroli Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Nie chodzi zatem o to, aby organizacja sama decydowała o zakazie działalności jakiejkolwiek partii. Jej zasadniczym postulatem jest uruchomienie przewidzianej prawem procedury i przekazanie oceny właściwemu organowi konstytucyjnemu.

PRÜF wskazuje, że wniosek o zbadanie zgodności działalności partii z konstytucją mogą skierować do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Bundestag, rząd federalny lub Bundesrat. Sama inicjatywa szczególnie mocno zabiega o podjęcie takiego kroku przez Bundesrat.

To istotne rozróżnienie: PRÜF nie postuluje zastąpienia sądu decyzją ulicy. Przeciwnie – chce, aby o sprawach tak fundamentalnych rozstrzygała instytucja do tego konstytucyjnie uprawniona.

Organizacja prowadzi regularne demonstracje w stolicach niemieckich krajów związkowych, zbiera podpisy pod petycjami i stara się budować społeczne poparcie dla swojego postulatu.

W jej rozumieniu demokracja nie jest jedynie prawem do głosowania. Jest także systemem zasad, których należy przestrzegać i których trzeba bronić.

Jana Goese – rozmowa o człowieku w świecie zmieniającej się technologii

Na wizytówce, którą otrzymałem podczas spotkania, Jana Goese przedstawiona jest jako osoba związana z PRÜF-Berlin. Wskazano tam obszary jej działalności: organizację wydarzeń, booking oraz komunikację w mediach społecznościowych.

W naszej krótkiej rozmowie pojawił się jednak temat wykraczający poza samą działalność organizacyjną PRÜF.

Pierwsza część wypowiedzi dotyczyła sztucznej inteligencji i potrzeby odpowiedzialnego podejścia do jej rozwoju. Rozmawialiśmy o tym, że technologia, która coraz silniej wpływa na nasze życie, nie może rozwijać się w oderwaniu od człowieka, jego praw, godności i bezpieczeństwa.

To niezwykle aktualny problem. Sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie zagadnieniem informatycznym. Wkracza do szkół, miejsc pracy, administracji, mediów, kultury i codziennych relacji międzyludzkich. Zmienia sposób zdobywania wiedzy, komunikowania się, tworzenia treści i podejmowania decyzji.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: jak szybko możemy rozwijać sztuczną inteligencję?

Powinniśmy pytać również: kto będzie nad tym rozwojem sprawował kontrolę? Kto poniesie odpowiedzialność za błędy i nadużycia? Jak ochronić prywatność, miejsca pracy, prawa twórców i bezpieczeństwo dzieci? I wreszcie – czy zwykli obywatele będą mieli rzeczywisty wpływ na decyzje dotyczące technologii, która będzie kształtować ich przyszłość?

Właśnie takie pytania stawia inicjatywa Fairness Jetzt, określająca się jako obywatelski ruch na rzecz sprawiedliwej i bezpiecznej sztucznej inteligencji w Niemczech. Jej postulaty obejmują demokratyczną kontrolę nad rozwojem AI, jasne reguły oraz większy udział społeczeństwa w podejmowaniu decyzji.

W Berlinie 31 października odbywało się wydarzenie tej inicjatywy pod hasłem „Nicht ohne uns!” – „Nie bez nas!”. Po manifestacji uczestnicy mieli wziąć udział w obywatelskim spotkaniu poświęconym sztucznej inteligencji, przy wspólnym stole dyskusyjnym.

To ważny sygnał: obywatele nie chcą być wyłącznie odbiorcami zmian technologicznych. Chcą uczestniczyć w rozmowie o ich kierunku i konsekwencjach.

Druga część rozmowy: pokolenie Gen Z nie chce być pomijane

Szczególnie interesująca była druga część mojej rozmowy z Janą Goese. Dotyczyła ona protestów młodego pokolenia, które właśnie dzisiaj odbywają się w Berlinie i wielu innych niemieckich miastach.

Jana wyraziła zrozumienie i poparcie dla młodych ludzi, którzy zdecydowali się wyjść na ulice, aby zamanifestować swoje niezadowolenie i zwrócić uwagę na problemy, z jakimi mierzą się współcześnie.

W jej wypowiedzi ważne było również osobiste doświadczenie zawodowe. Jana pracuje jako nauczycielka i wychowawczyni w przedszkolu. Dzięki temu ma bezpośredni kontakt z młodym pokoleniem i może obserwować, z jakimi wyzwaniami mierzą się dzieci, młodzież i ich rodziny.

Zwróciła uwagę na to, że dzisiejsi młodzi ludzie stoją przed wieloma trudnymi problemami. Nie można ich niepokojów lekceważyć ani sprowadzać do zwykłego młodzieńczego buntu.

To ważna perspektywa. Młodzież potrzebuje nie tylko edukacji, ale również poczucia bezpieczeństwa, stabilności, perspektyw rozwoju i przekonania, że jej głos ma znaczenie.

Tymczasem młodzi ludzie coraz częściej mają wrażenie, że decyzje dotyczące ich przyszłości podejmowane są bez ich udziału.

O co walczy pokolenie Gen Z?

Dzisiejsze protesty organizowane pod hasłem „Gen Z regelt” nie dotyczą jednego problemu. Ich uczestnicy zwracają uwagę na szereg kwestii społecznych i gospodarczych.

Wśród najważniejszych postulatów znajdują się:

  • lepsze finansowanie edukacji i poprawa warunków nauki;
  • większa dostępność opieki zdrowotnej;
  • przeciwdziałanie rosnącym kosztom życia;
  • działania na rzecz ochrony klimatu;
  • sprzeciw wobec oszczędności budżetowych odbywających się kosztem młodych;
  • sprzeciw wobec obowiązkowej służby wojskowej i związanych z nią rozwiązań;
  • większy wpływ młodego pokolenia na decyzje polityczne i społeczne.

Według doniesień Reutersa organizatorzy spodziewali się ponad 160 tysięcy uczestników protestów w 34 niemieckich miastach. Była to więc manifestacja o znaczeniu ogólnokrajowym, a nie wyłącznie lokalna inicjatywa berlińska.

Młodzi ludzie zwracają uwagę na problemy, które dotyczą ich codziennego życia: niedofinansowane szkoły, trudności mieszkaniowe, wysokie koszty utrzymania, niepewność zatrudnienia i obawy związane z przyszłością.

Nie można przy tym pomijać faktu, że wokół organizacji protestów pojawiły się również kontrowersje dotyczące ich zaplecza organizacyjnego i udziału różnych środowisk politycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że same problemy zgłaszane przez młodych ludzi zasługują na poważną debatę.

W demokratycznym państwie protest jest jednym z praw obywatelskich. Nie oznacza zgody na każdy postulat ani na każdą formę działania. Oznacza jednak, że społeczeństwo powinno umieć wysłuchać tych, którzy domagają się zmiany.

Dwie debaty, jedno zasadnicze pytanie: jaka będzie przyszłość człowieka?

Kiedy zestawiam ze sobą pierwszą i drugą część wypowiedzi Jany, dostrzegam pewien wspólny mianownik.

Z jednej strony mamy sztuczną inteligencję, która może całkowicie zmienić sposób funkcjonowania współczesnego świata. Z drugiej – młode pokolenie, które już dzisiaj próbuje odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości pełnej niepewności.

To dwa zagadnienia, które w istocie są ze sobą powiązane.

Nie możemy rozmawiać o przyszłości technologii, nie rozmawiając o przyszłości człowieka. Nie możemy zachwycać się możliwościami sztucznej inteligencji, ignorując pytania o edukację, pracę, bezpieczeństwo i społeczne konsekwencje automatyzacji.

Nie możemy również oczekiwać od młodych ludzi odpowiedzialności za przyszłość, jeśli jednocześnie odbieramy im możliwość uczestniczenia w jej kształtowaniu.

W tym sensie słowa Jany Goese są ważnym przypomnieniem, że rozwój cywilizacyjny nie powinien być mierzony wyłącznie tempem postępu technologicznego czy wzrostem gospodarczym. Powinien być oceniany również przez pryzmat jakości życia, godności człowieka, bezpieczeństwa i szans, jakie otrzymują kolejne pokolenia.

Demokracja zaczyna się od słuchania

Moje spotkanie z Janą Goese było krótkie, ale pozostawiło kilka ważnych refleksji.

Zainteresowała mnie nie tylko jej działalność związana z berlińską inicjatywą PRÜF, lecz przede wszystkim sposób, w jaki połączyła rozmowę o technologii z troską o młodych ludzi.

W świecie coraz bardziej spolaryzowanym, w którym debata publiczna często sprowadza się do wzajemnych oskarżeń, potrzebujemy przestrzeni do rzeczowej rozmowy. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią dostrzec problemy społeczne, zanim staną się one źródłem jeszcze głębszych podziałów.

Potrzebujemy również odpowiedzialności politycznej i społecznej. Obrona demokracji nie może ograniczać się do deklaracji. Musi oznaczać szacunek dla prawa, wolności, godności człowieka i prawa obywateli do zabierania głosu.

Właśnie dlatego dzisiejszy Berlin jest dla mnie interesującym miejscem obserwacji. W jednym mieście spotykają się debaty o ochronie demokracji, o granicach władzy technologii i o prawie młodego pokolenia do decydowania o własnym losie.

Każda z tych inicjatyw ma swoją odrębną tożsamość i własne postulaty. Łączy je jednak pytanie o to, czy współczesne społeczeństwo potrafi odpowiedzialnie myśleć o przyszłości.

Bo demokracja nie polega wyłącznie na tym, że obywatele mogą raz na kilka lat oddać głos w wyborach.

Demokracja zaczyna się także wtedy, gdy potrafimy wysłuchać drugiego człowieka – nawet jeśli jego poglądy, obawy czy oczekiwania różnią się od naszych.

A przyszłość? Nie powinna być tworzona ponad głowami ludzi, których będzie dotyczyć.

Nie bez nas. Nie bez młodego pokolenia. Nie bez człowieka.

Cala rozmowa dostepna jest:

https://www.facebook.com/share/v/19gzPe6EQf/

Berlin, 31 października 2026 r.