Przypadek? Tak, ale jakże błogosławiony.

Jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte, jednak obydwaj bohaterscy policjanci żyją. Zapewne nie byłoby tak, gdyby tuż obok dramatycznej strzelaniny nie znaleźli się dwaj krakowscy chirurdzy. I to nie byle jacy. Dr Mateusz Wierdak, chirurg pracujący w Szpitalu Uniwersyteckim (SOR) oraz prof. dr hab. Michał Pędziwiatr – jeden z najmłodszych w Polsce profesorów medycyny, specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii onkologicznej. W 2017 roku zdał europejski egzamin specjalizacyjny z chirurgii (Fellow of European Board of Surgery, FEBS).

Natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową.

W rozmowie z Dziennikiem Polskim prof. Pędziwiatr mówi: „Byliśmy na obiedzie w restauracji, tuż przy skrzyżowaniu Dietla i Stradomskiej. Ja z żoną i czwórką dzieci. Mateusz ze swoją żoną i trójką dzieci.

Już się żegnaliśmy. Nagle mój syn krzyczy „Tato, tam strzelają do ludzi a oni padają na ziemię”. Schroniliśmy się w aptece, byliśmy świadkami wymiany ognia. – Od razu pojawiła się duża liczba policjantów, strażników miejskich, to było naprawdę szybko. To bzdura, że nie było dodatkowych sił na miejscu. Zaczęli wygradzać teren, opanowywać sytuację, pomagać nam i innym osobom zajmującym się rannymi. […]

„Przy udzielaniu pomocy nie kieruje się tym kto jest sprawcą, a kto ze służb. Dwóch policjantów było przytomnych, w powierzchownym kontakcie z postrzałami w klatkę piersiową. Sprawca też był przytomny, mówił co go boli, miał rany postrzałowe brzucha, uda, klatki piersiowej. […]

„Mateusz zajął się policjantem, zdjął swój płaszcz, którym go przykrył, bo był mocno wychłodzony. Inni policjanci dali nam opatrunki podręczne, bo najważniejsze było opanowanie krwotoku. Ciężko było poszkodowanych uwolnić z tych ich z kamizelek ze sprzętem…

„Ja zająłem się pozostałą dwójka rannych, ale nie byliśmy tam we dwójkę sami. Był policjant z przeszkoleniem medycznym, który zresztą nas rozpoznał jako chirurgów. Była jeszcze lekarka. Wszyscy wspólnie działaliśmy.”

„Szpital JP2 nie jest brany pod uwagę jako pierwszy w takich przypadkach, ale wiedziałem, że tam ranny policjant będzie miał największe szanse przeżycia. Zadzwoniłem do dyżurnego lekarza i zachowali się tam znakomicie, zaczęli uruchamiać blok operacyjny i kazali przywieźć rannego bezpośrednio tam….”

„Wielu lekarzy przyjechało do krakowskich szpitali przerywając weekend. Lekarze wiedzą, że liczy się każda pomoc i tym wszystkim ludziom należy się uznanie, bo z własnej woli, w sobotę przyjechali. Przecież nie wiemy ile osób finalnie po takim zamachu trafi na stół operacyjny. A poza tym taka sytuacja wpływa na funkcjonowanie szpitali, innych pacjentów i liczy się każda pomoc.”

„Zrobiliśmy wszystko co zrobiłby ratownik na miejscu takiego zdarzenia. Tu liczyły się sekundy…

„Gdyby ten policjant nie powstrzymał zamachowca… Po drugiej stronie skrzyżowania stały nasze rodziny i wiele innych osób. I strach myśleć co by było gdyby obok nich przejechał strzelając przez okno i dalej kontynuował ten rajd. My zrobiliśmy z Mateuszem swoje, ci policjanci to bohaterowie.”

Link do całej rozmowy: https://dziennikpolski24.pl/zamach-w-krakowie-ranni-jeszcze-na-ulicy-trafili-pod-opieke-chirurgow-lekarze-jedli-obiad-w-restauracji-obok-z-rodzinami/ar/c1p2-29508091

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.