Sejmowe debaty są pełne przykładów, upadku obyczajów parlamentarnych, jak to się kiedyś elegancko określało. Do tego moim zdaniem, przyczyniła się tolerancja sądów, które orzekały, że wyzywanie kogoś od chamów nie znieważa, to znaczy, że jest dopuszczalne w przestrzeni publicznej.
I tak po pewnym czasie wyhodowano wśród polityków i tfu… polityczek — autentycznych chamów i chamówki.
Przykładem jest moja próba walki z tym obyczajem, a raczej nieobyczajnością z wpływowym ongiś na Opolszczyźnie posłem lewicy, który pierwszy obnażył się przed wyborcami… swoją współpracą ze Służbami Bezpieczeństwa PRL, co przysporzyło mu nawet sporo głosów tego, łagodnie określając — specyficznego elektoratu. Wytoczony przeciwko niemu zarzut, sąd wprawdzie oddalił, ale sprawiedliwość — potrafi, być jak chce i sprawiedliwa i rychliwa, bo rzeczony wkrótce został zatrzymany, po czym prokurator przedstawił mu zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości 90 tys. zł w związku ze sprawą Elektrowni Opole. Wypuszczono go potem z ciupy i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 70 tys. zł. A mnie 4 lata potem udekorowano odznaką Zasłużony dla Województwa Opolskiego.