Jakże naiwnie myśleliśmy, że tak odpowiedzialny zawód wymaga Alma Mater z tradycjami dydaktycznymi, profesjonalną kadrę zawodową, zaplecze dydaktyczne, dostęp do nowoczesnych diagnostyk medycznych, szpitali klinicznych i nauczycieli akademickich na wysokim poziomie.
Tkwiliśmy długie lata w mylnym błędzie…. teraz byle budynek wpisany na ministerialną listę, jako „Wyższa Uczelnia” będzie „kształcić lekarzy”. To było kiedyś nie do pomyślenia, ale teraz cyk! Potrzeba matką wynalazku i wkrótce rynek medyczny zaleją tysiące absolwentów z dyplomami.
Bo o to tutaj chodzi, o absolwentów z dyplomami, których się rzuci na front medyczny i powoli będzie zasypywać niedobory kadrowe. Pacjentowi jest obojętne kto go będzie leczył, dyrektorowi jest obojętne kogo zatrudni, minister się wykaże sukcesem, „uczelnia” skasuje subwencje, a błędy medyczne obarczą absolwenta takiej uczelnianej wydmuszki.
Warto już sobie przygotować wywieszkę na drzwiach „Dr.Jan Iksiński, absolwent wydz.lekarskiego …. tu nazwa prawdziwego uniwersytetu ….. specjalista itd.
Niech pacjent wybiera.
Zostaw komentarz