Wizyta George’a Clooneya w Łodzi miała być debatą o demokracji i wolności. Zamiast tego stała się symbolem pogardy wobec zwykłych ludzi. Bilety po 3500 zł, loża VIP i snobistyczny spektakl o wartościach, do których dostęp mają tylko bogaci. To nie była rozmowa o przyszłości – to była pokazowa lekcja nierówności.
Zamknięta loża snobów
Tak się bawią za nasze pieniądze. Spotkanie z Clooneyem, reklamowane jako wielka debata o demokracji i wolności, okazało się zamkniętą imprezą dla wybranych. Wstęp kosztował 3500 złotych – tyle, ile wielu Polaków wydaje na utrzymanie przez cały miesiąc. Zamiast forum idei otrzymaliśmy prywatny teatr dla elit, którym wydaje się, że mają monopol na mądrość i moralność.
Wolność tylko dla bogatych
Jaki sens ma mówienie o przyszłości świata, skoro głos miliardera i aktora trafia wyłącznie do tych, którzy już mają wszystko? Ci, którzy kupili bilety VIP, nie potrzebują lekcji o demokracji. Oni potrzebują kolejnego pretekstu do towarzyskiego samouwielbienia. Dla zwykłego łodzianina pozostał zakaz wstępu i gorzka świadomość, że jego codzienne troski nie mieszczą się w świecie „wolności” serwowanej przez elity.
Moralność na sprzedaż
Clooney nie przyleciał, by rozmawiać z mieszkańcami Łodzi o ich realnych problemach – o smogu, biedzie, czy kosztach ogrzewania. Przyleciał po wysoką gażę i by wygłosić płatne kazanie o wartościach, których nie dotyka codzienność przeciętnego Polaka. Wolność słowa i troska o świat okazują się towarem luksusowym, dostępnym tylko tym, których na to stać.
Ekologia w wersji VIP
Ci sami ludzie, którzy głoszą walkę o klimat, przylatują prywatnymi odrzutowcami, generując ślad węglowy większy niż tysiące rodzin w Polsce. Ich „ekologia” to modny slogan, a nie sposób życia. Papierowa słomka w ręku celebryty nie uratuje planety, gdy za kulisami płonie paliwo do kolejnego luksusowego lotu.
Lekcja pogardy
Całe wydarzenie obnażyło brutalną prawdę: dla „wyższych sfer” zwykli ludzie są tylko tłem. Oczekuje się, że to my – klasa pracująca – będziemy się ograniczać, oszczędzać, zaciskać pasa i finansować globalne ambicje elit. Clooney w Łodzi nie był symbolem dialogu, lecz dowodem na to, że współczesne „igrzyska” mają nowych cesarzy – bogatych moralistów z biletami za 3500 zł.
Autor: Zdzisław Sługocki
Szanowny Panie Sługocki, pisze Pan: ” Bilety po 3500 zł, loża VIP i snobistyczny spektakl o wartościach, do których dostęp mają tylko bogaci. To nie była rozmowa o przyszłości – to była pokazowa lekcja nierówności. Tak się bawią za nasze pieniądze.” Jesli byly sprzedawane bilety to ich nabywcy bawili sie za wlasne pieniadze. Zdecydowanie nie za „nasze” w rozumieniu wlasnosci. Slowo „nasze” okreslac tu moze jedynie ze byl to srodek platniczy polskiego pochodzenia (czyli: „nasz”). Jesli byl to ” prywatny teatr dla elit” to znaczy ze za bilety elity te placily z kieszeni wlasnych a nie z kieszeni „naszej”(podatnikow). Nikt „elit” do placenia nie zmuszal. Wybor dobrowolny tak jak dobrowolny jest wybor poslow do Sejmu („Art. 104. 1. Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców (Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.))”. Pozdrowienia.stevek
PS. Przypominam uprzejmie ze Pan Clooney niewatpliwe perly swojego Rozumu prezentowal w okresie ostatniej kampanii prezydenckiej w USA. Zachecam do zapoznania sie z nimi w oryginale np. na Youtube. Wtedy kwota 3500 zł znajdzie zapewne swoje uzasadnienie. Nadzieja w tym, ze nabywcy biletow prowadzili notatki i swiatlosc wiekuista na nas splynie. Czym splynie? Ale o Tym szaaaaa. Jak powiada piesn Ludu Polskiego: „W Zakopanem miescie glownem Baca Bace pobil”. Co jest bardzo smutne. Pozdrowienia. stevek
PPS: Pańska Szanowna Publikacja zawiera cztery fotografje. Na dwu fotografjach znajduje sie Czcigodny Bohater w towarzystwie Dam w strojach ludowych. Na pozostalych: wnetrza zabytkowych posesji (zapewne nalezacych do owych Dam). Czy wiadomym jest kim sa owe Jakze Zaszczycone Damy? Jesli byly obecne na owej „pokazowej lekcji nierówności” to znaczy ze byl tam takze Szanowny Mistrz Fotografji ktory takze „Tak się bawil za nasze pieniądze”. „Szanowny Mistrz Fotografji to mo klawe rzycie”. Pożera mnie zazdrosc kłapiąca szczeką. Ja Tam nie bylem, miodu Swiatlosci i wina Mądrosci nie piłem. Pozdrowienia. Stevek
PPPS Jesli to byly igrzyska to moze nalezalo ustawic pochodnie Nerona? Pozdrowienia. stevek