Gdyby nie Kaczyński nikt w Polsce nie wziąłby nawet złamanego franka do ręki.
Znany z rozpowszechniania w nie tak odległej przeszłości materiałów propagandowych agencji RIA Novosti portal Prawy.pl uderzył ostro i pryncypialnie w… PiS.
Piórem (laptopem?) Jana Bodakowskiego portal uderza w szczepionki wyjątkowo merytorycznie.
W tekście zatytułowanym Jak wierzyć PiS-owi w szczepionki, skoro odpowiada za kredyty frankowe? czytamy:
Trudno mi wierzyć w słowa polityków PiS głoszących zasadność wstrzykiwania nieprzebadanego mutagenu zwanego szczepionką na Covid, który może wywołać choroby autoimmunologiczne prowadzące do zgonu, czy niepłodność, w sytuacji, gdy wbrew ostrzeżeniom Komisji Nadzoru Bankowego, przestrzegającej przed kredytami frankowymi, PiS zachęcał do tych kredytów. Wzięto ich w Polsce 1 milion (szacuje się, że ich ofiarą mogło paść więc do 4 milionów naszych rodaków).
https://prawy.pl/112489-jak-wierzyc-pis-owi-w-szczepionki-skoro-odpowiada-za-kredyty-frankowe/
Kłamstwo powtarzane nawet tysięczny raz nie przestaje być kłamstwem wbrew znanej opinii pewnego doktora. Podniecająca szury całego świata teza o zmianie kodu genetycznego człowieka przez szczepionkę na COVID-19 już dawno została zdemaskowana jako wyjątkowo prymitywny fake.
Szczepionki korzystające z kodu RNA – jak te fabrykowane przez firmy Pfizer/BioNTech i Moderna – zawierają informacje genetyczne, ale są one przenoszone przez cząsteczkę matrycową mRNA, która szybko znika i nie może spowodować zmian w kodzie DNA u pacjenta.
Dokładny ich opis można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej pod tym linkiem. W dokumencie opisano skład szczepionki Comirnaty wyprodukowanej przez firmy Pfizer i BioNTech, dawkowanie, sposób podawania, przeciwwskazania, specjalne ostrzeżenia i środki ostrożności dotyczące stosowania, właściwości farmakologiczne i specjalne środki ostrożności podczas przechowywania.
https://sprawdzam.afp.com/szczepionki-przeciw-covid-19-nie-zmieniaja-ludzkich-genow
Najwyraźniej wiedza jest wrogiem pana Bodakowskiego.
Nie byłby jednak sobą (ideolo, ma się rozumieć), gdyby po raz n-ty nie wyciągnął starego argumentu wyborczego, który to zdaniem fachurów od PR miał osłabić PiS a przydać głosów rozlatującej się teraz na naszych oczach „partii miłości (do stołków)”, zwanej ongiś PO.
Ni mniej, ni więcej PiS jest winien temu, że banki zagrały ze społeczeństwem wprowadzając tzw. kredyt frankowy.
Bodakowski przy tym całkowicie przemilcza podstawową informację – o tym, jak bardzo pożyteczny i konieczny jest taki kredyt informowali społeczeństwo prócz PiS (zwalczanego wówczas przez wszystkie media w sposób niespotykany w żadnym innym kraju na świecie) przede wszystkim ci, którzy powinni jako pierwsi wznieść alarm.
Tymczasem w sierpniu 2006 roku Instytut Globalizacji (powiązany osobowo z Najwyższym Czasem) kwilił:
Kolejnym etapem kampanii „Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów” było badanie opinii publicznej na temat działań KNB. O przeprowadzenie tego badania Instytut Globalizacji poprosił firmę TNS OBOP.
Wyniki badania wyraźnie wskazały na dwa aspekty działań ZBP i KNB. Po pierwsze, aż 25 procent Polaków wyraziło chęć skorzystania z oferty banków działających w Polsce na podstawie jednolitego paszportu europejskiego i zaciągnięcia w nich kredytów walutowych, jeżeli restrykcje weszłyby w życie.
Po drugie, blisko 60 proc. Polaków nie słyszało o planach KNB względem dostępności kredytów denominowanych w walutach obcych. KNB i ZBP publicznie wskazywały na interes społeczny ich działań, ale jednocześnie nie prowadzono społecznych konsultacji w tej kwestii (sic!).
Trzecim wnioskiem z badania TNS OBOP jest to, że aż 49 proc. Społeczeństwa zamierza sięgnąć po kredyt w złotówkach.
Badanie doskonale wykazało siłę samoregulacji rynku. Polacy są ostrożni i świadomi ryzyka kursowego. Dlatego też dodatkowe regulacje są zbędne .
Polacy byli świadomi i ostrożni ryzyka kursowego, zdaniem kolegów pana Bodakowskiego, ale po 14 latach nagle okazuje się, że jednak nie i tylko PiS był za kredytami frankowymi.
No gdyby nie Kaczyński nikt by do ręki nawet złamanego franka nie wziął… ;)
Przypomnijmy więc tych, którzy najwyraźniej zapomnieli, jak im się ongiś franki podobały.
Również Kamil Kajetanowicz z Centrum im. Adama Smitha uważa, że nie ma ekonomicznych podstaw do wprowadzenia restrykcji w dostępie do kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych. Kajetanowicz w raporcie pod wielce wymownym tytułem „Niech KNB jak najszybciej wycofa «Rekomendację S»” stwierdził, że nowe obostrzenia spowodują wzrost kosztów dla gospodarki i przeciętny wzrost kosztów obsługi kredytu hipotecznego dla każdego kredytobiorcy o ok. 40 tys. złotych.
Będzie to stanowiło dodatkową barierę dla tysięcy ludzi starających się o zakup własnego mieszkania lub domu.
(…)
Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, stwierdził:
„Zaskakujące i nieznajdujące uzasadnienia jest wtrącanie się nadzoru [bankowego] i próba nauczania banków detalicznych prowadzenia biznesu. Niedopuszczalna jest w Polsce praktyka, że pozaparlamentarnymi zakazami próbuje się regulować to, co wolno będzie bankom. To bezpodstawna ingerencja w sferę, którą rynek powinien regulować sam. Prawo stanowi, iż można brać kredyty w dowolnej walucie. Tymczasem, gdy banki nie będą mogły udzielać kredytów walutowych mimo rosnącego na nie popytu, będzie to ingerencją w prowadzenie działalności gospodarczej. Nie można ingerować w obszar roztropności banku i jego klienta.”
W ocenie Centrum im. Adama Smitha, „Rekomendacja S” cofnie w rozwoju polski rynek finansowy.
(op. cit.)
Warto też zacytować opinię gdańskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, założonego zaraz na początku przemian przez Jana Szomburga i Janusza Lewandowskiego (tak, tego samego speca od „prywatyzacji” pierwszych lat III RP):
„Portfel kredytów walutowych w polskich bankach charakteryzuje się wyższą jakością niż portfel kredytów złotowych. W 2005 r. różnica między wskaźnikami kredytów zagrożonych i walutowych powiększyła się w stosunku do końca 2004 r. (…) Godny podkreślenia jest fakt, że jakość portfela kredytów walutowych we wszystkich przekrojach systematycznie się poprawia. Dzieje się tak pomimo wysokiej dynamiki wzrostu kredytów mieszkaniowych zaciąganych w walutach obcych lub indeksowanych do tych walut. (…) Około 70% kredytów na finansowanie nieruchomości zostanie prawdopodobnie spłacone po upływie więcej niż 5 lat, czyli już po przystąpieniu Polski do strefy euro. Większość kredytów walutowych na cele mieszkaniowe stanowią kredyty we frankach szwajcarskich i euro. Po wprowadzeniu w Polsce euro ryzyko kursowe gospodarstw domowych z tytułu kredytów walutowych w euro zostanie wyeliminowane, a w przypadku kredytów w CHF znacznie ograniczone. (…) Wydaje się zatem, że ewentualne skutki wzrostu ryzyka kursowego w Polsce (szacowanego na relatywnie niskim poziomie) nie powinny stanowić istotnego ryzyka utraty zdolności kredytowej konsumentów. Warto podkreślić, że w obliczu wzrastającej świadomości finansowej konsumentów, ich zamożności oraz perspektyw rozwoju polskiej gospodarki i wejścia do strefy euro wprowadzanie ograniczeń w zakresie udzielania walutowych kredytów mieszkaniowych nie ma ekonomicznego uzasadnienia (…)˝.
Kto nie pamięta, w Radzie ww. Instytutu zasiadał ś.p. abp Tadeusz Gocłowski. A także Jacek Merkel.
Opinia powyższa pochodzi z maja 2006 roku. A tak zupełnie na marginesie – chyba nikt mający nawet resztki tzw. zdrowego rozsądku nie będzie łączyć Jacka Merkla czy Janusza Lewandowskiego z PiS-em.
Koledzy pana Bodakowskiego nie ograniczali się tylko do wyrażania opinii na piśmie. Prócz słów były także czyny.
Oto Stowarzyszenie KoLiber (utworzone w 2000 r. przez Unię Polityki Realnej, prezesował wówczas obecny lider Konfederacji Janusz Korwin Mikke) urządziło pikietę pod siedzibą NBP w obronie dostępności kredytów frankowych dla ogółu.
Pod patronatem portalu Money.pl ruszyła akcja Chcemy ryzykować!
Tymczasem banki się zaparły i rekomendacja S nie została wycofana. Zmieniono ją dopiero w 2013 roku, kiedy to już mieliśmy kryzys kredytowy.
Mimo to w 2008 roku, pierwszym pełnym roku rządów PO i premiera Tuska, ilość kredytów frankowych wzrosła dwukrotnie w porównaniu do rządów egzotycznej koalicji z PiS na czele.
Jan M. Fijor, niegdysiejszy wzorcowy człowiek sukcesu, publicysta m.in. Najwyższego Czasu, pisał wtedy autorytarnie z pozycji człowieka, który wie, co to jest pieniądz i jak go zdobyć:
Mimo iż teoretycznie złoty mógłby stracić na wartości wobec euro, franka szwajcarskiego czy dolara, trudno zakładać, że będzie to aż 50 czy 100 proc. dewaluacja. Dopiero przy tak drastycznym spadku wyrównałyby się koszty pożyczki zaciąganej w walucie (EUR lub CHF) z pożyczką w złotych. Nawet najbardziej pesymistyczne przewidywania nie uzasadniają takiej dewaluacji złotego. Zwłaszcza, że w ciągu ostatnich dwóch lat, to jest od wejścia do Unii Europejskiej, polska waluta zyskuje na wartości, a jej wahania wobec CHF, EUR, a tym bardziej tracącego na wartości dolara, nie przekraczają kilkunastu procent na niekorzyść polskiego złotego.
Pamiętajmy o tym. W latach 2005-2008 nie można było znaleźć niezależnego analityka finansowego, który by spodziewał się takiego kryzysu i faktycznej roli, jaką pełnił kredyt zwany potocznie frankowym.
O prawdziwym stanie finansów Grecji wiedziały wówczas tylko banki. I raczej nie na poziomie ich krajowych (czyt. polskich) oddziałów. Ich analitycy doskonale więc przewidywali zwyżkę kursu CHF po wybuchu kryzysu greckiego. Ryzyko walutowe po stronie banków było więc pomijalne w jakichkolwiek symulacjach.
Obwinianie dzisiaj PiS wyłączną winą za rozpowszechnienie w Polsce kredytów denominowanych i indeksowanych w CHF świadczy albo o defekcie mózgu, stanowiącym poważną przeszkodę do prowadzenia samochodu np. nie mówiąc już o zawarciu związku małżeńskiego, albo też, co bardziej prawdopodobne, to kolejne zagranie propagandowe zgodne z kremlowskimi wytycznymi.
Polacy bowiem nie mają ufać każdemu rządowi, który nie będzie wasalny wobec Putlerka.
I właśnie te buty pasują Bodakowskiemu najbardziej.
.
A nawiązanie do szczepionki? Akurat tak się zdarzyło, że jest ona na topie.
Równie dobrze mogłoby być coś innego.
Ważny jest bowiem PiS.
Cała reszta to didaskalia.
24.01 2021
Zostaw komentarz