Wybór Paulo Sousy na selekcjonera Reprezentacji Polski jest bardzo wyważonym kompromisem. Kompromisem pomiędzy wieloma czynnikami, które są graduatywne dla prowadzenia drużyny. Ważny i ważki krok, który ma być kolejną jasną kartą w prezesurze Zbigniewa Bońka.

Stadion Narodowy w Warszawie

https://unsplash.com
(Michał Lis)


Portugalczyk był świetnym zawodnikiem. Wybranie Sousy jest równoznaczne z respektem i niewymuszonym szacunkiem bez konieczności nabywania go w trakcie pracy z drużyną. Ważne jest podejście i stosunek do trenera przez drużynę bez konieczności „googlowania” czy transpozycji stosunku i podziwu do Prezesa Bońka na trenera. W tym przypadku selekcjoner Sousa broni się sam. Portugalczyk zbierał szlify trenerskie w najlepszych ligach i za każdym razem jego praca charakteryzowała się niezależnością w prowadzeniu zespołu.
Urodzony w Viseu jako czternastolatek występował w juniorskiej drużynie Repesenses a w 1986 czyli opuścił rodzinne strony i zaczął trenować z juniorami Benfiki. Jako senior występował w drużynie przez 4 lata. W 1993 reprezentował Sporting. Gdy występował od 1994 do 1996 roku w Turynie odniósł pierwsze spektakularne sukcesy – wygrał z Juve scudetto, puchar Italii i Ligę Mistrzów. W następnym sezonie gdy przeniósł się do Borussi to triumfował razem z ekipą z Dortmundu w Lidze Mistrzów (1997). W 1998 roku wrócił na Półwysep Apeniński do Interu Mediolan a w 2000 roku trafił do Parmy. Później trafił również do Panathinaikosu Ateny i Espanyolu Barcelona.


https://unsplash.com


Twierdzenie, że nowy selekcjoner Polski nie ma bogatego cv jest moim zdaniem niezasadne. Jako trzydziestoośmioletni człowiek był asystentem Carlosa Quieroza jest to ważny punkt w życiorysie naszego nowego trenera ponieważ po tym gdy przez trzy lata trenował reprezentację Portugalii U16 mógł zrewidować swoje umiejętności przy fachowcu doświadczonym i to z najwyższej półki.
Po asystenturze przy Quierozie Sousa w ciągu 2 lat burzliwie przeszedł trzy kluby z wysp Brytyjskich: Queens Park Rangers, Swansea City, Leicester City. Zdecydowany charakter Portugalczyka również nie zdobył pełnej symaptii wtrącających i chcących sterować nim ludzi z Videotonu Szekesfehervar gdzie spędził dwa lata do 2013 roku. Na Węgrzech zdobył z Videotonem Puchar Ligi i awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Później nastąpiły dwa sezony, w których były mistrz świata z 1989 roku reprezentacji U20 (odbywających się w Arabii Saudyjskiej) zdobył rok po roku dwa krajowe mistrzostwa. Pierwsze z Maccabi Tel Awiw a drugie sezon później z FC Basel – mistrzostwo Szwajcarii. Z Basel po wyjściu z grupy Champions League drużyna Sousy odpadła FC Porto w 1/16 rozgrywek Ligi Mistrzów. Ciekawostką jest fakt, że jako trener zespołu z Izraela w sezonie 2013/2014 odpadł właśnie z Bazyleą w 3 rundzie eliminacji Ligi Mistrzów po morderczym dwumeczu gdzie u siebie zremisował ze Szwajcarami 3:3 a na wyjeździe przegrał z Maccabi minimalnie 0:1. Następnie po rozegraniu spotkań z Girondins Bordeaux (również swoim przyszłym klubem), Apoelem i Eintrachtem awansował do 1/16 Ligi Europy gdzie ponownie spotkał się z FC Basel ale tym razem po bezbramkowym remisie u siebie Maccabi przegrało z ekipą ze Saint Jakob-Park 0:3.
Można domniemywać po tej historii, iż drużyny prowadzone przez Souse robią wrażenie na przeciwnikach i są na tyle interesujące taktycznie oraz mentalnie, że są wizytówką trenera. Wolicjonalne cechy boiskowe Sousy piłkarza są przenoszone na murawę przez ekipy prowadzone przez Sousę trenera.
We włoskiej „Violi” przejął drużynę z rąk Vicenzo Montelli po sezonie, w którym zespół z Florencji zajął czwarte miejsce w lidze oraz odpadła w półfinale rozgrywek Ligi Europy z Sevillą (która zdobyła Puchar Ligi Europy). Paulo Sousa osiągnął w pierwszym swoim sezonie 5 a w następnym 8 miejsce w Serie A. Udział w Lidze Europy był umiarkowanie poprawny jak na apetyty działaczy i kibiców oraz opinię publiczną. W sezonie 2015/2016 odpadł w 1/32 Ligi Europy z Totenhamem (zajął z Fiorentiną drugie miejsce w grupie za Bazyleą). W nastenym sezonie w tej samej rundzie tychże rozgrywek Fiorentina odpadła z Borussią Mönchengladbach.
Sezon 2017/2018 to czas pracy w Chinach w zespole Tianjin Quanjian gdzie przejął zespół po takich trenerach jak Vanderlei Luxemburgo (2015–2016) i Fabio Cannavaro (2016–2017). Portugalczyk doszedł do ćwierćfinału Azjatyckiej Ligi Mistrzów i 9 miejsce w Chińskiej Super League.
Po azjatyckiej przygodzie Paolo Manuel Carvalho de Sousa został zatrudniony w FC Girondis Bordeaux. Gdzie region jest bardzo związany z Żyrondystami i identyfikacja zarówno działaczy i kibiców z klubem jest bardzo mocna. Portugalczyk przyszedł wraz z inwestycją sponsora z USA i miał zapewnić sukces „od ręki”. Plany włodarzy klubu i oczekiwania sponsora były wprost proporcjonalne do mitycznych jak na żyrondystów zarobków trenera. Blisko 300 tysięcy euro gaży trenerskiej oraz lukratywne premie za każdy transfer. Jak na zasłużony ale kameralny klub środka tabeli robiło wrażenie. Niestety i tym razem mocny charakter trenera oraz jego temperament dał o sobie znać. Nieugięta postawa wobec działaczy i samego prezesa klubu z Bordeaux zaowocowała zwolnieniem 10 września 2020 roku po półtora roku pracy. Zarzuty to nie tylko brak wyników ale również upór Sousy w forsowaniu swojej filozofii gry i stawianie na zawodników odpowiadających jego koncepcji. Trener był głuchy na zalecenia i oficjalną strategię zarządu klubu, która opierała się na idee fixe wprowadzania młodych, zdolnych, perspektywicznych graczy mających zapewnić wynik sportowy i przyszłość zespołu stolicy regionu Nowej Akwitanii. Od wiosny 2019 roku osiągnięcia zespołu spadały po równi pochyłej. Ledwo 13 miejsce w sezonie 2018/2019 było tłumaczone przejęciem ekipy w trakcie rozgrywek’. Jednak sezon 2019/2020 pomimo pandemii i skrócenia rozgrywek sprawił, że Sousa wraz ze swoim sztabem nie mógł się obronić. Po 28 kolejkach po których zostały zakończone rozgrywki. Żyrondyści mieli 9 wygranych i 9 porażek – taki wynik był poniżej wszelkich oczekiwań a już na pewno poniżej możliwości patrząc na budżet, który był przeznaczany na sztab trenerski. W sztabie Bordeaux byli członkowie obecnego sztabu reprezentacji Polski: Manuel Julio Cordeiro da Silva Pereira i Cosimo Cappagli.
Do obaw entuzjastów decyzji Prezesa Bońka powinny skłonić niemalże równe interwały trenerskiej pracy… czyli brak dłuższego okresu pracy Portugalczyka , w którymkolwiek miejscu.
Początki często Sousa ma dobre (Fiorentina, Fc Basel, Maccabi). Gdzie kryzys formy przychodzi po rozegraniu kilku – kilkunastu meczy. Pytanie nasuwa się jedno czy ten elastyczny system gry 3-4-2-1 dynamicznie zmieniany na 4-2-3-1 zawsze jest dobry dla drużyny. Oczywiście inteligencja szkoleniowca i antycypacja gry przeciwnika sprawia, ze taktyka i strategia dobierana jest „pod rywala”. Jednak daje się zauważyć upór myśli taktycznej – zwłaszcza gry 3 obrońcami i system powodujący przewagę w posiadaniu piłki. O tyle o ile mamy graczy do gry za Robertem Lewandowskim to już z tyłu jest to dyskusyjne. Oczywiście należy się cieszyć, że trener ma swoją koncepcję i w pracy klubowej potrafi przełożyć wiedzę w grę zespołu. Jednak pamiętamy jak grają polscy zawodnicy w większości dla nich nowym ustawieniu z wahadłami i 3 obrońcami. Może to nieuzasadnione obawy lecz w analizie gry polskiej drużyny króluje system 442 bądź 4321.
Skupiając się na składzie sztabu kadry Polski widać, że nowy selekcjoner zapewnił sobie komfort współpracy z osobami, które zna i którym ufa.


https://unsplash.com

SOUSA i jego sztab…

Rodak trenera – Manuel Cordeiro pracował z nim w Videotonie, Maccabi, FC Basel i Bordeaux. Jest to fachowiec w dziedzinie treningu sportowego posiadający licencję UEFA B.
W 2011 roku ukończył studia w zakresie wyczynowego treningu sportowego / piłki nożnej na Uniwersytecie Humanistyczno-Technologicznym Lusófona.
Cordeiro jest autorem monografii w analizie gry – „Charakterystyka procesu ofensywnego zespołu o wysokiej wydajności – studium przypadku” ze swoimi mentorami profesorem Jorge Castelo i José Mourinho.
Portugalczyk to absolwent Nauk o Sporcie. W specjalizacji: Trening sportowy w piłce nożnej na uczelni Faculdade de Motricidade Humana.
W Beleneses był trenerem zespołu U19 i U15 (2010-2012). Wcześniej od 2005 do 2010 roku pracował w drużynach juniorskich Victorii Setubal. Wcześniej po ukończeniu studiów pierwszą praktyczną pracę rozpoczął w Grupo Desportivo Banco. Pod koniec sezonu 2011/2012 Cordeiro zostaje zauważony i zatrudniony do pracy w Akademii Piłkarskiej Ferenca Puskása węgierskiego klubu Videton Academy. Obaj Portugalczycy pracowali ze sobą gdy Sosa włączył Cordeiro do swojego sztabu jako analityka. Zaowocowało to sukcesami w Lidze Europy. Po odejściu Sousy z Videotonu Cordeiro został asystentem menadżera do czasu gdy do Videotonu przybył Jose Gomes. Później przejął w pełni prowadzenie drużyny Videotonu Bi zajął z nią 4 – wysokie miejsce w drugiej lidze węgierskiej.
Wspólna praca zapoczątkowana na Węgrzech kontynuowana w Bordeaux, Fiorentinie, Bazylei, Maccabi owocuje pełnym wzajemnym zrozumieniem między nim a trenerem Sousą.

Hiszpan Victor Sanchez Llado
Posiada wiedzę z zakresu nauk o aktywności fizycznej i sportu oraz licencję UEFA A.
Poznali się w Barcelonie gdy kończący karierę piłkarską Sousa był związany z Espanyolem a Sanchez pracował w FC Barcelonie.Specjalizuje się w grze ofensywnej i rozwijaniu indywidualnym zawodników. Pracował jako freelancer w sztabie Tito Vilanovy.
W sztabie obecnego naszego selekcjonera Victor Sachez jest obecny od kilku lat. Razem z nim pracował w chińskim Tianjin Quanjian, Fiorentinie, FC Basel, Maccabi Tel Aviv.
Wcześniej Hiszpan pracował w juniorskich (u16) drużynach Barcelony (2006-2013) a przed tym przez sezon pracował w Espanyolu (2005). Wtedy trenerem kadry Portugalii U16 (2005-2008) był Sousa. Co miało wpływ na zrodzenie się zażyłości między trenerami Sousą i Sanchezem.

Cosimo Cappagli – analityk rodem z Italii
spotkany przez Paoulo Sousę we włoskiej „Violi”. Zajmował się komunikacją. Jest specjalistą od wizerunku, analitykiem i deszyfrantem Sousy. Według opinii jest pracowitym i bardzo pozytywnym i etycznym człowiekiem.
Włoch we wrześniu 2020 brał udział w zdobywaniu licencji C UEFA dającej uprawnienia do trenowania juniorów.

Antonio José Gómez Díaz – trener przygotowania fizycznego
Jest profesorem i byłym wykładowcą m.in. na Uniwersytecie w Murcii czy Blanquerna Barcelona.
Ukończył Wydział Aktywności Fizycznej i Nauk o Sporcie a Uniwersytecie w Saragossie. Jest również magistrem w dziedzinie sportów zespołowych. Przy okazji uzyskał licencję trenera piłkarskiego na drugim poziomie.
Od 2000 roku pracował zarówno w ojczyźnie jak i na Wyspach Brytyjskich. Real Murcia, UE Lleida, FC Cartagena, Liverpool, Sunderland, Ipswich Town. Następnie w 2012 roku powrócił do Hiszpanii – do FC Barcelony. Przez 4 lata był trenerem przygotowania fizycznego w drugiej drużynie FC Barcelony następnie przeszedł do pierwszej drużyny Blaugrany. W Barcelonie pracował do sierpnia 2020 roku.

Lluis Sala Perez – trener przygotowania fizycznego, który pracował na Uniwersytecie w Gironie oraz w tamtejszym klubie należy do zdolnych naukowców młodego pokolenia. Specjalizuje się w niwelowaniu wszelkich kontuzji, zna się na budowaniu formy i kondycji zarówno w teorii jak i praktyce. Jednocześnie jest specjalistą od jakże ważnej biomechaniki, która często pozwala na szybsze przywracanie zawodników do pełnej sprawności. Już jako 17 latek brał udział w zawodach slalomu giganta i w zjazdach.

Paulo Grilo – trener bramkarzy
Karierę zawodniczą kończył w portugalskim Atletico CP w 2007 roku. Wcześniej występował w klubach niższych lig w Portugalii: Odivela, Amora FC, Vilanovense, Imortal, Seixal FC, Olivais e Moscavide, Peniche, FC Alverca, Estoril Praia, At. Cacém, Mem Martins SC, Estrela Vendas Novas, Sintrense i jako junior w Barreirense i Benfice. Minął się z Paulo Sousą w juniorskiej drużynie Benfiki gdy przeniósł się do juniorów z Barreirense. Lecz znajomość niemalże rówieśników przetrwała do dziś.
Jako trener bramkarzy pracował w Bordeaux, w Orlando City (USA), Philadelphia Union (USA), CSKA Sofia, Tractor Club z Iranu (gdy przebywał tam Polak Adrian Mierzejewski) w Arabii Saudyjskiej w Al Ittihad i Al Ettifaq oraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w Al Sharjah.

Sousa buduje swój team bardzo starannie. Dobierając osoby do których jest pewny i ma zaufanie. Obserwatorzy wspominają, że wygląda to tak jakby Sousa mówił a reszta sztabu słuchała jednak to tylko powierzchowne. Po prostu „Sousa Team” wie jak wspólnie pracować. Ekipa wie jak pracować z trenerem a trener wie jak odnosić się do członków swojego zespołu. Fascynacja wiedzą, temperamentem i inteligencją Portugalczyka powoduje wzmożenie i skupienie się na ważnych aspektach w pracy sztabu. Starannie dobrany team ma za zadanie osiągać cele a nie dyskutować i degradować pomysły. Właśnie ta niezależność, o której już wspominałem jest czynnikiem przetargowym – asem w rękawie gdyż hermetyczność decyzji gwarantuje ich niezawisłość i obiektywizm. Sztab Sousy jest stworzony z ludzi posługujących się fachowymi analizami, osiągnięciami nauk ścisłych i medycznych. Statystyki są opracowane nie w oderwaniu od rzeczywistości ale z uwzględnieniem najnowocześniejszych narzędzi do kreowania wizerunku i do rozszyfrowywania tzw. „zasłon dymnych”. Biomechanika medyczna u Sousy współgra z PR i taktyką- jest to twór interdyscyplinarny i swoiście doskonały.

https://unsplash.com

Stadion Narodowy https://unsplash.com


Niezaprzeczalną zaletą Portugalczyka jest brak sentymentów i „zgniłych” kompromisów. Jest to osobowość nie bojąca się opinii publicznej i umiejąca z tą opinią rozmawiać. Obecny szkoleniowiec kadry lubi prowadzić dialog i posiada zdolności „gawędzenia” o futbolu w sposób wręcz poetycki i przyjemny dla ucha. Co powoduje, że ta zaleta nowego wyboru Prezesa Bońka stanowi wartość dodaną i bezcenną w tak goracym okresie (trzech meczów eliminacyjnych i Mistrzostw Europy).
Trener i sztab wydaje się niesterowalny i niezależny. Wolność Sousy jest zaletą ale czy na pewno ? W naszej opinii publicznej po jakimkolwiek niepowodzeniu często następuje nie tylko fala krytyki konstruktywnej ale często hejtu i krytyki demobilizującej czy wręcz wrogiej. Może to spowodować bardzo szybkie zepsucie atmosfery wokół reprezentacji do stanu jeszcze sprzed objęcia sterów selekcjonera przez Pana trenera Jerzego Brzęczka. Oczywiście to tylko teoria ale z punktu widzenia socjologicznego zamknięcie się na krytykę i odporność na ataki oraz brak reakcji Portugalskiego sztabu kadry może tylko zwiększyć napięcie w przypadku choćby takich spotkać jak jesienne mecze z Włochami czy Holandią. Na pewno za tym trenerem nie będzie stał już Prezes, który swoją charyzmą i autorytetem sprawiał, że atmosfera była broniona przez niego. Może jednak będzie pozytywnie i atmosfera oraz kadra pod wodzą nowego sztabu obroni się sama.