Sposób na starość.
Po raz pierwszy ktoś powiedział o mnie, że jestem stary dwadzieścia lat temu. Ten ktoś, młodszy ode mnie od dawna , już nie żyje. Zginął w katastrofie lotniczej. Ja jednak, począwszy od tego momentu, aż do dnia dzisiejszego – doświadczyłem olbrzymiego bogactwa zdarzeń, o których wiodąc wcześniej, stosunkowo monotonne życie w młodości i wieku dojrzałym – nie mogłem nawet marzyć. Szczególnym urozmaiceniem były podróże. Bez granic i umiaru. Na emeryturach, zwolnieni z obowiązku pracy – zabieraliśmy z żoną psa i dalej w drogę. Z niefrasobliwością, cechującą raczej nastolatków, niż zgrzybiałych seniorów – włóczyliśmy się starym, wolnossącym dieslem VW Carawella Camper po bezdrożach nadadriatyckich, śródziemnomorskich i krymskich plażach. Pokonywaliśmy niekiedy wąskie serpentyny wiodące na szczyty skalistych gór Chorwacji, Monte Negro, Albanii, Grecji. Po śladach, pozostawionych przez przodków – wędrowaliśmy po Ukrainie w poszukiwaniu swoich korzeni. Szczęście nam sprzyjało i chyba wyczerpaliśmy jego, cały – przeznaczony dla nas zapas. To się już nie wróci, nie powtórzy. Towarzyszącej nam wtedy pomyślności nie będziemy już więcej wystawiać na próbę. Bo i sił brakuje, np. do wymiany koła w samochodzie.
A teraz, świat się dla nas zmienił i skurczył do wielkości – ukwieconego i przyjaznego starym ludziom uzdrowiskowego miasteczka.
Nasz rytm tutaj życia, przypomina – permanentny turnus sanatoryjny, w ramach którego. korzystamy dwa razu w roku z finansowanych przez NFZ dwutygodniowych pakietów zabiegów fizykoterapeutycznych. Co w tym jest też ważne – poznajemy coraz więcej osób, które tak jak my – przeprowadziły się w podeszłym wieku do Ciechocinka, tworząc bardzo jeszcze energiczne środowisko seniorów, nawet z własnym uniwersytetem, a miasto zorganizowało placówkę wspierającą ich aktywność, oddając do dyspozycji pokolenia „60+ ” bardzo dobrze wyposażony obiekt, w którym za PRL mieścił się komitet PZPR. Do niedawna byłem licencjonowanym zawodnikiem petancue , teraz już kulami nie rzucam , ale odnowiłem swoją, od 1974 roku przynależność do Polskiego Związku Brydża sportowego. uczestnicząc z żoną(adekwatną do mojego wieku 80+} w rozgrywkach toruńskiej ligi okręgowej i turniejach brydżowych, jako mikst team liczący 163 lata. Regularnie też pływam w krytym basenie Zakładu Przyrodoleczniczego. Co ciekawe, chyba mniej chorujemy, pewnie to zasługa klimatu umiarkowanego nadbrzeża Wisły i szczepień przeciwgrypowych podczas pandemii. We wrześniu spodziewamy się 13-tego w kolejności zstępnego – czwartego prawnuka lub prawnuczki.
Zostaw komentarz