Dla wielu Polaków zajmujących się historią Kresów Wschodnich i działalnością UPA postać Zenona Wróblewskiego jest symbolem problemu, z którym Europa Wschodnia zmaga się do dziś ,próby oddzielenia walki z komunizmem od odpowiedzialności za służbę w formacjach związanych z III Rzeszą.
Zenon Wróblewski urodził się w 1927 roku. W wieku zaledwie 16 lat zgłosił się ochotniczo do 14 Dywizji Grenadierów SS „Galizien”, jednostki utworzonej przez niemieckie władze okupacyjne. Była to formacja Waffen-SS, należąca do struktur państwa Hitlera. Dla polskiego historyka jest to fakt kluczowy, którego nie można pominąć ani usprawiedliwić późniejszymi wydarzeniami.Po rozbiciu dywizji pod Brodami w lipcu 1944 roku Wróblewski miał związać się z Ukraińską Powstańczą Armią. W polskiej pamięci historycznej UPA pozostaje organizacją odpowiedzialną za masowe zbrodnie na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej i wydarzeń na podkarpaciu, Chełmszczyźnie i Zamojszczyźnie.Tysiące polskich rodzin zostało wymordowanych tylko dlatego, że były Polakami. Właśnie dlatego informacje o służbie w szeregach UPA budzą w Polsce szczególne emocje.Po wojnie Wróblewski został aresztowany przez sowieckie organy bezpieczeństwa i skazany na wieloletni pobyt w łagrze. Nie ulega wątpliwości, że stalinowski system represji był zbrodniczy i że tysiące ludzi zostało skazanych w procesach niespełniających podstawowych standardów sprawiedliwości. Jednak dla wielu polskich badaczy fakt ten nie oznacza automatycznego wymazania wcześniejszej działalności danej osoby.
Największe kontrowersje wywołała współczesna rehabilitacja Wróblewskiego przez ukraińskie instytucje państwowe. Zwolennicy tej decyzji podkreślają, że był ofiarą represji komunistycznych. Krytycy wskazują jednak, że rehabilitacja osoby związanej zarówno z dywizją SS „Galizien”, jak i z UPA może być odbierana jako relatywizowanie niewygodnych kart historii.Z polskiej perspektywy pamięć o ofiarach Wołynia, Małopolski Wschodniej i innych terenów dawnej Rzeczypospolitej pozostaje obowiązkiem narodowym. Dlatego każda próba przedstawiania członków formacji odpowiedzialnych za zbrodnie wyłącznie jako bohaterów walki o niepodległość spotyka się z krytyką. Historia jest bowiem bardziej złożona i wymaga uczciwego spojrzenia zarówno na cierpienia zadane przez komunizm, jak i na zbrodnie popełnione przez nacjonalistyczne formacje ukraińskie.
Spór wokół Zenona Wróblewskiego pokazuje, że pamięć historyczna nadal wpływa na relacje polsko-ukraińskie. Dla Nas najważniejsze pozostaje zachowanie prawdy o losach ofiar oraz sprzeciw wobec gloryfikowania organizacji i formacji, których działalność doprowadziła do tragedii tysięcy niewinnych ludzi.
Zostaw komentarz