Niedzielne popołudnie, trochę czasu. Czytam wieści w necie. Jedna z nich jest mega w punkt. Mamy „zryte” psychiki wszelkimi obwarowaniami z uwagi na koronawirus. Pracownicy służby zdrowia od najniższego szczebla za swój niewyobrażalny trud obecnie są stygmatyzowani. Strach, że mogą zarazić, bo w szpitalu pracuje, laboratorium itd. To jest jakaś zbiorowa psychoza. Jednego dnia biją im brawa, kolejnego hejtują.
Czy koronawirus jest jedyną chorobą, inne już zniknęły?
Do sedna… proponuję wysłać na pierwszy front WSZYSTKICH lekarzy orzeczników z ramienia ZUS, jak i biegłych sądowych. Przecież oni od lat uzdrawiają skutecznie. Mniemam, że samo przekroczenie przez nich placówki medycznej skutkowałoby natychmiastowym wywianiem wirusa. Straciłby swoją moc natychmiast.
Karani są inni lekarze, pielęgniarki za absencję w pracy z przyczyn bardzo uzasadnionych. Dlaczego orzecznicy – LEKARZE nie orzekają wprost, nie badają obecnie? Boją się? Przecież też są lekarzami. Inne studia kończyli, inną przysięgę składali? Państwo w państwie zwyczajnie.
ZERO KAR DLA personelu medycznego. Orzecznicy do DPS, na pierwszą linię. Tydzień i po pandemii. Przecież, to Oni zgotowali mi piekło na ziemi uzdrawiając męża przez 6 lat. Państwo nie reagowało, że jest sobie człowiek, który nie ma złotówki dochodu. Wrzucili nas na dno. Nikt tarczy nie wystawiał do obrony jednostki.
Hallo, czy z nami leci jakiś pilot?- bo już się gubię w tym wszystkim. Litości i opamiętania.
Pamiętajmy o bohaterach z pierwszej linii forntu walki o nasze zdrowie!
Zostaw komentarz