Dołożę do tego swoje trzy grosze.
Aby była zastępowalność pokoleń, czyli te 2.1 dziecka na kobietę (zatem jedna nie ma wcale, ale inna ma czwórkę), to dzieci muszą rodzić kobiety w młodszym wieku niż teraz. Nauka, rozpoczącie pracy, przedłużenie sobie młodości, „kariera” i cyk trzydziestka na karku. I tu też najlepszy wiek na pracę a nie kolejne dziecko. Kiedy pracujesz, to też chcesz odpocząć i nie odbiegać od koleżanek z pracy. Zatem planujesz coś ładnego w domu i wakacje a nie dziecko. itd. itd. Dziadkowie? Obecne pokolenie dziadków niezależne jak nigdy w historii (dzięki emeryturom i własnym a nie na kredyt domom, mieszkaniom), często też w pewnej odległości od dzieci ani myśli aby się udzielać w pomocy, w opiece i wychowywaniu wnuków. Nie tylko obecna młodzież staje się leniwa, bezużyteczna i roszczeniowa, ale całkiem spora liczba „dziadków”. Ich rozrywka, to seriale tureckie i przeklinanie na polityków przed TV, że mają zbyt małą emeryturę i że nie mają dostepu do lekarza a przecież chcą żyć do 90 tki minimum w zdrowiu szczęściu pomyślności. No wiecie – oni się już napracowali i im się należy a wnuki to na weekend i to pod warunkiem, że wcześniej zapowiedziana wizyta.
Zatem jak 30letnia kobieta, która chce być jakoś niezależna i być „taka jak koleżanki i jak mówią w tv jaka ma być” ma pogodzić pracę z zajmowaniem się dwójką czy trójką dzieci?
No właśnie.
Kobiety są silnie hipergamiczne zatem jak się wykształci, dostanie jakąś ciekawą i rokującą pracę, to nie tylko, że nie chce tego zaprzepaścić, ale chce mężczyznę, który „nie odstaje”. Zatem starszy, ułożony, odpowiedzialny, dający pewną gwarancję, że jego praca, pozycja zapewni „bezpieczeństwo i stabilizację”.
Ona około 30tki z oczekiwaniami a on przed 40tką (33-38).
Obecnie w tym wieku mężczyzna, który jest mężczyzną przez „większe M” (wykształcony, zdrowy, zarabiający, z hobby, …) coraz mniej myśli o tym aby wchodzić w małżeństwo. PO CO MU TO!
Zarobi, świata zwiedzi, zainwestuje pieniędze w coś, wyda na hobby, a dzięki temu, że jest tym „mężczyzną przez większe M” ma dostęp obecnie do mnóstwa kobiet (sex, fajna relacja początkowa – no wiecie te motylki zanim się nie znudzi i kolejna adrenalinka).
Po co mu roszczeniowa 30tka!!!! No po co!!!! Słusznie, że ma oczekiwania kobieta około 30tki, która chce złożyć rodzinę, ale z punktu widzenia dzisiejszego samodzielnego mężczyzny, to obciążenie, którego nie musi i nie chce mieć na sobie coraz częściej.
O tym, że obecnie małżeństwo dla mężczyny, to wielkie ryzyko, nawet nie piszę (powiesz tak, coś podpiszesz i cyk w sądzie powiedzą ci, że jesteś niewolnikiem i dostawcą zasobów dla byłej).
Dla współczesnej kobiety małżeństwo do 30tki, to strata i ryzyko (wg niej) a dla mężczyzny małżeństwo, to strata i ryzyko, kiedy jest właśnie wieku przed 40 tką (i zaczyna żyć jak chce).
Natura wymyśliła to dobrze, że dzieci pojawiają się około 20 roku życia i dziadkowie pomagają i jak dawniej w licznych rodzinach pomagały siostry, bracia, kuzynostwo.
(Średnia wieku na pierwsze dziecko kobiety w Polsce, to prawie 28 lat a w Europie 30 lat.)
Wszyscy na tym przegrywają. Najbardziej kobiety, choć jeszcze wiele z nich nie zdaje sobie z tego sprawy.
Autor: Diario
Obraz Charles McArthur z Pixabay
Zostaw komentarz