#SubiektywnyCiemnogród

Swego czasu na Facebooku wykazałem, jak historycznie wyglądała tzw. bezpartyjność sędziów w Trybunale Konstytucyjnym. Rzecz trzeba nazwać po imieniu: od samego początku za każdym wyborem sędziów stały konkretne partie i KONIEC KROPKA. Czy to mnie cieszy? NIE. Od początku jestem zwolennikiem wyboru sędziów większością 3/5 głosów, co raz na zawsze skończyłoby z dyktatem wyboru sędziów jednej partii lub koalicji.
Domino prawne w Trybunale zaczęło się – i przypominam to wszystkim – 8 października 2015 roku. To wtedy koalicja PO-PSL, poparta głosami Lewicy, zamiast 3 sędziów wybrała aż 5 (słownie: pięciu). Posłowie doskonale wiedzieli, że przegrają nadchodzące wybory, i na tamtym etapie ostentacyjnie zignorowali apele ówczesnego prezydenta elekta Andrzeja Dudy.
W ten sposób ruszyła lawina… Prezydent nie przyjął ślubowania od tamtych sędziów, a nowy Sejm unieważnił ich wybór i powołał nowych. Następnie, między marcem a grudniem 2016 roku, premier Beata Szydło wstrzymywała druk trzech wyroków TK. Ostatecznie szaleństwo wokół Trybunału rosło niczym kula śnieżna.
Po wyborach w 2023 roku nowy premier i nowa koalicja po prostu przestali uznawać istniejący Trybunał Konstytucyjny. Od marca 2024 roku zaprzestano publikacji jego wyroków – dziś jest ich już w zawieszeniu około 40–50. Co więcej, przez 15 miesięcy Sejm w ogóle nie wybierał nowych sędziów na zwalniające się miejsca. Dodatkowo w 2025 roku rozpoczęto tzw. głodzenie finansowe Trybunału, drastycznie obcinając mu środki na bieżące funkcjonowanie.
Czy rządy PiS były idealne? Nie. Ale wszystkie ich zmiany były wprowadzane na podstawie ustaw, a nie uchwał, rozporządzeń czy „widzimisię” premiera.
Jako państwo jedziemy właśnie prosto na ścianę. Za chwilę obudzimy się w rzeczywistości, w której nie mamy już nie tylko TK, ale w której będzie można zakwestionować absolutnie wszystko, co stanowi fundament polskiego porządku prawnego. Dokładnie wszystko.
Warto przy tym pamiętać, że Komisja Wenecka nie ma żadnej mocy prawnej, aby wpływać na jakąkolwiek instytucję w Polsce. A to, że pierwszy i drugi rozbiór Polski również zostały formalnie przyjęte przez polski Sejm, stanowi jedynie smutną, historyczną puentę. Niech Bóg ma w opiece Polskę.

Autor: Andrzej Maciejewski
Polski polityk, politolog, samorządowiec i dziennikarz, poseł na Sejm VIII kadencji.