Nie, nie będzie w tymże felietonie jakichkolwiek dywagacji o znanym wszystkim kibicom piłkarskim bramkarzu reprezentacji RP Jerzym Dudku. Zastosowany tytuł felietonu to po prostu oczywista, przypadkowa koincydencja odnosząca się jednak nie do osoby tego zasłużonego piłkarza, aleć do krotochwilnego suchara, czyli symptomatycznego znanego z dawien dawna opowiadanego w kręgach znajomków dowcipu (kawału, żartu, szmoncesu… etc.; jak zwał tak zwał).
Koniecznym jest zatem dla przypomnienia co poniektórym o starszym rodowodzie i posiadanym PESELU P.T. Czytelnikom treść tejże wzmiankowanej krotochwili:
Dwóch ojców dorastających córek dzieli się wzajemnie doświadczeniami w kwestiach damsko-męskich dotyczących tzw. „chodzenia” ich progenitury.
Wyobraź sobie, mówi pierwszy z nich, chłopak mojej córki po pół roku z nią chodzenia po prostu czmychnął w siną dal i tym samym wystrychnął ją na dudka.
Natomiast chłopak mojej córki, rzekł drugi z ojców, już po tygodniu „chodzenia” z moją córką… wydudkał ją na strychu!!!
Powyższy dowcip przytaczany w szczególności w nieco tzw. podgrzanej, znaczy się libacyjnej atmosferze prawie zawsze wzbudza częstokroć lawinę uśmiechów, wręcz lubieżnego nomen omen rechotu. Samo życie.
Przecież kwintesencja różnorakich dowcipów, czy kawałów po prostu odnosi się do naszego tzw. szarego żywota, a dążąc do jego swoistego ubarwienia silimy się właśnie na konstruowanie tego typu krotochwil, częstokroć mających autentyczne potwierdzenie w rzeczywistości. Rzecz jasna absolutnie ze zrozumiałych egotycznych względów nie mamy zamiaru podśmiewywać się (podśmiechujkiwać) z własnych w tym względzie przypadków, czy humorystycznych doświadczeń, aleć cudzych… jak najbardziej!!!!
Egotyzm i dobre mniemanie o sobie wszak w sposób zdecydowany pozwala na określenie naszego otoczenia, a w szczególności osobniczek z macicą i osobników bez tejże macicy, aleć o wyznawanej odmiennej od nas opcji politycznej, a także przede wszystkim aksjologicznej; tego typu określaniami jak np. wszawymi prymitywami, beretami, moherami, nienowoczesnymi osobnikami, Januszami i Grażynami z tzw. Podkarpacia etc.
To wielce „symptomatyczna empatia”, absolutnie (wg wypowiadających się w tymże stylu osobników) rzekomo nie mającą nic wspólnego z funkcjonującą w życiu politycznym oczywistą tolerancją, mową nienawiści i wzniecaniu dychotomicznej polaryzacji społeczeństwa RP. Wszak to my (tak zwani opozycyjni totalsi) mamy wyłączne prawo do definiowania co jest, a co nie jest i nie może być akceptowalną mową nienawistną, bądź… mową nawistną… co jest, a co nie jest tolerancją.
Prawda jak to niezwykle przyjemnie brzmi…
Nie posiadając w tymże kierunku jakichkolwiek racjonalnych uprawnień czy wymaganych predyspozycji, a jedynie uzewnętrznianą zoologiczną wręcz wobec swoich politycznych adwersarzy nienawiść możemy wzorem intelektualnych tuzów w rodzaju Miśka Szczyrby, bywszego tow. z LSD (chyba jednak ponoć z SLD) D. Jońskiego, lalkarki Dżakiry, generalskiego synusia z PRL-a Maćka Qurwińskiego etc. pleść różnorakie androny, bzdety, fake newsy bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za takowe wypowiedzi. Do czasu… karma jest cierpliwa, aczkolwiek brutalna.
Nikt postępujący wbrew w stosunku od dawien dawna obowiązujących, sprawdzonych norm aksjologicznych, a nie wydumanych pierwiastków rzekomej „nofoczesności” nie może liczyć ze strony KARMY na jakąkolwiek absolucję, czy też abolicję za realizację zdegenerowanej, dewianckiej stricte związanej z lewactwem ideologii.
Koniecznym jest zatem w tym miejscu po raz wtóry subsydiarnie przypomnieć refleksję A. Eisteina: tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani – równie niezwykle trafnie konstatował wybitny amerykański pisarz Mark Twain. Przywołane konstatacje tych słynnych ludzi w sposób wybitnie koherentny korespondują z tematyką dzisiejszego felietonu.
Nasuwa się immanentne pytanie: kto chce, wręcz pragnie być wydudkanym przez HERR TUUSKA et consortes na strychu………
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
25.09 2022
fot. pixabay
Zostaw komentarz