W historii polskiego ruchu oporu na Zamojszczyźnie niewielu dowódców partyzanckich zapisało się tak mocno w pamięci mieszkańców jak Stanisław Basaj „Ryś”. Żołnierz kampanii wrześniowej, dowódca Batalionów Chłopskich i obrońca polskiej ludności Hrubieszowszczyzny, stał się symbolem walki z niemieckim okupantem oraz oddziałami UPA, które w latach 1943–1944 dokonywały krwawych napadów na polskie wsie.
Droga do munduru kawalerzysty
Stanisław Basaj urodził się w chłopskiej rodzinie związanej z pograniczem powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego. Od najmłodszych lat interesował się mechaniką i ukończył część nauki w Gimnazjum Mechanicznym w Zamościu. Jego życiowym awansem stała się służba wojskowa w 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie.Jako kapral nadterminowy szybko zdobył opinię zdyscyplinowanego i odważnego podoficera. Służba w kawalerii była dla niego nie tylko zaszczytem, ale także szkołą charakteru i dowodzenia. W szeregach pułku poznał tajniki walki konnej i pieszej, które później wykorzystał podczas działalności partyzanckiej.
Wrzesień 1939
W sierpniu 1939 roku 2 Pułk Strzelców Konnych znalazł się na pozycjach obronnych w rejonie Częstochowy. Gdy 1 września Niemcy zaatakowali Polskę, pułk uczestniczył w słynnej bitwie pod Mokrą. Żołnierze Wołyńskiej Brygady Kawalerii skutecznie przeciwstawili się niemieckim czołgom, zadając im dotkliwe straty.Basaj walczył w tej bitwie jako dowódca zwiadowców. Później uczestniczył także w śmiałym nocnym wypadzie na Kamieńsk. W czasie kampanii wrześniowej dał się poznać jako żołnierz odważny, opanowany i potrafiący działać w najtrudniejszych sytuacjach.Po klęsce wrócił w rodzinne strony. Nie zamierzał jednak pogodzić się z okupacją.
Narodziny „Rysia”
W 1940 roku wstąpił do konspiracyjnej Straży Chłopskiej, a następnie Batalionów Chłopskich. Zajmował się organizowaniem placówek podziemia oraz gromadzeniem broni pozostawionej po kampanii wrześniowej.Wiosną 1941 roku znalazł się na celowniku ukraińskiej policji współpracującej z Niemcami. Podczas próby aresztowania zdołał uciec dzięki pistoletowi Vis, który zachował z wojny obronnej. Od tego momentu przeszedł do pełnej konspiracji.W 1942 roku utworzył własny oddział partyzancki i przyjął pseudonim „Ryś”. Nazwa doskonale pasowała do jego szczupłej sylwetki, ruchliwości i sposobu działania.
Walka z okupantem
Oddział „Rysia” należał do pierwszych formacji partyzanckich Batalionów Chłopskich na Lubelszczyźnie. Początkowo prowadził akcje przeciwko policji ukraińskiej służącej Niemcom. Dzięki zdobywanej broni i napływowi ochotników jednostka szybko rosła w siłę.W czasie walk o Zamojszczyznę partyzanci „Rysia” wspólnie z oddziałami Armii Krajowej atakowali niemieckie punkty osadnicze i bronili ludności wysiedlanej przez okupanta. Basaj zyskał opinię dowódcy odważnego, ale jednocześnie rozważnego. Potrafił wykorzystać teren, organizować zasadzki i zadawać przeciwnikowi znaczne straty przy stosunkowo niewielkich stratach własnych.
Obrońca polskich wsi
Największą sławę przyniosły mu wydarzenia z lat 1943–1944. Wówczas na terenie Hrubieszowszczyzny nasiliły się napady oddziałów UPA na polskie wsie. W płomieniach ginęły całe osady, a tysiące mieszkańców zmuszonych było do ucieczki.W odpowiedzi „Ryś” rozbudował swoje siły do 1 Batalionu Partyzanckiego Batalionów Chłopskich. W czerwcu 1944 roku jednostka liczyła ponad 700 żołnierzy.Batalion prowadził nieustanne działania przeciwko oddziałom UPA, eskortował uchodźców i organizował obronę zagrożonych miejscowości. Wśród najważniejszych sukcesów znalazły się walki pod Małkowem, Wereszynem i Górkami oraz działania przeciwko bazom UPA i jednostkom wspierającym je z niemieckiej policji i formacji SS.Według relacji współtowarzyszy broni „Ryś” zawsze znajdował się w pierwszej linii walki. Często osobiście prowadził ataki, dodając odwagi swoim żołnierzom.
Puszcza Solska i ostatnie miesiące wojny
Wiosną 1944 roku część batalionu została skierowana do Puszczy Solskiej. Tam partyzanci uczestniczyli w ciężkich walkach przeciwko wojskom niemieckim i formacjom kałmuckim służącym w armii niemieckiej. Szczególnie krwawe okazały się walki nad Tanwią i później na uroczysku Maziarze, gdzie część batalionu została niemal całkowicie zniszczona.Sam Basaj kontynuował działalność bojową na Hrubieszowszczyźnie aż do wkroczenia Armii Czerwonej. W lipcu 1944 roku jego oddziały rozbijały wycofujące się niemieckie kolumny i uczestniczyły w wyzwalaniu regionu.Po wyzwoleniu Stanisław Basaj zgłosił się do nowych władz i zorganizował grupę operacyjną Milicji Obywatelskiej w Hrubieszowie. Nadal walczył z oddziałami UPA działającymi na pograniczu.
Śmierć „Rysia” i zemsta UPA
Po wkroczeniu Armii Czerwonej Stanisław Basaj nie złożył broni. Na polecenie polskich władz podziemnych i administracyjnych objął służbę w Milicji Obywatelskiej, organizując obronę mieszkańców Hrubieszowszczyzny przed dalszymi napadami UPA. Stał się jednym z najbardziej znienawidzonych przeciwników ukraińskiego podziemia na tym terenie.
25 marca 1945 roku, w Niedzielę Palmową, oddział UPA dowodzony przez Marijana Łukaszewycza „Jahodę” przeprowadził atak na Kryłów. Głównym celem akcji było schwytanie i likwidacja Stanisława Basaja „Rysia”. Podczas napadu upowcy opanowali miejscowość, pojmali funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz mieszkańców. W ręce napastników dostał się również Basaj. Został uprowadzony i poddany brutalnym torturom. Według relacji utrwalonych w powojennych wspomnieniach i publikacjach został zamordowany w wyjątkowo okrutny sposób. Część źródeł podaje, że jego ciało zmiażdżono w kieracie napędzanym przez konie. Miejsca pochówku „Rysia” nigdy nie odnaleziono.
Tego samego dnia zamordowano również 17 funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz 28 cywilnych mieszkańców Kryłowa. Wydarzenie to przeszło do historii regionu jako „Krwawa Niedziela w Kryłowie”. Śmierć Stanisława Basaja była ogromnym ciosem dla mieszkańców Hrubieszowszczyzny, którzy przez lata widzieli w nim obrońcę polskich wsi przed niemieckim okupantem i oddziałami UPA. Do dziś pozostaje on jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci partyzanckiej historii Zamojszczyzny.
Warto zaznaczyć, że sam fakt schwytania i zabicia Basaja przez oddział UPA dowodzony przez Marijana Łukaszewycza „Jahodę” jest potwierdzany w źródłach historycznych, natomiast najbardziej drastyczne opisy tortur pochodzą głównie z relacji świadków i powojennych publikacji wspomnieniowych, dlatego historycy traktują część szczegółów ostrożnie.

Stanisław Basaj „Ryś” pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z historią Batalionów Chłopskich na Lubelszczyźnie. Dla wielu mieszkańców regionu był przede wszystkim obrońcą polskiej ludności w czasie jednego z najtragiczniejszych okresów historii Zamojszczyzny.
Jego życie było drogą od syna wiejskiego kowala, przez żołnierza września 1939 roku, aż po dowódcę jednego z największych oddziałów partyzanckich Batalionów Chłopskich. Zginął tak, jak żył – pozostając do końca na pierwszej linii walki o bezpieczeństwo swoich rodaków.
Zostaw komentarz