Bo po ostatnich deklaracjach, po odpaleniu operacji zwracania polskich orderów, nikt się już nie łudzi, że nadanie prestiżowej jednostce wojskowej imienia UPA, było wypadkiem przy pracy.
Nie bądźmy idiotami: to zaplanowana gra obliczona na wywołanie nacjonalistycznego wrzenia. Świetnie mu idzie.

Najbardziej jednoczą wspólna nienawiść, wspólne zagrożenie i wyznaczenie wspólnego wroga. Dlaczego jednak strumień złych emocji kieruje na Polskę? Bo to łatwe. Bo przełknęliśmy bez mrugnięcia okiem despekt, jakim było wsadzenie polskiego premiera w drodze do Kijowa do osobnego wagonu II klasy podczas gdy z honorami witano tam Macrona, Merza i Starmera.

Jak zareagowali Polacy? Wielu się ucieszyło z upokorzenia Tuska, a sam zainteresowany udawał, że nic się nie stało. A co miał robić biedaczek? W polityce gracz silniejszy (lub bardziej bezczelny) nie zostawia słabszemu pola do manewru.

Test poszedł więc zgodnie z oczekiwaniami i zapotrzebowaniem. Podobnego rejestru jest tupet, z jakim Zełenski chce wyznaczać skład europejskiej delegacji do negocjacji z Rosją: „Europa zastanowi się nad formatem i zaproponuje kilka opcji, ale to Ukraina zdecyduje, kto będzie reprezentował Europę w negocjacjach” – oświadczył Zełenski.

Tylko ślepy nie widzi w tym chęci wyeliminowania Polski. Niby MSZ trochę pomarudził a potem sprawa przyschła.

Nadszedł więc czas na etap następny.

Zerknijmy na mapę. Ukraina ma 7 sąsiadów. To Rosja, z którą toczy krwawą wojnę. Białoruś –w stanie półwojny. Mołdawia – bez znaczenia. Węgry? Mimo zmiany władzy nie zmienił się sceptycyzm Budapesztu wobec Kijowa, na co ten ostatni ciężko pracował. Słowacja – idem. I wreszcie Rumunia. Na wiosnę Kijów i Bukareszt zawarły porozumienie o współpracy wygaszające spory terytorialne oraz dotyczące praw mniejszości rumuńskiej w Ukrainie. Świetnie, tylko nie wiemy jak długo potrwa sielanka, bo sojusz z Polską też miał być na wieki. Tym niemniej, to jedyny sąsiad, który (w niewielkiej) części może funkcjonalnie Ukrainie zastąpić Polskę.

Zełenski buduje z Polską konflikt, choć Polska jest zapleczem logistycznym Ukrainy. I to w sytuacji, w której cierpliwość Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej jest na wyczerpaniu. Bezczelność Zełeńskiego została powściągnięta chyba tylko raz. Kiedy chciał ubezwłasnowolnić ukraińskie służby antykorupcyjne posiadające poważne materiały na Jermaka i Mindicza, czyli – kolegów.

W „The Financial Times”, były minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba powiedział co wszyscy wiedzą: Sytuacja demograficzna Ukrainy jest dramatyczna. Na 3 zgony przypada tylko jedno urodzenie. Ogromna skala emigracji, ogromna skala dezercji. Z 50 milionów obywateli w 1990 zostało obecnie 39 mln, ale mówi się, że mieszkańców jest zaledwie 30 milionów. Według Visual, między 2000 a 2025 rokiem populacja Ukrainy zmniejszyła się o 32,5%.
Gospodarka -poza niektórymi gałęziami branży zbrojeniowej – jest w rozsypce. Niszczy ją nie tylko wojna ale też systemowa korupcja i sprzedajne sądy.

Po zakończeniu działań pojawią się weterani, czyli setki tysięcy inwalidów oraz zdemobilizowanych żołnierzy z psychiką wywróconą podszewką na wierzch. To zrodzi kłopoty psychospołeczne, z jakimi mieli do czynienia Amerykanie po zakończeniu wojny w Wietnamie i Rosjanie po Afganistanie.
A listę obszarów najwyższego ryzyka można poszerzać. I nazwać w skrócie jednym słowem: niestabilność.

Z wszystkich liczących się na szachownicy, najwierniejszym sojusznikiem Kijowa, i to od roku 1991, i niezależnie od rządzących u nas ekip, była Polska. Czy uruchamianie impulsu nacjonalistycznego przeciw Polsce działa na szkodę Ukrainy? Moim zdaniem tak jest.

Impuls nacjonalistyczny dynamizuje emocje, ułatwia akceptację wyrzeczeń i niesprawiedliwości, skupia wokół lidera…

Jednak doskonale wiemy, jak dewastującą mocą dysponuje ten potężny dżin. Nie wystarczy zaklęcie, żeby zapędzić go z powrotem do butelki.

W co zatem gra Zełenski?

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.