Dzisiejsza Polska, która niegdyś broniła cywilizacji europejskiej, sama ulega wpływom fałszywych ideologii. A Polacy przy pomocy kartek wyborczych w 2023 r. umożliwili objęcie rządów ludziom, którzy zaprowadzili w Polsce dyktaturę. To po stronie obecnego rządu leży wina polegająca na brutalizacji życia politycznego, łamaniu prawa, represjonowaniu działaczy opozycyjnych, zamykaniu niewinnych ludzi do więzienia z przyczyn politycznych (w tym posłów), wyrzucaniu ze stanowisk ludzi nauki i kultury o najwyższych kompetencjach, bezprawnym odbieraniu funduszy partiom politycznym, nie uznawaniu niewygodnych dla rządu wyroków sądowych, nie publikowaniu orzeczeń legalnego Trybunału Konstytucyjnego, jadowitej propagandzie i manipulacji w mediach publicznych, niszczeniu polskiej edukacji, nauki i kultury, brutalnym ograniczaniu nauki religii w szkołach. Podejmowane są nawet działania w celu zlikwidowania wspaniałego Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. Św. Jana Pawła II w Toruniu.

Przygotowywane są ustawy, dotyczą ułatwiania zabijania dzieci nienarodzonych, wprowadzenia cenzury poprzez zakaz tzw. mowy nienawiści itp. Coraz częściej łamane są prawa człowieka i prawa zbiorowości. Coraz mocniej ograniczane jest prawo do wolności słowa i zgromadzeń. Zdumienie i niedowierzanie wywołują wyroki wydawane w sądach.

Wiele środków masowego przekazu i instytucji publicznych szerzy swoisty indyferentyzm narodowy, promując jedynie wrażliwość na problemy europejskie i światowe. Pomija się milczeniem polskie rocznice historyczne, wyszydza się naszą tradycję, religię i zwyczaje. Oczywiście działania takie najbardziej uderzają w młode pokolenie. Państwo jest zwijane, a z wielu decyzji rządowych najbardziej cieszą się nasi sąsiedzi zza Odry i Nysy Łużyckiej. Takich czasów dożyliśmy.

Rząd Donalda Tuska zatrzymał wszelkie prorozwojowe inwestycje czasów PIS-u (CPK, port kontenerowy na wyspie Uznam, regulacja Dolnej Odry, elektrownie atomowe), równocześnie jednak doprowadził Polskę do kryzysu gospodarczego. Spadają wskaźniki rozwoju, rośnie bezrobocie. Drożeje energia, a obywatele obawiają się wprowadzenia haraczu zwanego ETS-2, który w imię niemiecko-unijnych fantasmagorii wydrenuje nasze kieszenie.

Nieudolność rządu Donalda Tuska w zakresie kierowania gospodarką i finansami jest wręcz przerażająca. Zawalił się system opieki zdrowotnej. W dodatku okazuje się, że jest pełen nadużyć i nieuczciwości.

Autorytarny, a właściwie totalitarny system panujący w Polsce wymaga zdecydowanego przeciwstawienia się Obywateli. Ale do tego potrzeba odwagi. Odwagi na miarę Antoniego Macierewicza w Polsce (inicjatora powstania KOR-u), Natalii Gorbaniewskiej w Rosji, pastora Dietricha Bonhoeffera we Niemczech, czy Andrzeja Poczobuta na Białorusi. Nie brakuje w Polsce ludzi odważnych.

Ostatnio człowiekiem, który wykazał się wręcz niesłychaną odwagą jest lekarz doktor Emil Jędraszewski. To absolwent Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, specjalista w zakresie chirurgii ogólnej. Lekarz Emil Jędrzejewski pełni aktualnie funkcje Dyrektora ds. medycznych oraz Ordynatora Oddziału Chirurgii Ogólnej w Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku. Ale jeszcze niedawno był on ordynatorem chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie. Doktor Jędrzejewski odważnie opisał rozmaite bulwersujące praktyki związane z funkcjonowanie SOR w tym szpitalu. Lekarz mówił m.in., że na SOR w Szpitalu Południowym pacjenci wychodzili do łazienki, a ktoś po 3-4 godzinach znajdował ich martwych. Według jego doniesień medycy mieli wykonywać także tomografię zmarłym, aby fałszować dokumentację.

Po rozpowszechnieniu tych i innych bulwersujących informacji rozpoczęła się nagonka na doktora. Premier Donald Tuska oświadczył, że „wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się wątpliwa”.

Roman Giertych – adwokat i poseł Koalicji Obywatelskiej – opublikował wpis, w którym stwierdził, że doktor popełnił przestępstwo. Emilowi Jędrzejewskiemu grozi się procesami sądowymi.

Obroną przed totalitaryzacją życia publicznego jest solidarność. Naszym obowiązkiem jest występowanie w obronie doktora Emila Jędrzejewskiego. Tak samo musimy bronić niezależnego dziennikarza, więźnia politycznego obecnego rządu Leszka Kraskowskiego. My Polacy jesteśmy ludźmi wolnymi dumnymi i nie możemy zgodzić się na egzystencję pod dyktatorskim jarzmem!

Autor: prof. Wojciech Polak
Polski historyk, profesor nauk humanistycznych związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik Centrum Badania Historii „Solidarności” i Oporu Społecznego w PRL. Specjalizuje się w dziejach najnowszych Polski, historii opozycji antykomunistycznej i stanu wojennego. Działacz dawnego NZS, autor licznych publikacji naukowych, przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.