Czyli o tym, że ewentualny rozpad PiS nie musi być sukcesem KO.
Politycy KO i koalicji rządzącej zacierają z radochy ręce gdy patrzą na kłótnię w PiS, która grozi jego rozpadem. Ale to radość przedwczesna, bo nawet jeśli partia Kaczyńskiego się podzieli, to niekoniecznie przełoży się to na ich wygraną za rok.
Przysłowie ludowe mówi „nie chwal dnia przed zachodem słońca”.
Co, przekładając na obecną sytuację polityczną w Polsce, może oznaczać, że rozbicie PiS na dwie partie, niekoniecznie przełoży się na wygraną obecnej koalicji w wyborach w 2027 r. i utrzymanie władzy.
Dlaczego?
1. Ostatnie sondaże partyjne już uwzględniające powstanie partii Morawieckiego, pokazały, że owszem KO wygra, ale nie będzie w stanie stworzyć rządu.
Dwie partie rządzące, PSL i „Coś tam, coś tam 2050”, są wyraźnie pod wyborczym progiem.
Partia Henning-Kloski, też.
Z ok. 7 proc. Lewicy, to za mało by stworzyć koalicję rządzącą.
Zaś prawica, łącznie, miałaby na to większe szanse.
KO jest nadal liderem i utrzymuje wyraźną przewagę nad PiS, ale poparcie dla skrajnej prawicy, obu Konfederacji, rośnie z dnia na dzień.
Mentzen z Braunem umiejętnie podsycają ksenofobiczne, nacjonalistyczne, antyukraińskie i antyunijne nastroje, wykorzystując zarówno błędy i zaniechania popełniane przez rządzących jak i propagandowe kłamstwa, owocujące spadkiem zaufania do nich.
I jeśli rząd nie przejmie inicjatywy to ten trend może być kontynuowany aż do wyborów.
A niespełnionych obietnic wyborczych się uzbierało, a czasu na ich realizację, coraz mniej.
Tusk je składał bo myślał, że Trzaskowski wygra wybory prezydenckie, ale stało się inaczej.
Nawrocki zaś, ani myśli pomagać rządowi w czymkolwiek korzystając z prawa weta.
Dodatkowym obciążeniem jest skala nieprawidłowości w zarobkach lekarzy ujawniona nie tylko w Szpitalu Południowym oraz zdychająca, mimo zwiększonych nakładów, służba zdrowia.
Jeśli Tusk z pozostałym liderami partii rządzących chcą wygrać przyszłoroczne wybory to muszą przejść do ofensywy i przejąć inicjatywę.
Nie tylko cieszyć się rozpadem PiS, ale pokazać Polakom, realizując tyle ile jeszcze się da z niespełnionych obietnic wyborczych ( jak choćby podwyższenia kwoty wolnej od podatku), że mimo blokad Nawrockiego, potrafi skutecznie rządzić.
Zostaw komentarz