Donald Franciszek Tusk uspokoił lekarzy. Otóż zapowiadana przez niego reforma wynagrodzeń nie będzie oznaczała dla nich biedy.
21 lipca to kolejny przełom z licznie zapowiadanych po 13 grudnia 2023 r. Tym razem jednak ni słowa o wsadzaniu Ziobry, rozliczaniu Kaczyńskiego etc. ale o fundamentalnej dla istnienia Państwa kwestii. Okazuje się bowiem, że wg niektórych szacunków nawet 80% kosztów służby zdrowia mogą pochłaniać płace.
Omówiona przez Tuska propozycja reformy płacowej zakłada wprowadzeniu górnego limitu wynagrodzenia lekarzy – 76.800,- zł. Ale, UWAGA, przy ilości przepracowanych miesięcznie godzin równych dwóm etatom. W przeliczeniu na jeden etat to już nie wygląda tak różowo – 38.400,- zł. A z taką kwotę trudno znaleźć piłkarza nawet w najgorszym klubie naszej Ekstrak(l)asy. 😉
Niemniej wedle słów Tuska – biedy nie ma, bowiem „polscy lekarze i tak będą bardzo wyraźnie powyżej średniej europejskiej, jeśli chodzi o możliwość zarabiania.”
Ale szkopuł w tym, że lekarze w Polsce coraz rzadziej pracują na etatach. Dominująca forma zatrudnienia to B2B (Business to Business). Oczywiście tam, gdzie chodzi o naprawdę duże pieniądze.
W takim układzie lekarz prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i świadczy usługi na rzecz danej placówki medycznej.
Tak więc projektowany „lex Tusk” zupełnie go nie dotyczy.
Wygląda na to, że to tylko zwykła zagrywka pijarowa tracącego w iście lawinowym tempie popularność coraz bardziej odklejonego szefa rządu.
Zastanawiające jest, że podobnie ćwierć wieku temu miała funkcjonować ustawa z dnia 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, potocznie zwana lex Markowski (od nazwiska wiceministra najbardziej zaangażowanego w walkę z kominowymi płacami prezesów ledwie dychających spółek).
I co?
Dosłownie w ciągu kilku tygodni zastąpiono zatrudnianie prezesów tzw. kontraktami menedżerskimi, ale tej materii ustawa już nie ujmowała. Faktyczne wynagrodzenia nawet wzrosły.
Teraz ten sam wygłup fundować nam chce Donald Franciszek.
Przypominam sobie stary dowcip, będący w obiegu od wczesnych lat 1970-tych.
– Socjalizm to wynalazek ruski czy amerykański?
– Ruski.
– Dlaczego?
– Bo gdyby wymyślili go Amerykanie naprzód wypróbowali by na psach.
Ale w przypadku wynagrodzeń lekarzy Tusk nie musi prowadzić żadnych eksperymentów.
Wystarczy, że zapyta dowolnego radcę prawnego ze Śląska (przemysł węglowy jest wręcz sztandarowym przykładem obchodzenia tzw. ustawy kominowej) mającego więcej, niż 50 lat, i będzie wiedział, jak jest.
Chyba, że tak naprawdę chodzi mu o coś innego.
Jak bowiem ongiś zauważył wielki Giuseppe Tomasi di Lampedusa „jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak jak jest, wszystko musi się zmienić”.
I to by było na tyle, jak mawiał ongiś prof. Jan Tadeusz Stanisławski.
Pyrsk, dobrzy ludkowie.
21.07 2026
Zostaw komentarz