Czas letniej kanikuły, to okres publikowania w mediach społecznościowych „paragonów grozy” mających świadczyć o tym, że kogoś w knajpie orżnęli albo, że zapłacił – jego zdaniem – za dużo. Rzadko zaś pojawiają się takie, że kogoś chwalą, że było smacznie, w rozsądnej cenie albo nietypowo.
Pewnie coś więcej o tej skłonności wielu Polaków mógłby powiedzieć psycholog.
Dlaczego, nieprzymuszani przez nikogo, psujemy sobie wakacyjny nastrój?
Zwłaszcza, że często te „paragony grozy”, wynikają z nieuważnego czytania menu lub wyboru złej restauracji lub baru.
A ceny, zwłaszcza latem, nad Bałtykiem i w miejscach przez turystów popularnych szybują w górę, niczym ptaki.
Bo sezon krótki i właściciele kulinarnych biznesów, chcą jak najwięcej w nim zarobić, na resztę roku.
Trzeba tam wyjeżdżając brać to, po prostu, pod uwagę i nie marudzić, że za drogo.
A jeśli posiłek był smaczny, to cieszyć się z tego zamiast rwać włosy z głowy.
Te krótkie, ulotne chwile wakacji są niewarte tego by je czymkolwiek psuć.
A swoją drogą, ta przysłowiowa rybka nad polskim morzem, bardzo rzadko bywa usmażona właściwie.
Zwłaszcza w smażalniach, gdzie przez cały dzień, w tym samym-wątpliwej jakości oleju i rzadko wymienianym – smażą się te przysmaki morza.
Już na kilometr od nich śmierdzi spalonym olejem, który się miesza z silną wonią kremów do opalania i piwa.
By tego było mało, nierzadko dorsz atlantycki, którego zamówiliśmy, okazuje się czerniakiem.
Masakra.
To jeden z powodów, dla którego, moja noga nad Bałtykiem, latem, nigdy nie postanie.
Rozumiem, że żywienie zbiorowe rządzi się swoimi regułami.
Zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie posiłków, nie dla dwóch osób, jak u mnie w domu, ale dla kilkuset codziennie.
Ale „masówa” nie wyklucza dobrej jakości produktów i właściwego przygotowania potraw oraz higieny.
A z tą, co potwierdza, SANEPID, bywa nieciekawie.
Tak czy owak, jadąc gdzieś na wakacje warto poświęcić trochę czasu na poszukanie w internecie miejsc gdzie dobrze i w rozsądnej cenie karmią.
A jeśli już się zdarzy przypadek z „paragonem grozy” potraktować to jak niemiłą wakacyjną przygodę, taką jak choćby, bąble na stopach.
#wakacje #paragonygrozy #Bałtyk
zastawiony stół w Garni, Armenia
Zostaw komentarz