Pewnie wielu z Was spotkało się z sytuacją, gdy ktoś mówi: „Jestem za tolerancją”, a chwilę później okazuje się, że ta tolerancja ma obowiązywać tylko w jedną stronę.

Tolerancja dla wszystkiego, co podważa tradycyjne wartości – tak.Szacunek dla tradycyjnego modelu rodziny, wierności, małżeństwa czy klasycznej moralności – już niekoniecznie.

Można odnieść wrażenie, że dla części środowisk „wolność wyboru” jest święta… ale tylko wtedy, gdy wybór prowadzi do odrzucenia tradycji.

Wiele osób uważa, że to zwykła niekonsekwencja albo błąd w myśleniu. Moim zdaniem nie. To wynika z określonych, lewackich założeń ideologicznych.

I właśnie tutaj pojawia się pojęcie „tolerancji represywnej” Herberta Marcusego.

Chodzi mi o LEWAKÓW, nie o demokratyczną lewicę, która – tak jak konserwatyzm czy liberalizm – jest częścią normalnego sporu politycznego. Chodzi o lewactwo – radykalny nurt zachodniej lewicy inspirowany neomarksizmem i rewolucją kulturową, który w tym kierunku poszedł dalej niż Stalin i Mao-Tse-Tung.

Marcuse w swoim eseju z 1965 roku twierdził, że:

-nie wszystkie poglądy zasługują na jednakową tolerancję;

-poglądy uznane za „opresyjne” lub „reakcyjne” powinny mieć ograniczoną przestrzeń oddziaływania;

-większą tolerancję należy okazywać tym, którzy walczą z istniejącymi strukturami, a mniejszą tym, którzy – według tej interpretacji – je utrwalają.

I tu zaczyna się zasadniczy problem.

Bo kto decyduje, które poglądy są „opresyjne”, a które „wyzwalające”?

Historia pokazuje, że takie pojęcia bardzo łatwo rozszerzyć.

Początkowo miały dotyczyć realnych form ucisku. Z czasem jednak – zdaniem krytyków tego nurtu – zaczęto nimi obejmować także wielu ludzi broniących tradycyjnych wartości, religii, rodziny czy klasycznej wizji społeczeństwa.

W pewnym momencie doszło do paradoksu:

Tradycyjne wartości zaczęto przedstawiać jako opresję, a sprzeciw wobec nich jako wyzwolenie.

I tutaj pojawia się największa sprzeczność.

Klasyczna tolerancja mówi:„Nie zgadzam się z tobą, ale uznaję twoje prawo do istnienia i wyrażania poglądów”.

Tolerancja represywna mówi:„Twoje poglądy są problemem, bo sprzeciwiają się temu, co uznaję za postęp”.

To już nie jest tolerancja. To selekcja poglądów według ideologicznego klucza.

Co więcej – radykalna lewica zauważyła pewną rzecz trafnie: sama tolerancja rzeczywiście nie niszczy tradycyjnych wartości. Przeciwnie – często pokazuje ich siłę. Jeśli ktoś jest przekonany do swoich zasad, nie musi zakazywać innym odmienności.

Problem zaczyna się wtedy, gdy od tolerancji przechodzi się do żądania akceptacji, afirmacji i promocji – a jednocześnie odmawia się tego samego prawa ludziom przywiązanym do tradycji.

Dlatego zanim zaczniemy spór o tolerancję, warto najpierw zapytać:

Co dokładnie rozumiesz przez tolerancję?

Bo jeśli przez tolerancję rozumiesz możliwość swobodnego istnienia tylko tych poglądów, które akceptują określoną ideologię, to nie mówimy już o tolerancji.

Mówimy o jej przeciwieństwie.

Warto też pamiętać o drugiej stronie sporu. Niektórzy radykalni przeciwnicy liberalnych wartości mówią dziś: „Jeżeli jesteś za tolerancją, jesteś lewakiem”.

To również jest błąd.

Tolerancja nie jest własnością żadnej ideologii. Jest jedną z podstaw cywilizacji zachodniej.

Ale prawdziwa tolerancja oznacza wolność dla wszystkich – także dla tych, z którymi się nie zgadzamy.