Postanowiłem, że wreszcie i ja wypowiem się w sprawie SAFE. Z niechęcią, gdyż cała ta dyskusja jest w założeniu absurdalna i starannie omija meritum. Można za to zebrać cięgi od obu plemion, które już od dawna zajmują się wyłącznie racjonalizacją własnych pomysłów.
Tak SAFE jak i złoto NBP to pożyczki, z tym że jedna jest zewnętrzna, a druga wewnętrzna. Zaznaczam, że skutki inflacyjne i obniżenie ratingu dotyczy obu przypadków. Od strony podniesionych kosztów, mniej szkodliwa jest wewnętrzna – czyli zastaw na złocie i wydruk pieniędzy. Ale to nie znaczy, że nie jest szkodliwa. Ponury paradoks tej sytuacji polega na tym, że obie propozycje są złe, a politycy jedynie myślą jak zwiększyć wydatki i tak już zadłużonego kraju. Każda kolejna pożyczka to koszty i mniejsza swoboda budżetowa w przyszłości. Trwałe zadłużenie jest stałym ograniczeniem możliwości wzrostu zamożności. Pomysł prezydenta , żeby „odzyskać” część nakładów keynesowską reinwestycją w polską gospodarkę wydaje się lepszy niż konsumpcja za granicą. Nadal jednak nie rozwiązuje strukturalnego problemu asymetrii kosztów kredytu, jego obsługi, oraz transferu części pieniędzy za granicę, względem spodziewanych korzyści.
Jakkolwiek na to nie spojrzeć, sprawa dotyka kalkulacji ryzyka i marketingu opartego na FUD.
Pikanterii dodaje przykry w sumie fakt gry „w gorącego kartofla” pomiędzy sojusznikami. Ten wątek w dyskusji w ogóle nie został poruszony. A jednak – czemu Polska, która już obecnie wydaje na zbrojenia 4% PKB, ma nadal zwiększać swój udział, zapożyczając się w państwach, które jednocześnie sprzedają nam broń i korzystają z obrony zapewnionej przez nas, naszym kosztem?
Można podnosić, że militarnie zyskujemy przede wszystkim my, ale w takim razie – jeśli stawiamy na samodzielność – po co ponosić obowiązek ochrony sojuszników, ograniczać swobodę działania, ponosić systemowe koszty zabójczych ekonomicznie regulacji UE, a także nie szukać innych, lepszych sojuszników i wektorów działania?
Replikuję tutaj zarzuty Trumpa wobec NATO – niestety, są merytorycznie uzasadnione. Jeśli chcemy budować europejską solidarność, to musi mieć fizyczne podstawy, a nie kończyć się na deklaracjach.
Zostaw komentarz