Serdecznie w apriorycznej formule przepraszam P.T. Czytelników za co nieco przydługie zamieszczenie poniżej cytatu z wypowiedzi intelektualnego hultaja i „naruszacza” cudzych praw autorskich Bogusia Śliwerskiego jednakże stało się koniecznym, aby właśnie zdroworozsądkowo myśląca i wykazująca stosowny stopień percepcji zdecydowana większość P.T. Czytelników wyrobiła sobie opinię czy wykazany mu ponad wszelką wątpliwość czyn pozbawia go miana osoby legitymującą się posiadaniem  nieskazitelnej opinii.

Zdaniem bowiem herszta RADY (NIE)DOSKONAŁOŚCI (NIE)NAUKOWEJ jak zresztą wszystkich jej członków Boguś jest nadal nieskazitelny niczym XXI -wieczna dziewica orleańska. W/w powołują się przy tym na absolutnie zafałszowaną opinię Komisji d/s Etyki  w Nauce PAN z dnia 17.06.2024r, która całkowicie niezgodnie z rzeczywistością uznała, że w/w został rzekomo „wystarczająco ukarany” przez Sąd Apelacyjny w Warszawie kwotą 700 zł (sic !!!!!). RDN powyższą opinią subsydiarnie orzekła, że każdy kto narusza cudzą własność (materialną względnie intelektualną) nie powinien rzekomo  z tego tytułu ponosić jakichkolwiek konsekwencji.

To absolutnie nieaprobowalne stanowisko organu państwowego jakim jest RDN całkowicie rujnujące porządek prawny i możliwość pociągania sprawców karygodnych czynów do odpowiedzialności.

Taka kreacja stoi w rażącej sprzeczności z treścią art. 233.1.1 ustawy o szkolnictwie wyższym, a konkretnie conditio sine qua non wymogiem legitymowania się przez każdego członka RDN nieskazitelną opinią. Dokonując oczywistego pogwałcenia cudzych praw autorskich w sposób oczywisty takową wymaganą przez prawo opinię definitywnie utracił !!!

RDN w sposób całkowicie uzurpatorski, woluntarystyczny i niezgodny z prawem uznaje, że Bogusław Śliwerski pozostaje nadal kryształową osobą. W konsekwencji prowadzi to do uzasadnionego wniosku, że RDN w istocie rzeczy nawołuje do woluntaryzmu i nierespektowania prawa, czyli podważa fundamenty praworządności które winny charakteryzować każde demokratyczne państwo do którego pragnie się zaliczać RP.

Nawołując w istocie rzeczy i propagując nierespektowanie prawa RDN konsekwentnie unika niczym diabeł święconej wody tematu oczywistej utraty nieposzlakowanej opinii i zamiata sprawę pod dywan.

Członkowie RDN zamiast stosowania jak najdalej posuniętej obstrukcji wobec Bogusia wszechstronnie go wybielają, chronią i wręcz wynoszą pod niebiosa. HANIEBNE, ODRAŻAJĄCE postępowanie rzekomo najdoskonalszych osobników(czek).

Powyższe stanowisko RDN jest także o dziwo w pełni akceptowalne przez Tuska i jego cudaczny rząd. Zaakcentować także z całą mocą należy, że wzmiankowane stanowisko RDN jest rażąco niezgodne z treścią art. 32 Konstytucji RP. Bowiem  jeśli tytuły profesora nadane przed i po wejściu w życie tego przepisu ustawy są równoważne to wszyscy profesorowie mają takie same prawa i ponoszą takie same i konsekwencje za popełnione czyny, w tym naruszanie praw autorskich. W konsekwencji takiego kreacji przepisu B.Śliwerski utracił tytuł profesora i posługuje się nim bezprawnie, nielegalnie jest członkiem RDN. Poinformować przy tym należy, że wobec członków Komisji Etyki w Nauce toczy się postępowanie o usunięcie ich z tej Komisji i usunięcie z obiegu prawnego tej haniebnej, fałszywej opinii. O tymże fakcie, że powyższa opinia jest dogłębnie fałszywa członkowie RFN doskonale wiedzą, posiadając co najmniej wyższe wykształcenie i winni sami prawidłowo ocenić czy treść tej opinię jest zgodna z treścią wydanych przez sądy wyroków.

Jestem na tyle dojrzały by pamiętać postać najwybitniejszego ideologa marksizmu w PRL, niejakiego Jarosława Ładosza, również profesora. Przypisywana mu wypowiedź najwyraźniej nie straciła aktualności również dzisiaj.

„Jest drogowskaz z napisem »Klub«. On wskazuje, gdzie jest klub, ale sam przecież tam nie idzie!”

Etyczni i doskonali w rodzaju Śliwerskiego e tutti franti również nie podążają w stronę wskazywaną maluczkim.

Bo przecież drogowskaz może być odrapany, być przymocowany do zbutwiałego palika obsikiwanego przez okoliczne psy… Ważne, aby wskazywał właściwy kierunek.

I to byłoby na tyle jak stwierdzał śp. prof. J.T. Stanisławski.

7.10 2026

 

Ps. Cytat z wystąpienia Bogusia:

…nie miałem dotychczas możliwości podziękowania za wszczęcie postępowania o nadanie mi zaszczytnego tytułu Doctora Honoris Causa Uniwersytetu Komisji  Edukacji Narodowej, gdyż procedura jest w toku. Być może jako doktor honoris causa multinie zasługuję na wyróżnienie Uniwersytetu, skoro stali się Państwo adresatami korespondencji fundacji pn. Science Watch Polska, której władze od początku istnienia tej pozarządowej organizacji przyjęły za cel podrywanie zaufania i dezawuowania (rzekomo) każdego profesora-recenzenta odmawiającego nadanie stopnia doktora habilitowanego. W przypadku mojej osoby mamy do czynienia (rzekomo) z odwetem osób, które nie tylko nie mają kompetencji do stanowienia o moich osiągnięciach naukowych, jak i oceniania dotychczasowego dorobku naukowego i osiągnięć profesorów uczestniczących w Polsce w postępowaniach awansowych.

Nie ma (ponoć) żadnych podstaw prawnych i etycznych do tłumaczenia się z czynionych mi zarzutów i ze zmanipulowanych twierdzeń. W istocie bowiem, opisane w piśmie zdarzenia prawne, polegające na orzeczeniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie o nienaruszeniu przeze mnie praw autorskich powoda, który to wyrok został utrzymany przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, zobowiązując mnie jedynie do przeprosin autora podpisanego przez niego rysunku, który zmieściłem bez jego zgody w blogu, co wykonałem w całości niezwłocznie.

Przedmiot rzekomego naruszenia przeze mnie czynu przypisanego do ustawy o prawie autorskim był badany przez sądy okręgowe w postępowaniu cywilnym, a nie dotyczył on w żadnym zakresie mojej pracy naukowej (publikacji naukowej), ale zamieszczenia bez informacji o źródle, podpisanego przez autora obrazka (grafiki), który ilustrował szczeble kariery akademickiej. Stanowisko sądu I i II instancji potwierdziła także sędzia IV Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Krakowie, stwierdzają, że o plagiacie nie może być mowy, zaś  zażalenie stanowi w istocie polemikę z prawidłowymi ustaleniami Sądu Rejonowego, która w odczucie Sądu ma jedynie na celu zdyskredytowanie oskarżonego jako profesora trudno nie odnieść wrażenia, że ma doprowadzić do utraty przez niego członkostwa w RDN na czym skupia się zasadnicza część uzasadnienia zażalenia.

Skoro nie powiodło się autorowi rysunku i towarzyszącym jemu działaczom Fundacji przypisanie mi czynu w postaci plagiatu, który nie miał miejsca, wywołała niezadowolenie prezeski Fundacji, że Sąd Okręgowy w Krakowie ośmielił się umorzyć postępowanie wobec mojej osoby nie tylko ze względu na znikomą szkodliwość społeczną mojej nieuwagi przed pięciu laty, ale także utrzymał w mocy przez Sąd Odwoławczy stanowisko o niepopełnieniu przeze mnie plagiatu. W istocie bowiem nie przywłaszczyłem sobie autorstwa sygnowanego inicjałami rysunku, tylko nie podałem jego źródła, bo go nie znalem, co w środowisku blogerów nie było penalizowane.

Fundacja dążąca od początku swojego istnienia do dyskredytowania nie tylko mojej osoby, bo jej Prezeska pozywała do sądu lub uniwersyteckich komisji dyscyplinarnych wszystkich profesorów uczestniczących w jej dwukrotnie odmownym postępowaniu habilitacyjnym. Dyskretnym milczeniem w swych obszernych stanowiskach pomija tę okoliczność, ustawicznie insynuując w moim przypadku popełnienie czynu będącego w związku z działalnością akademicką, a który miałby być przesłanką negatywną, do pełnienia przeze mnie funkcji w różnych gremiach naukowych jak i posiadania tytułu profesora. Kuriozalne.

Działanie Fundacji ma (ponoć) oczywiste cechy nieuczciwości, a jako zmierzające do naruszania moich dóbr osobistych, zwłaszcza renomy i autorytetu naukowego, staną się najpewniej przedmiotem mojej reakcji prawnej, której dotąd unikałem, woląc poświęcać się efektywnej działalności na rzecz nauki – POWODZENIA ŻYCZY FREDZIO….. Nie można pominąć, że twierdzenia, obarczone jedynie z ostrożności procesowej, jak się zdaje, powołaniem się na wyłącznie ocenę/opinię Fundacji, o utracie przeze mnie tytułu profesora i podobne, traktować trzeba jako wyłącznie manipulacyjne i oczywiście nie mające prawnego umocowania. Pozwalam sobie wskazać, że bardzo podobna sytuacja, polegająca na podejmowaniu takich samych działań przez ten podmiot, miała miejsce wobec prof. Bronisława Sitka, wówczas gdy Senat Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie przyznał Przewodniczącemu RDN tytuł dr. h.c. Nie mają prawnej i etycznej wagi twierdzenia, czy opinie jakie wyraża w swoich stanowiskach Fundacja, a sama im zaprzecza swoim działaniem. Jednakże czynione mi zarzuty nieuczciwości akademickiej, czy działania z naruszeniem zasad etycznych pozostają oczywiście niesprawiedliwe i krzywdzące, a mają cechy li tylko działania odwetowego, bądź mającego kreować wokół mnie stan permanentnego zagrożenia, wobec nieustającej czujności co do wszelkich moich działań krytycznych wobec pseudonauki, które pozostawiam wyłącznej Państwa ocenie. Mając na względzie powyższe, ale także najwyższy szacunek do władz Uniwersytetu kieruję wyjaśnienie, do którego złożenia wobec Państwa czuję się zobowiązany zaadresowanym także do mnie pismem. Nie ukrywam, że jestem dotknięty skalą insynuacji i nieuzasadnionej ???????????? krytyki, która być może jest następstwem podważania w Polsce wszelkich autorytetów, a tym bardziej w nauce.

BOGUSŁAW ŚLIWERSKI

08.03.2026