Niniejszy felieton ma charakter historyczny i ma za zadanie przypomnieć pokoleniom bardziej świadomym tamtego czasu, jak to było naprawdę, że tak wielu dało się nabrać na Platformę Obywatelską jako to dobro i siłę propolską i patriotyczną, jak wówczas wielu uważało, szczególnie w moim pokoleniu ludzie z mojej dekady, ale nie tylko, bo pozostałe pokolenia również się nabrały, przy czym nie będzie tu mowy o lemingach, a tych naprawdę samych z siebie w to wówczas wierzących, bo to nie było aż tak, jak uparcie twierdziła strona pisowska ludzie wcale nie potrzebowali mediów salonowych, lecz wierzyli spontanicznie sami z siebie, w tym ja wówczas również, stąd tak dobrze to pamiętam nie tylko na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń, a zapewne wielu, choćby na naszych łamach także ma świadomość tego, jak to w istocie wtedy było.
Niniejszą analizę historyczną kieruję również do pokolenia współcześnie zagrożonego tym nabraniem się na to w bieżącej rzeczywistości, choćby przez trwającą jeszcze sytuacją wokół wirusa, a zagrożenie tego nabrania się istnieje, nawet mimo większego, niż wówczas dostępu do rzetelnych informacji. Grupą zagrożoną tym nabraniem się są osoby w wieku od 20 do 25 lat, bo osoby świadome od 25 lat w zwyż są już na to uodpornione po tamtych doświadczeniach. W tym miejscu będzie także o tym, że nabrać się na Platformę dało również środowisko życzliwe Polsce w USA w kręgach republikańskich.
Gdy w 2001 r. środowisko Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności przepoczwarzyło się w Platformę Obywatelską młodszym należą się wyjaśnienia były takie partie w latach 90-tych i rządziły Polską po tym przeistoczeniu się w PO pojawiały się głosy, że to nie jest żadna nowa siła i żadna nowa jakość, lecz tratwa ratunkowa dla wyżej wymienionego środowiska, ale głosy te nie miały z wielu względów dostatecznej siły przebicia. Tego zdania na temat Platformy był choćby Radosław Kierełowicz – jeden z członków kapituły twórców nagrody Opoki im. Piotra Skórzyńskiego i poruszał te kwestie w miejscach już nieistniejących, choćby na prawicy.net przy okazji wyborów 2007, ale nie był jedynym, bo starających się dotrzeć z tą prawdą nie będących ze strony jednoznacznie pisowskiej było na przestrzeni tamtych lat wielu i to nie tylko tam jedni wcześniej, inni później, ale samo mówienie bez stworzenia czegoś lepszego po prawej stronie, co mogło być realną siłą nie wystarczało i współcześnie również nie wystarczy. Nie przypadkowo jest w tym temacie przywoływana osoba Piotra Skórzyńskiego, albowiem jednym z powodów jego decyzji o samobójstwie skutecznie dokonanym w 2008 r. było właśnie to, że nie potrafił pogodzić się z tym, że tak wielu zaufało PO.
Na te kwestie zwracali uwagę nie tylko powszechnie znani po prawej stronie, jak też właśnie różni ówcześni blogerzy, czy tak, jak my dziś ówcześni dziennikarze obywatelscy właśnie choćby na prawicy.net, lecz co warto przypomnieć i odnotować, a młodszych uświadomić, że mimo to kredyt zaufania dla PO był udzielany długo, bo aż do 2011 r. i to przez ludzi rozsądnie myślących, ale to nie był przypadek i przy braku sensownej alternatywy było to w istocie nie do uniknięcia.
Zupełnie czymś innym było popieranie PO od owego 2011 r., bo od tamtej pory aż do następnych wyborów wielu rozczarowanych Platformą po prostu zostawało w domu.
Wielu z mojej dekady ma w swoim życiorysie głosowanie i wspieranie PO ja także, ale nie wstydzę się o tym mówić nawet, gdy byłem by tak rzec zaangażowany literacko, bo układałem wiersze o PO i inne gatunki literacko-polityczne by tak rzec i prezentowałem je w swoim gronie i absolutnie nie wypieram się tego nie robię z tego tajemnicy, ale właśnie potem w końcu nie ja jeden wyciągnąłem wnioski tak, jak wielu z mojego pokolenia i pozostałych też.
Chciałem również jako student wstąpić w szeregi młodzieżówki PO, ale tego nie zrobiłem, ani nawet do którejś z lepszych organizacji, czyli według mojego potencjalnego wyboru NZS, czy ruch JOW, a to z racji, że wówczas jako niewidomy student, nawet w odróżnieniu od studentów z innymi niepełnosprawnościami musiałem poświęcać więcej czasu na zdobywanie na przygotowywanie materiałów potrzebnych do nauki, bo dopiero akurat po moim ukończeniu studiów zmieniły się przepisy i odtąd każdy student niepełnosprawny może zwracać się o materiały w formie elektronicznej, a wywiązanie się uczelni z tego stanowi zadanie odpowiednich jednostek pomagających studentom niepełnosprawnym.
Ta aktywność literacka i całe to popieranie PO nie było na zasadzie, że przysłowiowe TVN-y i inne media salonu kazały ja tak, jak wielu wierzyłem choćby w to, że PO, to opcja, która da nam wolność gospodarczą i zrealizuje dobry program polityczno-ekonomiczno-ustrojowy wprowadzając ordynację większościową, bon edukacyjny, armię zawodową, czy podatek liniowy.
Głównie po stronie pisowskiej mówiło się o młodych, wykształconych z wielkich miast, ale w wypadku tej grupy to właśnie było uproszczeniem.
Ludzie z mojej dekady owszem łatwo łyknęli ten cały obraz Platformy słuchając, jak cała PO mówiła właśnie a to o wolności gospodarczej, a to o niskich podatkach, czy o nowej konstytucji.
Moje pokolenie łyknęło to, bo w bardzo wielu przypadkach było za słabo podbudowane właściwą wiedzą, bo choćby z racji młodego wieku nie pamiętało dokładnie, jak należy różnych politycznych aspektów z lat 90-tych, natomiast pozostałe pokolenia osób rozsądnie myślących zapewne wyparły z pamięci, co to tak naprawdę jest i pomijały to, że owe środowisko nie wzięło się z nikąd nie narodziło się wtedy, lecz ma swoje korzenie właśnie we wcześniejszych latach.
Na pewno grupa mi podobnych, czyli nie lemingi zawsze używała tej wolnościowej i patriotycznej argumentacji uzasadniając swoje poparcie dla PO nigdy nie na zasadzie, że trzeba głosować na PO, bo jest się fajnym i tak fajnie lub inaczej co o nas powiedzą w przeciwnym razie, lecz właśnie odwoływało się do właściwych wartości cytując choćby ówczesny program Platformy, a że ów program, to były puste słowa w tym wypadku, to już inna sprawa.
Pewnie wielu znało takie przypadki ja jak najbardziej i dotyczyło to wszystkich pokoleń, że wielu robiło wszystko, by móc zagłosować dla dobra Polski na wiadomą listę i tak np. przebywający poza Polską specjalnie docierali do miejsca zamieszkania w kraju na głosowanie jeśli nie załatwili spraw związanych z możliwością głosowania na miejscu, albo byli tacy, którzy mieszkając w kraju jeśli dajmy na to nie zadbali o możliwość głosowania w moim mieście udawali się w strony rodzinne właśnie w tym celu.
Może nie widziałem wokół siebie postaw typowo leminżych w większych miastach pewnie było widać to bardziej, aczkolwiek mając dookoła różnych popierających PO sam kierując się wartościami zapewne nie mogłem do końca odróżnić podobnie patrzącego, jak ja od osoby pod wpływem medialnej propagandy.
Jedno należy przypominać, że to w moim pokoleniu i u osób, które uzyskały prawo wyborcze kilka lat później PO utraciła najwięcej.
Można użyć pewnej analogii, że u wielu poparcie i ówczesna obrona PO były tym, czym wcześniej bezkrytyczne poparcie dla Lecha Wałęsy, o czym redaktor pułkownik Piotr Wroński nie raz wspominał.
Wśród ludzi uświadamiających, czym jest PO na gruncie dziennikarstwa obywatelskiego byli też moi rówieśnicy i niekiedy młodsi właśnie na prawicy.net, lecz bez realnej alternatywy to było właśnie błędne koło podobnie w życiu ludzi w konkretnych przypadkach lokalnie zawsze każdy miał tę myśl, że no tak, ale co w zamian?
Tylko istnienie realnej prawicowej siły w którychkolwiek wyborach mogło w większym lub mniejszym stopniu podkopać PO, ale nigdy nic takiego nie następowało mimo pisania i mówienia o tym.
Partia, która mogłaby odebrać część ówczesnego elektoratu PO musiałaby wtedy podnosić, że PO jest niewiarygodna, bo środowisko to istnieje od lat pod różnymi nazwami i nic z tych rzeczy nigdy nie próbowało zrobić, a nawet było krytyczne wobec części punktów programu, zresztą program jak wiemy został zarzucony.
Ta lepsza opcja musiałaby mieć w istocie taki sam program i głosić to samo różnica powinna była polegać już wtedy na większym eurorealiźmie jednym słowem dawać ludziom tę wiarygodność, jakiej w rzeczywistości nigdy nie miała PO. Nic takiego wtedy nie wychodziło choćby z tego względu, że wielu pokładało nadzieję w układ PO/PiS i tak przykładowo gdy powstawał program reformy ochrony zdrowia OZZL, o którym była mowa w moim artykule programowym o nowej przyszłej prawicy jego twórcy wierzyli właśnie w porozumienie tych dwóch ugrupowań i choćby poparcie tej koncepcji.
My tu w Polsce nie byliśmy wszak jedynymi, co dali nabrać się na PO, bowiem trzeba przytoczyć ten wskazywany wyżej amerykański republikański przykład.
Było to już w 2010 r., gdy w Polsce było już powszechnie wiadomo, co to jest ta PO i to nawet po Smoleńsku, gdy wiadomo już było, że podatki zostaną podniesione, a program, to była tylko przynęta głównie na młodych jedna z osób przyjaznych Polsce i naszej części Europy, człowiek zasłużony dla Ameryki i dla świata w ogóle jeden z doradców prezydenta Ronalda Reagana konkretnie doradca ekonomiczny prof. Norman Bailey w wywiadzie z Tomaszem Pompowskim dla Obserwatora Finansowego pt. „Zamiast wyższego VAT podatek liniowy” słusznie krytykował podwyższanie podatków i rekomendował właśnie ten słuszny krok przeciwny nadal wierzył w tę narrację w ten wizerunek wykreowany dla i przez PO.
Oprócz słusznej rekomendacji podatku liniowego i reform strukturalnych oraz prywatyzacji pojawiały się tam stwierdzenia świadczące o tym, że prof. Bailey nie był świadomy ówczesnego stanu Polski i tego, czym były tamte rządy. Były to stwierdzenia, że PO jako partia wtedy rządząca ma nastawienie wolnorynkowe i probiznesowe i że ówczesny rząd był probiznesowy, co rzecz jasna nie miało miejsca.
Fakty przedstawione w niniejszym artykule należą do znanych dla wielu na naszych łamach, ale przypominania prawdy, a zwłaszcza uświadamiania młodszych nigdy dość.
Zostaw komentarz