Jeszcze w epoce Gierka młodzi adepci dziennikarstwa wiedzieli dokładnie, jak rozróżnić powyższe. Otóż gdy ktoś napisał, że prezerwatywy firmy 100kilometrów pękają, to było krytykanctwo. Krytyką natomiast było stwierdzenie, że firma 100 kilometrów produkuje doskonałe opony, w tym do traktorów, które ciągną pługi orające pegeerowski pola i tym samym przyczynia się do wszechdobrobytu PRL. I tylko razi ten niewielki drobiazg, jakim są pękające czasami prezerwatywy.

Czasy Gierka mamy za sobą. Ponoć żyjemy w innej epoce. A przecież to, żartobliwe przecież, rozróżnienie jest nadal aktualne. Oto w wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 25 kwietnia 2013 roku (I ACa 102/13) w składzie:

SSA Elżbieta Bieńkowska (przewodnicząca)
Sędziowie SA Elżbieta Borowska
SA Magdalena Pankowiec (spr.)

pada ważne stwierdzenie:

  1. Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, lecz nawet jeżeli została podjęta w interesie społecznym, musi nosić cechy rzetelności, rzeczowości i konstruktywności, tj. musi być nakierowana na zapobieżenie pewnym nieprawidłowościom, czy zjawiskom patologicznym, nie zaś zmierzać wyłącznie do pognębienia przeciwnika.

  2. Aby krytyka mogła być uznana za zgodną z prawem, musi cechować się rzetelnością. Powinna być też ograniczona rzeczową potrzebą i nie powinna przekraczać granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu. Jej celem nie może być natomiast tylko dokuczenie bądź dyskredytowanie. Także forma nie może przekraczać granic zakreślonych odpowiedzialnością za treść przedstawionych zarzutów – jeśli przekroczy granice społecznie akceptowanej formy, nawet jeśli będzie uzasadniona słusznym celem i istotą poruszanego problemu, nie będzie mogła być uznana za dozwoloną.

Wyrok został wydany w następującym stanie faktycznym.

Przedsiębiorstwo Handlowe (…) Spółka jawna J. M. K., A. M. K. w B., w powództwie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przeciwko E. U., wniosło o nakazanie pozwanej usunięcia ze strony internetowej (…) i zakazania publikacji w przyszłości następujących treści:

  1. Moim skromnym zdaniem spokojnie można udowodnić że łańcuszek pokarmowy: panowie K. i K. – dystrybutor regionalny – domokrążca świadomie oszukiwali potencjalnych klientów i zatajali informacje w celu osiągnięcia korzyści majątkowej co chyba jest w naszym kraju karalne. Byli domokrążcy mogą zeznać jak wglądało szkolenie, jak uczono ich manipulacji itp. Chodzi o to by nie zostało tak że to tylko wina akwizytora a ogólnie znany i lubiany przez nas duet K and amp; K umyje od tego rączki twierdząc że nic o takich praktykach przy sprzedaży nie wiedział. Jeśli udowodnimy że celowo oszukiwano nabywców to co ma za znaczenie czy to kupiła osoba prywatna czy firma. (post z 22 października 2011 r.).
  2. Wiecie co jest najlepsze w tym całym cyrku, pan (…) cały czas marudził o nieuczciwej konkurencji a to zwykli ludzie zrobieni przez firmę pana (…) w balona. A teraz jak by na zawołanie ma prawdziwą konkurencję którą sam stworzył Czeka go walka na śmierć i życie z byłymi wspólnikami. Niezbadane są wyroki B. (post z 17 marca 2010 r.),
  3. akwizytor ma ogromną przewagę nad nami ponieważ on dobrze wie że sprzedaje gówno a kupujący dopiero się o tym przekona (post z 24 maja 2010 r.),
  4. Uwaga wszyscy naciągnięci przez domokrążców P.. Zgodnie z prawem, przedsiębiorca odpowiada również za działania pośredników. Jego reprezentant jest jedyną osobą, z którą klient ma kontakt podczas pokazu. To on udziela konsumentowi wszelkich informacji dotyczących nabywanego towaru, a także warunków samej transakcji. Tak więc duet K and amp;K nie może zwalić wszystkiego na swych domokrążców. (post z 15 listopada 2011 r.),
  5. w pseudo handlu panie M. chyba też panuje wolna amerykanka głos (…) się nie popisał w tym wypadku, jak nie wiadomo o chodzi to chodzi o (post z 10 czerwca 2009 r.),
  6. cała tandeta na masowy rynek jest produkowana chinach to wie każde dziecko ale powinno to mieć odbicie w cenie urządzenia więc jakim cudem(…) z chin nie kosztuje 500 zł tylko 5.000 (post z 19 grudnia 2009 r.),
  7. to zwykły akwizytor (…) z kompleksem małego, poszczeka, podkuli ogon i zniknie, niegroźny przypadek (post z 22 grudnia 2009 r.),
  8. panowie od (…) sztukę manipulacji mają opanowaną do perfekcji i starają się nas uświadomić że wszystko jest produkowane w chinach a zakłady w japoni, niemczech, USA, UK, francji itd stoją bezużyteczne jako dowód podają nam metki z t. lub r. gdzie faktycznie prawie wszystko jest z chin jeśli (…) jest chiński to jego miejsce jest w markecie z ceną adekwatną do miejsca produkcji, obecnie(…) ma cenę jak by co najmniej wyprodukowano go w japoni i miał żywotność typową dla japońskiej elektroniki niestety jak opisują byli akwizytorzy (…) jakość jest typowo chińska czyli bardzo niska i typowa dla produktów sprzedawanych w systemie ”domokrążnym” (post z 21 grudnia 2009 r.),
  9. forum nigdy nie było pozycjonowane i nie będzie, nie mam żadnego interesu w tym by to forum było kojarzone tylko z (…) i (…) kto chce znaleźć to znajdzie (post z 13 grudnia 2009 r.),
  10. pan K. musi mieć potężne znajomości w funduszach strukturalnych załatwia dofinansowania od ręki (post z 1 grudnia 2009 r.),
  11. To prosimy pana M. K. (3) o zabranie głosu na naszym forum. Na pewno rozwieje wszystkie nasze wątpliwości. Mam nadzieje że nie będzie się chwalił ile to on nie zarabia jak jego marnej jakości pracownik tylko wyjaśni drobne niejasności związane z sposobem dystrybucji P. Może się okaże ze (…) i pan K. nie oszukuje tylko akwizytorzy w stylu ładnego pana z naszego forum kantują a firma nic o tym nie wie. Dodam że pan K. nigdy się ze mną nie kontaktował. Pisał ze to jakiś prawnik od (…) żądający natychmiastowego zamknięcia tematu o (…). (post z 28 listopada 2009 r.).
  12. Przekręcasz problem. Nam chodzi o oszustwa akwizytorów. Gdzie jest unijne dofinansowanie. Gdzie są certyfikaty. Gdzie jest urządzenie medyczne. Jeśli ten odkurzacz miał by to wszystko o czym zapewniają akwizytorzy to myślę że nie było by takiego problemu. Kwestia jakości odkurzacza to już poboczny wątek. Oczywiście cena za odkurzacz powinna być inna jak za prawdziwe urządzenie medyczne. Argument że (…) jest droższy to chyba nieporozumienie. Ten mat dotyczy (…). Jeśli ktoś założy temat odkurzacza (…) to myślę że ton wypowiedzi będzie podobny. Nie wiem jakie przekręty stosują akwizytorzy (…). Jeśli gadają ze to urządzenie medyczne i ma certyfikaty to są takimi samymi oszustami jak ci od (…). No chyba że mają prawdziwe certyfikaty. (post z 25 października 2009 r.).
  13. Do nabywców i potencjalnych nabywców (…). Sprzedawcy odkurzaczy nie oszukują 111 Mam złą wiadomość. Sąd uznał że oszukiwanie klientów przez akwizytorów tekstem o unijnych dotacjach jest legalne. Zdaniem sądu ”Obiecywanie fikcyjnych dotacji mieści się w definicji marketingu” ”Należy tu wskazać na granice przyjętych i akceptowalnych w obecnej rzeczywistości działań marketingowych, które dopuszczają stosowanie metod graniczących z podstępem” – napisał w uzasadnieniu.

No cóż jak widać marketing polega na mówieniu nieprawdy w tym wypadku. A czy mówienie nieprawdy nie jest czasami oszustwem? Tego sąd chyba nie określił. Może jak mnie panowie od (…) podadzą do sądu to będzie okazja nagłośnić marketingowe sposoby na klienta akwizytorów (…). Nie mogę się doczekać. (post z 17 października 2009 r.),

  1. W. J., dla panów od (…) twoje zachowanie to nie jest dobry wzór do powielania, jak ktoś wcześniej napisał każdy zarabia jak może, jeden uczciwie, drugi trochę mniej. Ten drugi zarabia zwykle znacznie więcej. Na tym polega cwaniactwo. Nie sprzedawaj bliźniemu swemu tego czego sam byś nie chciał by tobie sprzedano. Amen (post z 14 października 2009 r.),
  2. Doskonale panie K., potwierdza pan dwie tezy: 1 – że akwizytorzy (…) to oszuści z premedytacją. Jeśli ustnie zapewniają o czymś co nie jest prawdą to są oszustami i tyle. Wykorzystują motyw zdrowia który u starszych osób jest na pierwszym miejscu przez co doprowadzają do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Hieny i tyle. 2 – że to są zwykli akwizytorzy a nie przedstawiciele handlowi. (post z 5 października 2009 r.),
  3. Nic nie mam do prawdziwych przedstawicieli handlowych, którzy przestrzegają etyki i nie są oszustami. (post z 6 października 2009 r.).

Powód domagał się również zakazania publikacji treści równoważnej do powyższej oraz usunięcia skutków naruszenia jego dóbr osobistych poprzez zamieszczenie na stronie internetowej (…), na okres jednego roku, oraz jednorazową publikację w ogólnopolskiej Gazecie (…) stosownego oświadczenia.

W ocenie powoda posty, które znalazły się na stronie internetowej administrowanej przez pozwaną naruszają jego dobre imię (renomę), bowiem zarzucają przedsiębiorstwu działania oszukańcze i podstępnie prowadzące do sprzedaży urządzeń o cechach i jakości nie odpowiadającej zapewnieniom sprzedawcy.

Wybaczcie tak długie cytaty, ale moim zdaniem są niezbędne do zrozumienia wyroku.

Sąd Okręgowy uznał, że:

Sąd wskazał przede wszystkim na decyzję UOKiK obrazującą stosowanie przez powoda szeregu niedozwolonych praktyk naruszających zbiorowe prawa konsumentów, polegających na zaniechaniu podawania przy zawieraniu umów rzetelnych, prawdziwych i pełnych informacji co do ceny, prawa odstąpienia od umowy, a także na decyzję o zastosowaniu wobec powoda kary pieniężnej za zwłokę w wykonaniu tej decyzji, mogącą wywoływać uzasadnione przeświadczenie o uporczywym i świadomym nieprawidłowym działaniu dystrybutora. Potwierdzeniem niedozwolonych praktyk w zakresie zawierania umowy i informowania o możliwości odstąpienia był również przykład opisany w sprawozdaniu Powiatowego Rzecznika Konsumentów. Zdaniem Sądu wypowiedzi pozwanej stanowiły jedynie zobrazowanie (za pomocą ubarwionych sformułowań, typu „cyrk”) negatywnej oceny praktyk stosowanych przez akwizytorów lub dystrybutorów towaru.

Sąd zważył też, że część wypowiedzi odnosi się wyłącznie do jakości towaru („wie że sprzedaje gówno”, „cała tandeta (…) z C.”, „jakość typowo chińska, czyli bardzo niska”), a w szczególności w kontekście jej relacji do ceny produktu, nie zaś w kontekście jego cech technicznych i użytkowych. Tym samym nie stanowią one niedopuszczalnego naruszenia dobrego imienia (renomy) przedsiębiorstwa powoda. Odnośnie kwestionowania przez pozwaną certyfikowanych właściwości leczniczych urządzenia, jej wypowiedzi nie przekroczyły, zdaniem Sądu, granic dozwolonej krytyki. Jak bowiem wynika ze strony internetowej „P. pl – system przeciwalergiczny”, marka (…) jest kojarzona i reklamowana jako system służący m.in. walce z chorobami alergicznymi, czy co najmniej z szeroko pojętą profilaktyką tych chorób. Zachwalana jest również jako „sposób na gronkowca”, który jest szczególnie skuteczny w przypadkach zachorowań noworodków. W sytuacji, gdy urządzenie dystrybuowane przez powoda takich właściwości nie posiada, powyższe informacje, a także sama nazwa urządzenia (z cząstką (…)) i posługiwanie się (informowanie) stosownymi certyfikatami mogą wywoływać u potencjalnego nabywcy błędne przeświadczenie, że przedmiotem sprzedaży jest urządzenie o funkcjach leczniczych.

Część wypowiedzi zawierała natomiast treści irrelewantne z punktu widzenia ochrony dóbr osobistych. Przykładem jest zawarte w poście z 15 listopada 2011 r. swoiste pouczenie (radę) dotyczące kwestii odpowiedzialności dostawcy bądź eksportera (dystrybutora) towaru za ewentualne uchybienia w zakresie właściwego informowania konsumentów o cechach nabywanego towaru oraz o postanowieniach umowy sprzedaży.

Wskazując na powyższe oraz na specyficzny – ostrzejszy charakter retoryki na forum internetowym, Sąd uznał, że treści zawarte w postach nie uzasadniają udzielenia powodowi ochrony prawnej i dlatego oddalił powództwo w całości.

Oczywiście powód zaskarżył wyrok.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w składzie podanym wyżej apelacja okazała się częściowo zasadna.

Bo, jak stwierdził SA:

 Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, lecz nawet jeżeli została podjęta w interesie społecznym, musi nosić cechy rzetelności, rzeczowości i konstruktywności, tj. musi być nakierowana na zapobieżenie pewnym nieprawidłowościom, czy zjawiskom patologicznym, nie zaś zmierzać wyłącznie do pognębienia przeciwnika. W niniejszej sprawie trzeba też mieć na względzie wyjątkowy charakter krytyki związany ze specyfiką funkcjonowania portali dyskusyjnych w internecie i sposobem wyrażania opinii na tym forum. Forma i treść wypowiedzi publikowanych na otwartych internetowych portalach dyskusyjnych odbiega od przyjętych w innych środkach publicznego przekazu. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wypowiedzi publikowane w internecie są z reguły anonimowe i wpisywane „na gorąco”, w czasie dyskusji na tematy budzące aktualnie duże zainteresowanie danej grupy społecznej, co nie sprzyja ich wyważaniu. Charakteryzują się one na ogół ostrzejszym językiem i niejednokrotnie są przejaskrawione. Nie oznacza to jednak aprobaty dla wypowiedzi dalece wykraczających poza ramy powszechnie akceptowanego poziomu dyskursu, tj. dla wypowiedzi zwyczajnie niecenzuralnych, wulgarnych i obraźliwych.(…)

Co prawda zdaniem SA:

uzasadnione było uznanie, że powód stosował nieuczciwe praktyki marketingowe, które w powszechnym odbiorze, abstrahując, co trafnie uczynił Sąd Okręgowy, od prawno – karnej definicji pojęcia „oszustwa”, mogły być definiowane jako „naciąganie”, „robienie w balona”, czy właśnie „oszustwo”.

Dlatego właśnie SA jedynie częściowo uwzględnił wniesioną apelację.

Powyższy wyrok zastanawia. Bo przecież zasadność najbardziej merytorycznych zarzutów została potwierdzona.

Dlaczego mimo to powód odnalazł ochronę w niezależnym sądzie?

Częściową, to fakt.

Ale przecież znamy codzienne życie i wiemy, że wyrok ten jest raczej na pewno wykorzystywany przez akwizytorów powodowej firmy! I żaden z nich nie będzie wchodził w szczegóły – po prostu stwierdzi, że kobieta zarzucała nam nierzetelność, sąd skazał ją na zapłacenie nam kosztów i zakazał szkalowania.

Jesteśmy firmą uwiarygodnioną przez sąd! Źle o na usiłuje mówić jedynie konkurencja.

Po raz kolejny polscy sędziowie dowiedli, że ich tzw. doświadczenie życiowe, w oparciu o które mają również orzekać, nijak się ma do doświadczenia życiowego szarego człowieka. I konsumenta.