Pamiętamy nie tak odległe czasy, gdy pomimo ewidentnego złamania prawa przez urzędnika prokuratura odmawiała wszczęcia postępowania lub też umarzała je pod byle pozorem, ale faktycznie pokrzywdzony nie miał prawa wnieść zażalenia na krzywdzącą go decyzję. Nagminnie zdarzało się tak przy nadużyciu prawa przez urzędnika.

 

Dopiero nowelizacja z dnia 22.03.2013 r. (Dz.U. z 2013 r. poz. 480) zmieniła ten stan. Po dokonanej zmianie prawo zaskarżenia decyzji prokuratora otrzymał również wnoszący zawiadomienie, o ile czyn naruszał jego prawa. Uprawnienie dotyczy jednak ściśle określonego katalogu przestępstw, określonych w art. 228-231, art. 233, art. 235, art. 236, art. 245, art. 270-277, art. 278-294 lub w art. 296-306 Kodeksu karnego (art. 306 § 1 pkt 6 Kodeksu postępowania karnego).

 

Po staremu jest jednak w pozostałych przypadkach.

 

Krzysztof P.*, lat 10, znajdujący się w pieczy zastępczej sprawowanej przez państwo M. tego dnia wrócił ze szkoły jedynie w spodenkach gimnastycznych. Co prawda był maj, ale akurat dzień był chłodny i deszczowy.

 

Po chwili okazało się, że powodem dziwnego „negliżu” dziecka było… przemoczenie spodni.

 

Konkretnie Krzyś zmoczył się, poddany wg jego słów przemocy fizycznej i psychicznej przez… pracowniczkę PCPR w Gliwicach, sprawującej opiekę prawną nad nim i jego rodzeństwem, niejaką Monikę O. (primo voto B., de domo S.).

 

W wyniku tego „zajścia” chłopczyk przebywał na zwolnieniu lekarskim ok. 6 tygodni, bowiem jednorazowe zmoczenie nie było jedynym efektem „zajścia”.

 

Zarówno powyższe, jak i to, że Krzyś twardo trzymał się podanej przez siebie wersji spowodowało, że zostało złożone zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gliwicach.

 

Zawiadomienie złożyła M., będąca rodzicem zastępczym Krzysztofa, jednak pozbawiona opieki prawnej nad nim.

 

W ramach wszczętego postępowania chłopczyk złożył zeznania w obecności biegłych psychologów, prokuratora i sędzi Sądu Rejonowego w Gliwicach.

 

Prokuratura dokonała kwalifikacji prawnej czynu. Dochodzenie toczyło się w sprawie (nie przeciwko osobie!) o czyn z art. 207 §1 kk i art. 157 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk.

 

Rozszyfrujmy.

 

Powyższa „grypsera” oznacza, że w grę wchodziło znęcanie się nad małoletnim (art. 207 § 1 kk), tj. czyn zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 5, oraz inne naruszenie czynności ciała lub rozstrój zdrowia (art. 157 § 1 kk),które to pozostawały w tzw. zbiegu przepisów (art. 11 § 2 kk).

 

Jak łatwo zauważyć kwalifikacja powyższa wychodzi poza katalog przewidziany w art. 306 § 1 pkt 6 kpc.

 

A więc zażalenia na postanowienie prokuratury odmawiające wszczęcia lub też umarzające (jak w tym przypadku) dochodzenie może złożyć jedynie sam pokrzywdzony.

 

Jednak w chwili dokonania czynu pokrzywdzony miał lat 10. Dziecko w tym wieku traktowane jest jak osoba ubezwłasnowolniona całkowicie (art. 13 Kodeksu cywilnego) co w tym konkretnym przypadku oznacza, że aby złożyć zażalenie na postanowienie Prokuratury konieczne jest działanie jego opiekuna prawnego.

 

Jednak wg dziecka to właśnie opiekun prawny był sprawcą!

 

Monika O. winna zatem zaskarżyć postanowienie umarzające dochodzenie ze względu na brak dowodów (zdaniem prokuratora) przeciw Monice O.!

 

 

Co więcej, zeznania dziecka były poddane opiniowaniu przez biegłych, którzy wykluczyli konfabulacje lub też wyraźny udział osób trzecich, które by wywierały wpływ na treść zeznań.

 

Czy ktoś z was, czytelnicy, za młodu słyszał bajkę o smoku, który zjadł się sam, poczynając od ogona?

 

Sprawa ta, prócz oczywistych sprzeczności pomiędzy konkluzją prokuratora Sławomira Zamorskiego a zeznaniami dziecka, razi przede wszystkim czymś innym.

 

Otóż pomimo zawisłości przez prawie dwa lata Sąd Rejonowy w Gliwicach nie wydał postanowienia zmieniającego opiekuna prawnego przynajmniej nad tym jednym dzieckiem na czas trwania postępowania, choć był powiadomiony o sprawie.

 

Wygląda na to, że od początku prowadzono postępowanie z myślą o jego umorzeniu.

 

Najwyraźniej w myśl zasady „prokurator urzędnikowi łba nie urwie”.

 

Moi informatorzy, zbulwersowani przebiegiem tej sprawy, twierdzą, że prokurator Zamorski nawet nie wystąpił o zmianę opiekuna prawnego, a jedynie o wskazanie, komu w tej sprawie ma być doręczana korespondencja. Jednak sędzia Iwona Gackowska (przewodnicząca wydziału IV SR w Gliwicach) uznała, że korespondencja dotycząca ofiary będzie kierowana do jej prawdopodobnego oprawcy!

 

Przynajmniej na tamtym etapie sprawstwo Moniki O. było bowiem prawdopodobne.

 

Sprawa nosi oznaczenie 2 Ds. 765/14 (Prokuratura Gliwice- Zachód).

 

 

 

 

23.12 2016

 

 

 

* imię zmienione ze względu na dobro dziecka