Minister Arułkowicz nie mówi o tym na konferencjach prasowych. Lekarze biją na alarm. To nie żarty. Chory system służby zdrowia i pseudoreforma zafundowana przez dwóch rządowych pediatrów może zagrażać zdrowiu i życiu. Takie rozmowy jak ta nasza trwają od dawna w rejestracji do lekarza rodzinnego, ale teraz będą przekładały się na katastrofalne skutki zaniechań lub błędów systemu eWUŚ. Miejcie tego świadomość!

U lekarza w rejestracji:
– A pani ubezpieczona jest?
– Jestem.
– Bo się pani świeci na czerwono.
– ?
– No, że nie są opłacone składki.
– Ale ja sama płacę i wszystko na bieżąco.
– To u nas musi pani takie oświadczenie napisać i trzeba iść do NFZ wyjaśnić.
Może da się przez telefon – myślę naiwnie, jak się szybko okazuje. Nie zalegam, płacę z pięciodniowym wyprzedzeniem. Zarejestrowałam się do tych wszystkich internetowych platform – ePUAP, puezus, zipNFZ, żeby po urzędach nie biegać, tylko składki i deklaracje przez Internet wysyłać.
Dzwonię do NFZ:
– Proszę pani ja się świecę się na czerwono, a powinnam na zielono.
– No to musi pani najpierw do ZUSu iść, bo to oni nam przesyłają dane. I jak oni prześlą, to u nas są, a jak nie prześlą, to nie ma.
Dzwonię do ZUSu:
– Mam problem, bo świecę się na czerwono …. Wszystko płacę, nie zalegam … itd.
– Ale przez telefon to się nie da, musi pani przyjść.
No to idę. W ZUS-ie numerek, kolejka, ale nawet szybko idzie … Po 20 minutach jestem przy okienku.
– No bo widzi pani ja się świecę na czerwono, a powinnam na zielono.
– No tak, ale pani w NFZ się świeci.
– Ale w NFZ powiedzieli, że wy im przesyłacie dane o składkach i widocznie coś nie zostało przesłane.
Pani prosi o dowód osobisty. Pyta o pesel, o nip, patrzy z napięciem w monitor i coś tam klika i klika. Po ładnych paru minutach się doklikała: – no tu wszystko u nas w porządku jest. Wszystkie składki opłacone w terminie, deklaracje wszystkie są.
– Tyle to ja proszę pani wiem, bo płacę sama. A więc dlaczego świecę się na czerwono?
– A to ja nie wiem. To coś w NFZ musi być źle.
– No to ja proszę o potwierdzenie, że wszystko jest opłacone i jest ok.
– To pani musi napisać wniosek o wydanie takiego zaświadczenia i to nie od razu pani dostanie. 30 dni się czeka.
– Ale ja proszę tylko, żeby pani wydrukowała mi to, co pani widzi na ekranie, czyli że moje składki, że opłacone.
– Ale to tak się nie da.
– A dlaczego się nie da?
– No bo ja tak nie mogę, musi pani złożyć wniosek najpierw …
– No, ale ja to potwierdzenie potrzebuję teraz. To gdzie mam iść, żeby to dostać od razu? Może jakiś kierownik, przełożony …?
– No nie wiem, ale ja tu jestem tylko na zastępstwie – pani ma minę smutną i zbolałą i widzę, że wyraźnie się zaniepokoiła, gdy wspomniałam o przełożonych.
– To ja się pójdę zapytać – mówi i wstaje i gdzieś idzie.
Nie ma jej chyba z 10 minut. Wraca w towarzystwie innej pani.
– To potwierdzenie ma być, że składki na bieżąco są opłacone, tak? – pyta druga pani.
– No tak.
Patrzą w monitor, klikają, komentują. – tu wejdź, najedź tu i widzisz to się pokaże, a to możesz skopiować, a to przenieś tu …
Pani druga odchodzi, a moja walczy z komputerem: – no tak, ale nie da się skopiować tego.
– A co pani chce skopiować, mogę zerknąć?
– no to to, ten nagłówek stąd.
– to proste. Proszę zaznaczyć, kliknąć prawym klawiszem i … – tłumaczę.
– bo wie pani, ja nie chcę tu pracować wcale, tylko na zastępstwie jestem …
Współczuję pani bardzo, uśmiecham się, pocieszam, razem przeklinamy zus i okropną internetową zusowską platformę. I tych, co ją zrobili i tych, co wzięli za to łapówki. I cały ten system i rząd …
Po kolejnych kilku minutach drukarka drukuje moje zaświadczenie z wszystkimi opłaconymi składkami. Pani przybija zusowską pieczątkę i wręcza mi dumna z siebie.
A ja szczęśliwa jadę na drugi koniec Krakowa do NFZ.
I znowu: numerek, kolejka, ale tylko dwie osoby przede mną i już jestem przy okienku.
– Proszę pani, bo ja się świecę na czerwono, a powinnam na zielono. Dzwoniłam i wysłali mnie państwo do ZUS po zaświadczenie, że mam opłacone składki. Oto mam.
Pani zaświadczenie ogląda. Prosi o dowód i zaczyna się klikanie.
– No świeci się pani na czerwono.
– No właśnie.
– A ma pani wszystko opłacone.
– No właśnie.
– Ale ja mogę panią tylko czasowo odblokować i wprowadzić tu tylko jedną składkę, bo reszty nie mogę.
– No, ale ja mam wszystkie składki opłacone.
– Tak, ale ja mogę wprowadzić tylko jedną i wysłać zapytanie do zus mailem.
– Ale przecież ja mam zaświadczenie z ZUS, że wszystko mam opłacone.
– No tak, ale ja mogę tylko jedną składkę …
– A kto może wszystkie?
– No to musi nam ZUS przesłać.
– Ale ja mam zaświadczenie.
– Ale to na piśmie, a ja muszę mieć z ZUS potwierdzenie elektroniczne.
– Ale ja byłam w ZUS i tam jest wszystko w porządku.
– No tak, ale my tego nie widzimy.
– To co trzeba zrobić, żebyście widzieli?
– No ja do nich napiszę pismo oficjalne.
– To teraz będę się świecić na zielono czy na czerwono?
– No, na zielono, ale tylko przez miesiąc, bo ja mogę tylko jedną składkę.
– No, a po miesiącu?
– No może z zusu odpowiedzą.
– A jak nie?
– No to zaświeci się pani na czerwono, ale jak pani przyjdzie, to znowu odblokujemy …
– To w takim razie ja mam tak biegać co miesiąc do ZUS i NFZ, żeby wprowadzać po jednej składce? To po co są te wszystkie internetowe platformy?
– No nie wiem, coś tu nie działa za dobrze. Ale takich jak pani jest mnóstwo. Ciągle ktoś się świeci na czerwono, a ma wszystko opłacone.

Dziś słyszę w radiu, że według nowych zasad umów z lekarzami jak się pacjent na czerwono zaświeci, to wypada z systemu na pół roku i nie ma prawa do bezpłatnego leczenia. I to nie ważne, że ma wszystko opłacone, że to przez jakiś błąd czy pomyłkę. Na czerwono, to wypadasz i już!

Barbara Pajchert