W trzecim tomie „Potopu” Henryka Sienkiewicza do Zagłoby przybywa niejaki Forgell, wysłannik króla Szwecji, by prosić Pana Zamoyskiego o udzielenie Karolowi Gustawowi gościny w Zamościu. Forgell zapewnia o swych dobrych intencjach, co Zagłoba komentuje słowami : Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni. Jak wiemy Imć Pan Zagłoba głupi nie był a i spostrzegawczością Pan Bóg obdarzył go nieprzeciętną.

I gdyby tak zmartwychwstał dzisiaj z kart „Trylogii”, to ani chybi wytrzaskałby po pysku kilku jegomości a może i popieścił swołocz szabelką, a na koniec mizerykordii użył, co by męki psich synów ukrócić i szybciej do piekła posłać. Bo obraza boska i piekielne bluźnierstwo w granicach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej pleni się na potęgę.

Dlaboga, Mości Zagłobo, larum grają! A ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? W chutorze u rzecznika Bodnara sarmackie nasze zawołanie „Bóg, Honor i Ojczyzna” pohańbiono. Ten Bodnar, kiep i odszczepieniec, rodu swojego się wstydzi, obcym bożkom cześć oddaje… Bodaj go psi pojedli.

Jak świat światem Pan Bóg niewiastom i mężom miłować się nakazał wzajemnie a potem rodziny strzec jak źrenicy oka. A lud wierny, trochę swawolnie, ale wszak na chwałę Pana, śpiewał po folwarkach:

Każda dziewka hubka/Każdy chłop krzesiwo/Będzie iskier kupka/Jeno krzeście żywo.

A Stwórca uśmiechał się tylko i nadto frywolnym strofom, trochę z okowity wyzwolonym, ale szczerym na cuda, grzechy odpuszczał. Bo po weselach dziatwy wszędy gwar słychać było gromki i radosny, który jasną i zasobną przyszłość zwiastował Rzeczypospolitej.

A teraz, Mości Zagłobo, rozejrzyj się po tym łez padole a ujrzysz jak zgorszenie i deprawacyję na piedestały wynoszą, psubraty różnej maści. I mówią, że chłop z chłopem parzyć się mają a dziewka z dziewką. I uniwersały tęczowe, jakoweś LGBT+, popaprańcy ogłaszają w stolicy naszej Ojczyzny umęczonej, by i dziatki, które najniewinniejsze z niewinnych, osaczyć w szkołach edukacyją bluźnierczą już od kołyski. Janie Onufry herbu Wczele! Tyś w młodości do Ziemi Świętej peregrynował i wierze ojców ślubowałeś służyć do ostatniego tchnienia. Mości Zagłobo, chwalmy Boga i popędzajmy konie! Pora tej rewolucji tęczowej kres położyć i przebierańców, którzy, jak włodarz na Warszawie Rafał Trzaskowski, katolikami się ogłaszają, ale krzyż wypędzili z magistratu, w smole utytłać i w pierzu wytarzać. A potem przegonić, byle dalej, do biblijnej Sodomy najlepiej, gdzie nie tylko morze martwe, ale żywego ducha ludzkiego nie uświadczysz tylko same bezbożne kreatury.

Dlaboga, Zagłobo, chyba nadszedł już czas, żeby nasze umysły przestały chwiać się pomiędzy zwątpieniem i nadzieją. Czas pospolite ruszenie obwieścić i wici rozesłać po wszystkich zakątkach Rzeczypospolitej… dla obrony przed tęczową nawałnicą, która groźniejsza od szwedzkiej, bolszewickiej i niemieckiej zdawać się może. Bo dusze nasze sarmackie chce nam zbezcześcić po wsze czasy. Mości Onufry, sam dobrze wiesz, że przychodzą takie niepogody na Ojczyznę Przenajświętszą, że diabeł w ornat przebrany, chichocząc złowieszczo, na mszę w dzwony bije. Naród zagubiony nie widzi nie tylko ogona wystającego spod sutanny, ale diabelskie racice zdaje się postrzegać jako trzewiki kapłańskie. A i rogi trudno dostrzec, bo skrywa je biret na głowie fałszywego dobrodzieja. Dlaboga, Zagłobo, oświecenia umysłów nam potrzeba i wody z biblijnego źródła wiary. Larum grają!

[Cytaty w tekście pochodzą z „Trylogii” Henryka Sienkiewicza]