Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!
Dziś mamy 19 listopada 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
Od 15 listopada trwa zmasowany atak z użyciem kierowanych pocisków rakietowych na Ukrainę. Jesteśmy w takim momencie, że możemy śmielej pomówić o środkach, planach, celach rosyjskiej operacji, która swym rozmachem przebiła nawet uderzenie, którego świadkami byliśmy w pierwszych dniach wojny.
Rosjanie bardzo naprężyli swe bicepsy – do operacji wyznaczono z sił powietrznych 52, 121, 182 i 184 Gwardyjskie Pułki Ciężkich Bombowców użytkujących pełnej gamy maszyn tej klasy pozostających w służbie, czyli Tu-22M3, Tu-95MS i Tu-160. Maszyny te użyły do swych ataków całej gamy różnych generacji pocisków rakietowych, które odpalały ze swych zwyczajowych rejonów operacyjnych, czyli znad Morza Kaspijskiego i w przypadku 52 Pułku, także Morza Czarnego. W stronę celów na Ukrainie poszybowały zatem pociski Ch-22 i ich zmodyfikowane wersje, czyli Ch-32 odpalane z pokładów samolotów Tu-22M3, a starsze Tu-95 MS i najnowsze w arsenale Tu-160 użyły pocisków Ch-59, Ch-101 i Ch-555. Broń ta zasługuje na szerszy opis, gdyż wskazuje jasno na sytuację materiałową w jakiej znajdują się rosyjskie siły zbrojne.
Nosiciele:
– Tu-22M3 to średniej wielkości bombowiec strategiczny, w pierwotnej wersji (Tu-22M) oblatany w 1969 roku, w służbie liniowej, od 1972 roku, jako Tu-22M2. Pomiędzy 1977, a 1983 rokiem dokonano głębokiej modyfikacji, która skutkowała wejściem do służby wariantu Tu-22M3. Samolot o zmiennej geometrii skrzydeł najbardziej znany ze swej służby w pułkach lotnictwa morskiego z zadaniem głębokiej penetracji obszaru Północnego Atlantyku i ataków na siły morskie NATO z amerykańskimi lotniskowcami stojącymi na szczycie listy celów. Łącznie wyprodukowano 497 maszyn wszystkich wersji, z których w służbie pozostaje obecnie około 60, modernizowanych już w XXI wieku do standardu Tu-22M3M.
– Tu-95 MS to wielki (rozpiętość skrzydeł wynosi nieco ponad 50 metrów), napędzany czterema turbośmigłowymi silnikami Kuzniecow NK-12 o łącznej mocy około 60 000 KM. Samolot ten oblatano jeszcze w 1952 roku, a powstało ich do 1994 roku ponad 500. Od początku XXI wieku trwa ich konsekwentna modernizacja. Do standardu Tu-95MS6 doprowadzono 32 samoloty, natomiast do standardu Tu-95MS16 52 maszyny. Od 2018 roku uruchomiono program dalszej konwersji, tym razem do standardu Tu-95MSM i pierwsza tak zmodernizowana maszyna przyjęta została do służby w lipcu 2019 roku. W 2020 roku w służbie znajdowało się najprawdopodobniej 55 samolotów Tu-95 różnych wersji. Dalsze modernizowanie wyposażenia i przenoszonego uzbrojenia tych maszyn ma dla Rosji kluczowe znaczenie z uwagi na stały proces przejmowania zadania przenoszenia broni jądrowej wraz z procesem wycofywania ze służby starszych typów rakiet średniego i międzykontynentalnego zasięgu. Pomocny jest tutaj ogromny promień działania samolotu – jego zasięg to 15 000 kilometrów bez tankowania w powietrzu. Oczywiście wartość ta spada wraz z tonażem zabieranego uzbrojenia, niemniej jednak, nadal to bardzo duże wartości.
– Tu-160, czyli ostatni ciężki bombowiec ZSRR, którego projekt mimo obiektywnych trudności wynikających z rozpadu więzi kooperacyjnych pomiędzy zakładami w różnych krajach posowieckich Rosja kontynuowała głównie ze względów prestiżowych. To zdolny do osiągania prędkości ponaddźwiękowych (2,05 Macha) samolot o zmiennej geometrii skrzydeł, który w ilości 16 sztuk znajduje się na wyposażeniu 121 Gwardyjskiego Pułku Ciężkich Bombowców. Przenosi 6 pocisków dalekiego zasięgu Ch-55/Ch-555/Ch-101/Ch-102, lub 14 pocisków krótkiego zasięgu Ch-15. Putinowska Rosja poza modernizacją do standardu Tu-160M planowała budowę kolejnych maszyn w liczbie 50, ale nie wydaje się, by w obecnych realiach było to możliwe.
Rakiety odpalane z opisanych pokrótce samolotów konstrukcyjnie tkwią w zamierzchłej przeszłości – w czasach ZSRR. Ch-555 będący rozwinięciem pocisku Ch-55 wprowadzony został do służby w 2004 roku, ale jego protoplasta służy od lat siedem dziesiątych XX wieku. Rakieta ta przenosi ważącą 400 kg głowicę bojową na odległość 3500 kilometrów i razi cel z dokładnością do około 20 metrów. Pociski Ch-101 powstały na przełomie lat 80 tych i 90 tych poprzedniego stulecia i charakteryzują się podobnym zasięgiem. Ich głowica bojowa także osiąga wagę 400 kg.
Poza komponentem powietrznym Rosjanie użyli znanych już powszechnie pocisków manewrujących 3m54 „Kalibr”, które odpalono z okrętów operujących na Morzu Czarnym, a także odpalanych z wyrzutni lądowych rakiet systemu S-300 służących normalnie do obrony przeciwlotniczej i UAV typów „Shahed” 131 i 136, oraz „Orion” i „Orlan” 10.
Ponieważ stopniowe podnoszenie gotowości przez rosyjskie siły strategiczne i ich wychodzenie na pozycje do wykonania ataku było na bieżąco monitorowane przez amerykański zwiad (co jest normalną praktyką z racji tego, że samoloty te są nosicielami środków nuklearnego odstraszania) stosunkowo wcześnie można było ostrzec władze Ukrainy przed nadchodzącym atakiem, dzięki czemu udało się uniknąć bardzo poważnych ilości ofiar po stronie ludności cywilnej. Postawiono też w stan najwyższej gotowości bojowej obronę przeciwlotniczą Ukrainy. Łącznie w stronę celów na Ukrainie pomknęło około 100 pocisków i UAV (rozbieżności dotyczą przede wszystkim ilości użytych bezpilotowców). Gdy zakończono proces odpalania rakiet w powietrzu znalazły się też zespoły złożone z myśliwców MiG-31 i Su-35 z zadaniem zaatakowania przy użyciu pocisków rakietowych dalekiego zasięgu R-37M myśliwców ukraińskich, które w ostatnich tygodniach często interweniowały wspierając naziemne systemy obrony przeciwlotniczej. Ewidentnie dowództwo rosyjskie usiłowało zatem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – kontynuując kampanię ostrzału infrastruktury krytycznej nadal „zmiękczać” wolę walki społeczeństwa Ukrainy i jednocześnie osłabić ukraińskie siły powietrzne, które pomimo straty 52 samolotów w dotychczasowych walkach nadal reprezentują sobą poważny potencjał operacyjny.
O godzinie 15.45 w rejonie Sum zgłoszono zestrzelenie pierwszego z nadlatujących pocisków. Kilka minut później kolejny padł ofiarą obrońców w rejonie Czernichowa. Atak był dość dobrze skoordynowany – pierwsze pociski osiągnęły rejony Kijowa i Tarnopola w zaledwie minutowych odstępach. W rejonie Kijowa obrona bezpośrednia zestrzeliła cztery z sześciu pocisków, które obrały za cel to miasto. Zarówno 15 listopada, jak i w dniach kolejnych zestawy NASAMS i IRIS-T osiągnęły bardzo wysoką skuteczność – Amerykanie pochwalili się nawet 100 % skutecznością NASAMS-ów, ale atak, który dotknął większość terytorium Ukrainy pokazał słabe punkty obrońców. Po prostu nie posiadają dostatecznej ilości baterii rakiet przeciwlotniczych, by obronić cały kraj, a przecież jeszcze spora cześć systemów przeciwlotniczych musi zapewnić kontrolę przestrzeni powietrznej na setkach kilometrów aktywnego frontu. Co ciekawe, Rosjanie nie usiłowali nawet wykorzystać posiadanych środków walki radioelektronicznej i pocisków antyradarowych do uderzenia w ukraiński system obronny. Jedynym elementem świadczącym o próbie utrudnienia działania ukraińskiej obronie przeciwlotniczej było skierowanie pewnej ilości pocisków wzdłuż granic Ukrainy z Mołdawią i Polską, co doprowadziło najprawdopodobniej do tragedii w miejscowości Przewodów. Jak wskazuje Tom Cooper, celem dla dwóch ukraińskich pocisków 5V55, które spadły tam, zabijając dwie osoby był rosyjski „Kalibr”, który nadleciał z nad Morza Czarnego. Wyklucza on obecność w tym rejonie rosyjskich pocisków używanych przez kompleks S-300, z uwagi na ich zbyt mały zasięg. Istnieje możliwość określenia dość dokładnej lokalizacji baterii S-300 dzięki nasłuchowi radioelektronicznemu i rozpoznaniu satelitarnemu sił zbrojnych USA, z których to środków korzystają one bardzo szeroko. Może właśnie ta wersja zdarzeń okaże się prawdziwa? Z pewnością okoliczności zdarzenia zostaną wyjaśnione
dzięki śledztwu.
Pomimo zestrzelenia ogromnej większości użytych w ataku rakiet straty poniesione przez infrastrukturę ukraińską były bardzo duże i rosną w ostatnich dniach wraz z kontynuowaniem przez siły rosyjskie ataków. Jak już wspominałem, w pewnym momencie pozbawiono dostaw energii elektrycznej około 7 000 000 mieszkańców Ukrainy i choć w znacznej mierze administracji państwowej udało się już usunąć dużą częśc zniszczeń, Rosjanie ponawiaja swe ataki w rownych miejscach, co z pewnościa bvędzie prowadziło do dalszych strat. Na szczęście obyło się bez poważnych strat wśród ludności cywilnej. Czas zatem na wnioski.
Wnioski:
– Siła ukraińskiej obrony przeciwlotniczej zależy wyłącznie od amerykańskiego/natowskiego wsparcia radioelektronicznego. Zdolność do szybkiego rozpoznania zagrożenia dzięki prowadzonej obserwacji baz rosyjskich i ruchów sił powietrznych, lądowych i morskich pozwala na całkowite „wycieszenie” pracy ukraińskich systemów obrony przeciwlotniczej. W trosce o ich bezpieczeństwo, baterie rakiet w zasadzie nie prowadzą obserwacji radiolokacyjnej przestrzeni powietrznej, a ich radary aktywowane są dopiero po potwierdzeniu wejścia celów powietrznych w obszar odpowiedzialności poszczególnych baterii. dzięki temu, jak również dzięki stałemu manewrowaniu zestawami przeciwlotniczymi Rosjanie nie są w stanie ich na bieżąco lokalizować i atakować. natomiast stały nadzór sił NATO nad przestrzenią powietrzną Rosji pozwolił ogłosić alarm dla ludności od 15 do 20 minut przed atakiem, co jest wystarczającym czasem dla ukrycia się i z pewnością uratowało mnóstwo ludzi przed śmiercią lub ciężkimi obrażeniami.
– Martwi stan techniczny części pocisków przeciwlotniczych pochodzących z poradzieckich zasobów. Wiele pocisków do zestawów „Buk” i S-300 długie lata przebywało w magazynach i niekoniecznie było składowanych we właściwy sposób. Wiele wymagało mniejszych lub większych napraw po 2014 roku. Jestem przekonany, że jednym ze źródeł uzupełnień posiadanego arsenału są rakiety zdobyte na Rosjanach, które z podobnych powodów mogą zawodzić. Generalnie obrona przeciwlotnicza Ukrainy wymaga natychmiastowego wzmocnienia nowymi bateriami najnowszych systemów zachodnich – miejsca koncentracji już posiadanych, czyli punkty dla Kijowa krytycznie ważne są stosunkowo bezpieczne, ale celem dla Rosjan jest właściwie cały, rozległy przecież kraj, więc wiele mniejszych miast jest bardzo narażonych na ataki skutkujące okresowymi wyłączeniami instalacji krytycznie ważnych dla ludności cywilnej.
– Rosjanie nie są w stanie w realny sposób pokonać ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, ani zniszczyć pozostałych samolotów ze znakiem tryzuba. Nawet jeśli potrafią wyśledzić transmisję stacji radiolokacyjnych zestawów obrony przeciwlotniczej nie potrafią zrobić z tego żadnego użytku, a próby wywabienia w powietrze samolotów ukraińskich skutecznych zwłaszcza w przechwytywaniu UAV „Shahed” i innych wyglądają dość naiwnie – gdy podrywano w powietrze rosyjskie myśliwce w celu zaatakowania maszyn ukraińskich mających wykonywać misje CAP przeciw bezpilotowcom, jednostki tych ostatnich zawczasu uprzedzone pozostały na ziemi, więc atak zupełnie trafił w próżnię. Także działania ich sił powietrznych w bezpośredniej bliskości linii frontu wyglądają dość anemicznie i nieskutecznie. Jeśli założymy, że ukraińskie siły zbrojne do zabezpieczenia linii frontu i jego bezpośredniego zaplecza desygnowały systemy starszych generacji i MANPADS, widać wyraźnie, jak mizernie prezentuje sie zaawansowanie technologiczne rosyjskich sił powietrznych na tle możliwości obronnych Ukrainy opieranych coraz wyraźniej o zachodnią technikę bojową.
– Użyty przez Rosjan w ostatnich atakach (zwłaszcza w największym, tym z 15 listopada) arsenał ze stale malejącym wkładem w postaci najnowszych i najbardziej precyzyjnych pocisków rakietowych świadczy o sięganiu po coraz głębsze rezerwy materiałowe. Nie łudźmy się – nie będzie tak, że Rosji rakiet zabraknie. Rzecz w tym, że zabraknie tych najniebezpieczniejszych, a z pozostałymi obrona ukraińska radzi sobie dość dobrze.
– Rosjanie nie są w stanie w chwili obecnej w żaden sposób odzyskać inicjatywy strategicznej poprzez operacje zaczepne swych bardzo osłabionych sił lądowych, więc jedyną drogą do zabezpieczenia dotychczasowych zdobyczy pozostaje „zamęczenie” społeczeństwa ukraińskiego i doprowadzenie do zużycia całości środków bojowych uzyskanych z pomocy Zachodu w tego typu operacjach wymierzonych przeciw ludności cywilnej. O ile historia pokazuje jasno, że żadna forma bombardowań strategicznych nigdy w historii nie zdołała złamać morale atakowanego w ten sposób społeczeństwa, o tyle konsekwentne niszczenie infrastruktury uczyni nadchodzącą zimę bardzo trudną dla Ukraińców. Z drugiej strony, widać wyraźnie, że mimo użycia niemal całości dostępnych środków Rosjanie nie są w stanie kontynuować swej kampanii z bardzo wysokim natężeniem w dłuższej perspektywie czasowej. Już po jednym dniu tempo ich działań dramatycznie spadło i choć nadal atakują nie są w stanie sparaliżować kraju, który jest obiektem ich agresji.
Ostatnia informacją, którą uważam za bardzo ważną jest wyrok w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu Boeing 777-200ER, czyli lotu MH-17, co skończyło się śmiercią 298 obecnych na pokładzie maszyny osób. Sąd holenderski orzekł 17 listopada o winie Siergieja Dubińskiego, Leonida Charczenki i Igora Girkina, skazując podsądnych na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Drodzy Państwo – nigdy nie zaglądałem do medialnych doniesień Girkina, gdyż nie uważam za moralne budowanie popularności człowieka, który zrobił karierę medialną za sprawą zabójstwa 298 osób. Mówi się wiele o braku możliwości realnego wykonania kary wobec sprawców, gdyż ci przebywają w Rosji, ale w przeszłości tego typu sprawy miewały już dość zaskakujące zakończenia – jak na przykład wykonanie kary na zamachowcach z Lockerbie. I nie patrzmy na sprawę przez pryzmat „wielkomocarstwowości” putinowskiej Rosji. Wcale nie jest taka wszechmocna jak się wydaje. A wydanie tej trójki zbrodniarzy holenderskiemu wymiarowi sprawiedliwości byłoby doskonałym przykładem dla potencjalnych następców Girkina. Ja osobiście mam nadzieję, że cała trójka zgnije w więzieniu. Podobnie jak całe zastępy rosyjskich zbrodniarzy wojennych, którzy „zasłynęli” z bestialstwa i okrucieństwa od 2014 roku, po dzień dzisiejszy.
Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop
Zostaw komentarz