Kilka lat temu tj. w 2015 roku roku, przeprowadziłem rozmowę-wywiad z przedostatnim kierownikiem kina „Szarotka” w Wadowicach, które działało do 17 kwietnia 2003 rok z p. Janem Łysoniem. Dlaczego, ponieważ jego pamiętam i za jego kierownictwa odwiedzałem kino. Pracował w kinie od 1956 roku. Przed nim kinem zarządzali Jan Zawiła, który był długoletnim kierownikiem kina objazdowego oraz Jerzy Brańka a ostatnim był Edward Ślęzak. W ustaleniu miejsca zamieszkania i w rozmowie z Janem Łysoniem pomógł mi mój przyjaciel Witold Wawro.

Należy podkreślić, że w latach 60-tych ubiegłego wieku wadowickie kino obsługiwało również kinami objazdowymi powiaty oświęcimski i myślenicki oraz wioski powiatu wadowickiego. Wykorzystywane do tego celu były m.in. dwa samochody m-ki Nysa.

Słynne wadowickie kino z okresu mojej młodości o nazwie „Szarotka” mieściło się w budynku przy ulicy 1-go Maja (naprzeciwko Banku) a obecnie ulicy Lwowskiej nr 16.  Od dziecka uczęszczałem w każdą niedzielę na godz. 10,00 rano, początkowo wraz ze starszą siostrą Jolantą i jej koleżankami, na tzw. „Poranki” dla dzieci, w trakcie których były wyświetlane bajki polskie oraz z krajów socjalistycznych w tym co muszę przyznać piękne rosyjskie. Z biegiem lat jak dorastałem zacząłem uczęszczać oczywiście na filmy wojenne produkcji polskiej oraz popularne wtedy westerny produkcji amerykańskiej a także serię filmów o  Winnetou wg powieści Karola Maya. Seria ta pobudzała wyobraźnię oraz była inspiracją do zabaw w Indian. Jest to historia Old Shatterhanda (białego inżyniera), który spotyka wodza Apaczów Winnetou i po początkowych dramatycznych wydarzeniach nawiązuje się między nimi prawdziwa przyjaźń i braterstwo. Przy wielu okazjach dają dowód wielkich umiejętności walki, ale także współczucia dla innych ludzi. Przedstawia wiarę we wrodzoną „dobroć” ludzkości, choć nieustannie zagrożoną przez wrogów o złych intencjach. Dlatego zawsze mile wspominam te lata mojej młodości, które są związane z wadowickim kinem. Kino wtedy w okresie mojej młodości nie „karmiło” nas brutalnością, scenami obscenicznymi i wulgarnymi, ale uczyło nas np. historii, geografii, przyrody, zabawy i rozpoznawania zła jak również zawiązywania znajomości. Pamiętam, że na amerykańskie westerny kolejki do kasy tworzyły się w nocy a kasa była otwarta na godzinę lub półtorej przed rozpoczęciem seansu czyli ok. 16,00. Były wtedy rzeczywiście dantejskie sceny, ścisk i pisk pod kasą. Czasem na ten sam film chodziło się dwa czy też trzy razy aby obejrzeć ponownie niektóre sceny ponieważ w mieście nie było innych rozrywek. W czwartki kino było nieczynne, jednak jak był bardzo dobry film w repertuarze, cieszący się popularnością, to i w czwartek były seanse. W kinie było 320 miejsc siedzących, ale niejednokrotnie gdy wyświetlano film o dużej oglądalności a zbliżał się termin odesłania filmu do Centrali, kierownik kina wyrażał zgodę na prośby, chociaż to było zabronione, aby wpuszczać również widzów na miejsca stojące.

W związku z pojawieniem się szerszych taśm filmowych w kinie przeprowadzono w roku 1960-tym gruntowny remont, przed premierą wadowicką filmu „Krzyżacy” w reżyserii Aleksandra Forda.  Pamiętam, że moi rodzice byli wtedy na premierze tego filmu urządzonego specjalnie dla członków PSS „Społem” w Wadowicach. Film ten był pierwszą polską superprodukcją, w której nakręcenie były zaangażowane najwyższe władze państwowe. Na potrzeby filmu zaangażowano około tysiąca statystów i nakręcono z rozmachem kulminacyjną sekwencję bitwy pod Grunwaldem. Autorem zdjęć do filmu, barwionych za pomocą technologii Technicolor, był Mieczysław Jahoda, natomiast scenografie wykonał Roman Mann. Film Forda po premierze okazał się najbardziej dochodowym dziełem i filmem o największej oglądalności w historii polskiej kinematografii. Film ten był wyświetlany przez kilkanaście dni, seans za seansem. Po „Krzyżakach” jak powiedział Jan Łysoń zaczął się złoty okres dla kina w Wadowicach. Już były z reguły tylko filmy „panoramiczne” w kolorze, dużo westernów produkcji USA i batalistycznych filmów wojennych produkcji ZSRR. Aparatura do wyświetlania filmów była produkcji niemieckiej. Był też z tą aparaturą ciekawy incydent. Ówczesne władze PRL-owskie wybudowały nowe kino dla filmów panoramicznych w Opolu, zadecydowano z powodu braku sprzętu, że do wyświetlania tam filmów zostanie zabrany sprzęt umożliwiający odtwarzanie takich filmów z wadowickiego kina !!!!!!! W związku z tym przyjechała specjalna ekipa z Opola aby zdemontować i zabrać aparaturę. Dopiero na interwencję i prośbę Jana Łysonia ówczesny Starosta Wadowicki p. Chmielewski wstrzymał całą tę akcję, oświadczając, że „jak ruszycie tę aparaturę to wam ręce poutrącam”. I tak dzięki szybkiej reakcji Jana Łysonia podpartej oświadczeniem Starosty aparatura pozostała w Wadowicach. Aparaturą tą opiekował się od początku aż do śmierci operator p. Chrapla. Aparat do wyświetlania filmów był darem organizacji międzynarodowej o nazwie UNRRA. (Ciekawe co się z tym sprzętem stało po likwidacji kina?) W tym miejscu należy przypomnieć, że w 1945 roku wyniszczona wojną Polska łatwo mogła stać się krajem dramatycznego kryzysu humanitarnego. Na szczęście jednak kraje koalicji antyhitlerowskiej przewidziały ten czarny scenariusz i zawczasu podjęły działania, by do niego nie dopuścić. Zadanie to powierzono UNRRA czyli United Nations Relief and Rehabilitation Administration (Administracja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy), czyli w skrócie UNRRA, zwana była swojsko „unrą” albo „ciocią Unrą”. Z początku była instytucją niezależną, a następnie włączono ją do ONZ-tu. Największym beneficjentem działalności UNRRA w Europie okazała się Polska, z uwagi na wyceniane już wtedy szacunkowe zniszczenia na kwotę ponad 50 miliardów ówczesnych dolarów USA i dla Polski przeznaczono 477 mln dolarów. Więcej otrzymały tylko Chiny, którym przyznano 518 mln dolarów a trzecim w kolejności odbiorcą pomocy były Włochy, dla których wyasygnowano 418 mln dolarów, a dopiero następne w kolejce znalazły się kraje walczące z Osią: Jugosławia, Grecja i Czechosłowacja (odpowiednio 416 mln, 347 mln i 261 mln dolarów). Polska nie tylko odbierała pomoc w ramach UNRRA, lecz także ją oferowała, wysyłając do innych państw np. węgiel.

Wracając jeszcze do historii kina należy podkreślić, że kino to przed pierwszą wojną założył wadowicki kupiec Teofil Wysogląd. Wtedy miało ono nazwę „Kino u Wysogląda”. Premiera w tym kinie odbyła sie w dniu 14 lipca 1915 roku wyświetleniem włoskiego  film niemego w reżyserii Enrico Guazzoniego pt. „Quo vadis”, włoskiej megaprodukcji z 1912 roku. Film ten stał się hitem i dobrym rozpoczęciem działalności kina, które oficjalne zostało otwarte w dniu 18 stycznia 1916 roku. Warto wspomnieć również, ze o kino zapytał również papież Jan Paweł II podczas pamiętnego spotkania z mieszkańcami miasta w 1999 roku – „A czy chodzicie do kina? – zapytał papież. – Tak – odpowiedzieli mu wadowiczanie. – A istnieje jeszcze kino Wysogląda? – ciągnął. – Nie – odparli ludzie. – Wszystko się zmienia – stwierdził wtedy ze smutkiem Karol Wojtyła.”https://gazetakrakowska.pl/wadowice-sto-lat-kina-gdzie-filmy-ogladal-nasz-papiez-zdjecia/ar/6245940 ) Należy podkreślić, ze w latach 1945 – 1950 po odzyskaniu wolności kino zmienia nazwę na „Gdynia”  a w latach 1950 – 2003 przyjmuje nazwę „Szarotka”.

W czasie okupacji kino zostało rozbudowane przez okupanta niemieckiego. Została wydłużona sala kinowa poprzez dobudowanie końcówki budynku. Wbudowane zostały w tym celu dwa filary zabrane i wykorzystane ze zburzonej wadowickiej Bóżnicy Żydowskiej. Po wojnie pierwszy film wyświetlono 18 maja 1945 r. Był to przedwojenny melodramat „Biały Murzyn” według Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Przed nim puszczono kronikę „Warszawa wolna”. Repertuar kina ustalano na cały miesiąc z góry, następnie zamówienie było kierowane do Krakowa do Wojewódzkiego Zarządu Kin. Po sprawdzeniu w Krakowie WZK przysyłał korektę i plan repertuaru z powrotem do wadowickiego kina. Filmy były przesyłane koleją. W tym czasie upoważniony pracownik (wtedy Jerzy Brańka) przywoził filmy. Z filmami również były przesyłane bieżące Kroniki Filmowe, które kompletowała Centrala Wynajmu Filmów. Bardzo rzadko zdarzały się opóźnienia w przesyłaniu szpul filmowych. Obsługę kina stanowiło 5 osób w tym kierownik, operator, pomocnik, kasjer i bileter. Ostatnie seanse były o godz. 19,00 lub 19,30.    Kino nie było tylko miejscem kultury i filmu, ale również miejscem spotkań, zebrań (np. PSS- u) a także umawiania się z koleżankami na randki,  rozwijanie i zawieranie znajomości. Znajomości te przenosiły się również do kawiarni w Wadowickim Domu Kultury (obecnie WCK). Właścicielem budynku kinowego był mieszkaniec Krakowa dr Słapa z którym była zawarta umowa dzierżawy i w jego imieniu umowy zawierane były z mieszkającym w tym budynku p. Jasińskim. 

Co ciekawe za ścianą na której był ekran znajdowała się sala bankietowa restauracji „Beskidzka”, ale nie było słychać muzyki z odbywających się tam dancingów.

Kilka lat temu w roku 2015, odbyła się seria wydarzeń kulturalno-artystycznych w związku z 100-tną rocznicą pierwszego pokazu filmowego. Dużym i spektakularnym wydarzeniem w ramach obchodów był plenerowy koncert Polskiej Orkiestry Muzyki Filmowej, który odbył się 8 sierpnia tegoż roku na wadowickim rynku. Gdzie ponad sześćdziesięcioosobowa orkiestra pod dyrekcją Przemysława Pasternaka wykonała największe utwory muzyki filmowej z takich dzieł światowego kina jak: Ojciec Chrzestny, Titanic, Gwiezdne wojny, Gladiator, Piraci z Karaibów i Forest Gump. Zakończeniem rocznicowych obchodów była zorganizowana przez Muzeum Miejskie konferencja popularno-naukowa: „Od kinoteatru Wysogląda do kina «Centrum» – 100 lat wadowickiego srebrnego ekranu”, która odbyła się 29 października 2015 roku w sali kameralnej Wadowickiego Centrum Kultury. Uczestnicy spotkania mieli okazję wysłuchać sześciu prelekcji. W szczególności należy podkreślić, że  wśród prelegentów znaleźli się historycy wadowiccy oraz goście z innych ośrodków. M.in. dr Konrad Meus z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie z referatem „W blasku dziesiątej muzy. Kino i kinematografia w Wadowicach przed 1939 r.”, w trakcie którego opowiedział o narodzinach wadowickiego kina, historii rodziny Wysoglądów oraz rozwoju kinematografii w międzywojniu. Natomiast problem funkcjonowania wadowickiego kina w okresie hitlerowskiej okupacji przybliżył Michał Siwiec-Cielebon w referacie „Kino i wojna – wojna i kino”, a także Marcin Witkowski z Muzeum Miejskiego w Wadowicach z referatem „Kilka kadrów z dziejów wadowickiego kina w latach 1945-1989” w którym scharakteryzował pokrótce historię kina w latach PRL. (https://wadoviana.eu/2015/10/20/final-obchodow-100-lecia-wadowickiego-kina-w-wyjatkowej-konferencyjnej-odslonie/

Niestety kino Szarotka zakończyło działalność w 2003  roku, ale jednocześnie powstaje „Kino Centrum”, przy Wadowickim Centrum Kultury, które zostaje w roku 2010 wyposażone w nowoczesny sprzęt cyfrowy umożliwiający pokazy filmów w technologii 3D. 

Z sentymentem jednak starsi mieszkańcy Wadowic wspominają kino „Szarotka”.