Ale dla mnie Polska była i jest wielką wartością. Czymś, za co wielu umarło i poświęciło w inny sposób swoje życie.

Patrząc przez pryzmat tysiąca lat hitorii można powiedzieć, że Polska ma jeszcze dwa imiona – Wolność i Solidarność. Często nie zdajemy sobie sprawy z wyjątkowości tej sytuacji. Nie znam innego takiego narodu, który w tak przedziwny sposób połączyłby te dwie wartości.

I co z tym robimy z tym dzisiaj? Gdybym napisał, że rozmieniamy na drobne, zapominamy, pomniejszamy – byłby to eufemizm. Bo obecnie w Polsce trwa walka z tą tradycją. Walka różnych plemion trwa w najlepsze. Jedni drugich wyrzynają, medialnie i w sieciach społecznościowych.

Tymczasem za wschodnią granicą szykuje się wojna z Polską. A my zaczynamy wojnę polsko-polską. Tzw. klasa polityczna, jak pod koniec lat 30. XX wieku zupełnie straciła instynkt samozachowawczy. Brną w tematy o drugo- i trzeciorzędnym znaczeniu, żeby sobie nawzajem dokopać.

Finał będzie taki, że te pajace wsiądą na pokład samolotów, a my zostaniemy z tym całym syfem, problemami, nierozliczonymi sprawami, zadrami – tym wszystkim, po spotkaniu z czym też chcielibyśmy uciec, ale nie będzie nas na to stać.

Oglądałem kilka razy posiedzenia komisji śledczych. Skala chamstwa i przemocy oraz braku elementarnej kultury przeraża. To są przypadki LINCZU, a nie dochodzenia do prawdy. Tam prawda nikogo nie interesuje. Chodzi o zaszlachtowanie przeciwnika.

Ale nie twierdzę, że jest on bez winy, ale w tradycyjnej kulturze miał on prawo do obrony. A teraz jest wyłącznie egzekucja. Której symptomem jest wyłączanie mikrofonu przez wariata będącego przewodniczącym komisji.

Smutne jest to strasznie i niepokojące w kontekście tego, co nas czeka.