Minął rok od czasu zrywu społecznego. Naszego. Wspólnego. Zebraliśmy się pod skrzydłami rodzącego się Ruchu Kukiza. Trzy wyborcze próby były okazją do zweryfikowania naszych postaw, aktywności i etyki. Nie połączyła nas wspólnota politycznych przekonań. Wiele nas różniło w zakresie naszych politycznych przekonań. Mieliśmy różne spojrzenie na gospodarkę, politykę zagraniczną, wewnętrzną, historię.

Łączyła nas jednak niezgoda na istniejący system. Nie akceptowaliśmy Polski podzielonej między dwie siły polityczne, z których każda chciała realizować przede wszystkim swoje własne interesy. Wspólna wizja z całą pewnością dotyczyła uzdrowienia relacji władza – obywatel, przełamania politycznego duopolu, doprowadzenia do fundamentalnych zmian ustrojowych, dotyczących choćby ordynacji wyborczej.

Czy jednak nasze marzenia się spełniły? Czy dzięki naszemu zaangażowaniu coś zmieniło się na lepsze? Czy nie zgubiliśmy czegoś po drodze? Czy wierzymy, że prawdziwa zmiana, choćby jakości uprawianej polityki jest jednak możliwa?

Piszę i mówię o tym już od roku: Nie możemy czekać aż załatwią to za nas kolejne pokolenia, bo może się okazać, że za kilka, kilkanaście lat nie będzie już czego ratować. Już teraz walka z systemem przypomina orkę na ugorze. Widać z jakimi problemami, szczególnie wewnętrznymi, zmaga się Kukiz’15.

Szansę na zmianę systemu nie przyniosą nam młode pokolenia. Szansę powinniśmy wykorzystać my, wszyscy niezależnie od wieku. Rok temu w rodzący się ruch angażowali się ludzie w bardzo różnym wieku i ja nie dostrzegłam jakiejś nadreprezentacji ludzi bardzo młodych. Kluczem do sukcesu jest tu integracja (ponowna) ludzi, których połączyła idea, o której pisałam.

Warto zdać sobie sprawę, że kwestionowanie możliwości odrodzenia się obywatelskiego ruchu osłabia wiarę i motywację osób ideowych – ergo – działa na korzyść systemu. Niczym innym nie jest osłabianie oddolnych inicjatyw i deprecjonowanie osób, które wolą podążać za ideą a nie za korytkiem. W pewnym sensie ziarno od plew zostało częściowo rozdzielone. Myślę, że czas w sposób bardziej dobitny będzie dynamizował ten proces.