Zdaniem posłanki Kamili Gasiuk – Pihowicz sędziowie Trybunału Konstytucyjnego są jak bogowie. Zresztą, posłuchajcie sami.

 

 

„Żaden organ konstytucyjny ani urząd nie ma prawa w Polsce do oceny merytorycznej wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego ma moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Nikt nie ma prawa oceniać czy ten wyrok zapadł zgodnie z prawem, czy skład sądu był prawidłowy czy nie. Nikt nie ma prawa kontrolowania czy ten wyrok spełnia jakiekolwiek wymogi, czy w jego ocenie jest opinią czy jest konkluzją ze spotkania towarzyskiego”.

Warszawa, 03.12.2015. Pos³anki Nowoczesnej - Kamila Gasiuk-Pihowicz (2L) i Joanna Scheuring-Wielgus (L) wœród uczestników manifestacji zorganizowanej przez Komitet Obrony Demokracji, 3 bm. przed siedzib¹ Trybuna³u Konstytucyjnego w Warszawie, po og³oszeniu wyroku TK. Trybuna³ bada³ 3 bm. przyjêt¹ w czerwcu ustawê o TK, która by³a podstaw¹ wyboru piêciu sêdziów z 8 paŸdziernika. (mr) PAP/Jakub Kamiñski ***Zdjêcie do depeszy PAP pt. TK: "grudniowi" sêdziowie niekonstytucyjni, "listopadowi" - konstytucyjni***

Posłanka (po)nowoczesnej nie zdaje sobie sprawy z tego, że dała prawdopodobnie najważniejszy argument za niezwłoczną zmianą Konstytucji.

Wg KGP bowiem w procedowaniu TK nic nie jest istotne – ani skład, ani wniosek, ani prawidłowość zwołania sędziów… Po prostu wystarczy, aby dowolnie dobrana grupka sędziów wybranych wcześniej do Trybunału ogłosiła wyrok.
Bo przecież nikt nie ma prawa oceniać czy ten wyrok zapadł zgodnie z prawem, czy skład sądu był prawidłowy czy nie.

Taki wyrok będzie obowiązywał nawet wówczas, kiedy orzekający sędziowie będą znajdowali się w stanie utraty poczytalności, np. w wyniku ataku terrorystycznego i rozpylenia jakiegoś gazu powodującego przemijalne zaburzenia umysłowe.

Ba, wyrok TK może zapaść także na rybach, w dyskotece, w poczekalni dworcowej, lub też innym pomieszczeniu powszechnego użytku, przez szacunek dla instytucji nie powiem, w jakim.

Bo przecież NIKT nie ma prawa kontrolowania czy ten wyrok spełnia jakiekolwiek wymogi, czy w jego ocenie jest opinią czy jest konkluzją ze spotkania towarzyskiego.
Ta uwaga nie może być traktowana jedynie ad meritum, ale dotyczy także i innych aspektów. Wszak sędzią jest się nie tylko w siedzibie Trybunału.

Jedyne ograniczenie wszechmocy TK daje art. 191 Konstytucji, nieco zawężający omnipotencję sędziowską.
Jednak warto pamiętać, że uznana 9 marca za niezgodną z Konstytucją nowela sejmowa (zwana nowelą PiS) znosiła sprzeczny z Konstytucją zapis pozwalający Trybunałowi na odsunięcie od władzy urzędującego Prezydenta bez wymaganego Konstytucją wniosku Marszałka Sejmu! Teraz, teoretyczni, jest to znowu możliwe.

Brak jest jednak jakichkolwiek możliwości zmiany nawet oczywiście bezprawnego wyroku TK, bo zgodnie z Konstytucją (art. 190 u. 1) wyroki są ostateczne.

Nie ma jakiegokolwiek mechanizmu kontrolnego (np. możliwości ponownego rozpatrzenia sprawy).

imagesNo dobrze, mógłby ktoś powiedzieć, ale w skład TK wchodzą najwybitniejsi prawnicy, z wieloletnim dorobkiem naukowym, a więc ryzyko błędu praktycznie nie występuje.
W tym miejscu przypomnijmy zatem mgr Jerzego Stępnia, prezesa TK w latach 2006-2008, o którego dokonaniach historia nauki polskiej milczy.

Wracając jednak do TK trzeba przypomnieć, że Konstytucja (oraz ustawa o TK) nie pozwalają na usunięcie prezesa TK w sytuacji, gdy np. wskutek choroby nie może samodzielnie złożyć rezygnacji z piastowanej funkcji na ręce Prezydenta.
A przecież patrząc na wiek dojrzały sędziów z taką ewentualnością należy się liczyć. Tymczasem mamy kolejną poważną niedoróbkę rangi konstytucyjnej.

Wg opublikowanej w piątek opinii Komisji Weneckiej w Polsce trwa kryzys konstytucyjny.
I z tym należy się zgodzić.

Jego istotą jednak nie jest „zamach na demokrację”, jak próbują to przedstawić niedawni rządzący, ale zła i wadliwa Konstytucja, której rozwiązania w zakresie TK pozbawiły Naród (suwerena zgodnie z art. 4 Konstytucji) realnej władzy. Każde bowiem działanie społeczeństwa może być zablokowane jako sprzeczne z Konstytucją.
Z kolei działania władzy wykonawczej, skierowane p-ko społeczeństwu, jeśli tylko władza jest akceptowana przez prezesa, okazuje się zgodna z ustawą zasadniczą (pamiętasz OFE, czytelniku?).
Analiza dotychczasowych wyroków TK zwłaszcza za prezesury Rzeplińskiego wskazuje, że wykładnia może być aż nadto szeroka.

Niestety, skojarzenie z pastuchem pilnującym, żeby się bydło po łące nie rozchodziło, jest aż zanadto widoczne.
Stąd przecież już tylko krok do uznania, że podstawowa rola TK to strzeżenie ustaleń magdalenkowych.;)

Na dodatek zachowanie TK po sromotnie przegranych wyborach prezydenckich i szczególnie parlamentarnych przez rządzącą 8 lat koalicję jawnie budzi niewiarę w apolityczność Trybunału.

Przecież to milcząca zgoda na obsadzenie sędziów TK „do przodu” była czynnikiem, który bezpośrednio wywołał dzisiejszy konflikt.
Jednak powrót do wydania tzw. wiążącej wykładni, co nastąpiło dnia 3 grudnia 2015 roku
( http://pressmania.pl/?p=23848 ) pokazał nawet największym niedowiarkom, że w walce o władzę, rzeczywistą władzę, sędziowie nie cofną się przed łamaniem Konstytucji. Bo przecież nikt nie ma prawa ich kontrolować, jak subtelnie zauważyła posłanka Gasiuk – Pihowicz.

169px-Piotr_Andrzejewski_VII_kadencja_Kancelaria_SenatuI co z tego, że senator Piotr Andrzejewski, współtworzący przed laty Konstytucję, mówi, że Komisja Konstytucyjna pozbawiła TK prawa wykładni?

Ale kto może uchylić wyrok TK sprzeczny z Konstytucją?

III RP od samego początku parła w kierunku przerodzenia się w „państwo sędziowskie”.

Nie tylko zresztą Polska, podobne zapędy widać na całym kontynencie, ale w krajach, gdzie istnieje rozwinięte społeczeństwo obywatelskie, i często parowiekowa kultura prawna, są one mniej widoczne.

Wątpię jednak, aby jakikolwiek parlamentarzysta na zachód od Odry odważył się na powiedzenie tego, co Gasiuk-Pihowicz:

Nikt nie ma prawa oceniać czy ten wyrok zapadł zgodnie z prawem, czy skład sądu był prawidłowy czy nie. Nikt nie ma prawa kontrolowania czy ten wyrok spełnia jakiekolwiek wymogi, czy w jego ocenie jest opinią czy jest konkluzją ze spotkania towarzyskiego.

Nie ma, powtarzam, nie ma większego powodu, dla którego Konstytucja musi być zmieniona, i to niezwłocznie, niż ten sformułowany przez (po)nowoczesną posłankę.

Zamiast państwa prawa (prawnego) mamy bowiem republikę sędziowską, w której organ sądowniczy może robić, co tylko zechce, odpowiadając jedynie przed Bogiem i historią.

A teoretyczny suweren, Naród, musi słuchać bez słowa protestu.

 

11.03 2016