Dlaczego Mussolini na niego zasłużył, a Zełeński nie?
Benito Mussolini otrzymał Order Orła Białego już w 1923 roku z rąk prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, a więc na początku swojej kariery politycznej. Został nim odznaczony jeszcze przed ustanowieniem dyktatury totalitarnej i przed agresjami z lat 30.
Dziś wielu uważa to odznaczenie za historyczną kompromitację. Problem polega jednak na tym, że późniejsze wydarzenia każą spojrzeć na tę decyzję znacznie mniej jednoznacznie.
Paradoks historii polega na tym, że faszystowski dyktator Włoch w kilku kluczowych momentach podejmował decyzje korzystne dla Polaków.
We wrześniu 1939 roku odmówił Hitlerowi przystąpienia Włoch do wojny przeciw Polsce, mimo obowiązującego sojuszu z III Rzeszą. Kilka miesięcy później, na początku 1940 roku, wymusił swoją osobistą interwencją u Hitlera zwolnienie profesorów Unwersytetu Jagiellońskiego , uwięzionych podczas Sonderaktion Krakau. Bez tej interwencji niemal wszyscy zginęliby w niemieckich obozach; niestety część z nich Niemcy zdążyli już wcześniej zamordować.
Choć Włochy pozostawały formalnie neutralne, rząd Mussoliniego świadomie przymykał oko na przejazd dziesiątek tysięcy polskich żołnierzy – tzw. „turystów Sikorskiego” – przez terytorium Włoch do tworzącej się we Francji Armii Polskiej. To ciche przyzwolenie umożliwiło szybkie odtworzenie znacznej części polskich sił zbrojnych i ich dalszą walkę z Niemcami.
Mało kto pamięta również, że Włochy nigdy nie uznały „czwartego rozbioru” Polski z 1939 roku i nie uczestniczyły w okupacji polskich ziem. W przeciwieństwie do Słowacji nie wysłały swoich wojsk przeciw Polsce podczas kampanii wrześniowej.
Do tego dochodzi cały szereg włoskich interwencji w obronie Polaków aresztowanych przez Niemców. Wielu naszych rodaków zawdzięczało dzialaniom Mussoliniego życie.
Tymczasem trudno wskazać analogiczne działania prezydenta Volodymyra Zelenskiego wobec Polaków. To Polska od 2022 roku otworzyła swoje granice dla milionów ukraińskich uchodźców, przekazała Ukrainie ogromną pomoc wojskową, finansową i humanitarną oraz stała się jej najwierniejszym sojusznikiem. W zamian Polacy oczekiwali przynajmniej elementarnego szacunku dla własnej pamięci historycznej. Zamiast tego wciąż obserwują gloryfikowanie sprawców zbrodni na Wołyniu oraz brak jednoznacznego potępienia ideologii odpowiedzialnej za śmierć dziesiątek tysięcy polskich obywateli.
Stosunki polsko-włoskie z okresu wojny dobrze oddaje również polska kultura. Nieprzypadkowo w filmach „Giuseppe w Warszawie” oraz „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Włosi przedstawiani są jako ludzie życzliwi Polakom, często niosący im pomoc, a nie jako bezwzględni sojusznicy Hitlera. Nie był to wymysł scenarzystów. Po kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku tysiące polskich jeńców, żołnierzy i uciekinierów znalazło schronienie w domach zwykłych włoskich rodzin, które nierzadko ryzykowały za to własnym życiem.
Nie istnieje natomiast podobny obraz w polskiej pamięci dotyczącej relacji z Ukrainą. Symbolem pamięci o relacjach polsko-ukraińskich pozostaje „Wołyń” – film opowiadający o ludobójstwie dokonanym na Polakach, a nie o braterstwie broni, wzajemnej pomocy czy solidarności.
Order Orła Białego nie jest nagrodą za chwilowe sojusze ani wyrazem wdzięczności za bieżącą politykę. Jest najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej i symbolem trwałych zasług wobec państwa oraz narodu polskiego.
Dlatego jego posiadacz powinien reprezentować wartości, które Polska uznaje za nienaruszalne. Jedną z nich jest prawda o zbrodniach popełnionych na Polakach i szacunek dla ich ofiar. Jeżeli najwyższe władze Ukrainy nie są gotowe do jednoznacznego odcięcia się od kultu organizacji i osób odpowiedzialnych za te zbrodnie, utrzymywanie najwyższego polskiego odznaczenia traci moralne uzasadnienie.
Odebranie Orderu Orła Białego nie jest wiec gestem wymierzonym przeciwko Ukrainie ani narodowi ukraińskiemu. Jest sygnałem, że polskie państwo traktuje własną historię, własnych bohaterów i własne ofiary z taką samą powagą, z jaką inne państwa traktują swoje.
Racja stanu zaczyna się bowiem tam, gdzie pamięć narodowa przestaje być przedmiotem politycznego targu.
Zostaw komentarz