Stopień szaleństwa obu części polskich elit dochodzi do takiego poziomu, że nawet mnie zaczynają ogarniać jakieś antynarodowe fantazje. Po raz pierwszy nie pamiętam od kiedy fantazjuję sobie o urodzeniu się jakimś Francuzem. Francji nie napadną Hiszpanie, jeżeli nie poradzi sobie z Republiką. Wiele złych rzeczy może się im przydarzyć wskutek im swoistych problemów politycznych, ale nie wejście sąsiadów do ogródka.
Istnieje ileś spraw które mam do nowego rządu jako działacz społeczny i nie wiem jak je załatwiać przy takim poziomie dwustronnej delegitymizacji. I prawdopodobnie o to też chodzi. By wszyscy zwariowali w jedną lub w drugą stronę i nie wymagali nic od elit parlamentarnych.
Chcę wiedzieć jak rząd poradzi sobie z planowaniem przestrzeni, z zasyfieniem polskiego krajobrazu przez wszędzie rozlewające się domki. Chcę wiedzieć co będzie ze szpitalami na prowincji. To chcę wiedzieć, a nie podniecać się jakimiś nieprawdopodobnymi i spełniającymi się natychmiast scenariuszami.
Mam konkretne sprawy dotyczące szkolnictwa i zdrowia, ale jak mogę sam poważnie je traktować, jeżeli cały system wygląda jakby ktoś go zaraz miał wysadzić w powietrze?
Jak rozmawiać o tworzeniu stabilnych systemów służących obywatelom, skoro politycy oczekują, że obywatele rzucą wszystko na rzecz polityków, skoro chcą wyżreć całą energię życiową w tym kraju?
Widzę też, że ta mania przenosi się na moje pokolenie i jeszcze w dół.
Nie spędzę teraz następnych 37 lat na uczeniu się bycia Francuzem. Więc nie mam zamiaru pozwolić by wszystko tu zostało spopielone. Szczególnie dziennikarzy z obu stron proszę o odłączenie się od tego haju. Potem działaczy i działaczki społeczne. Obustronna zemsta nie jest najważniejsza.
Autor: Aleksander Temkin
Działacz społeczny, filozof. Założyciel Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej (w 2013 roku). Współzałożyciel koalicji Pacjent Europa. Członek Narodowej Rady Rozwoju między 2016 a 2020 rokiem.
Zostaw komentarz