Wybory parlamentarne za nami. Frekwencja coraz wyższa, co wskazuje na coraz większe zainteresowanie obywateli wyborami. Niezależnie od ich preferencji, jest to jednak demokratyczny sukces. TAK – bo demokracja w Polsce ma się świetnie.

Pomijając głosy jakichś niedouczonych KODziarzy, albo opłacanych przez zagranicę trolli, to nikomu w tym kraju nie dzieje się krzywda. A już na pewno nie taka jak za PO. Nikt nikogo pałami nie leje na demonstracjach, nikt do górników nie strzela, nikt nie postuluje lania dechą jak Komorowski, ani pacyfikowania jak towarzysz OTUA zwany „legendą” Solidarności. PiS wygrywa wybory w 14 z 16 województw. PiS wygrywa w Krakowie, gdzie prezydentem jest Majchrowski. PiS wygrywa zdecydowanie w Rzeszowie, gdzie od 4 kadencji prezydentem jest wywodzący się z SLD lewicowy prezydent Tadeusz Ferenc.

Czy to świadczy o jakimś rozdwojeniu jaźni wyborców? Czy to oznacza, że wyborcy, najczęściej przecież ci sami, raz są zacofani bo głosują na PiS, a za chwile są nowocześni i postępowi, bo wybierają lewicowego samorządowca? Otóż nie. Ludzie po prosty wybierają, mniej lub bardziej świadomie, bądź też intuicyjnie w pewnym sensie tych, którzy w jakiejś mierze odpowiadają ich wizji funkcjonowania kraju. Jak gdybym był rzeszowianinem, to głosowałby na PiS w tych wyborach a jednocześnie na lewicowego Ferenca w wyborach samorządowych.

Dlaczego?

Bo żaden rząd do tej pory tak jak PiS nie patrzy przychylnie na Podkarpacie, a jednocześnie nikt tak dobrze jak Ferenc, póki co, nie zarządzał Rzeszowem. To są ci sami ludzie, ci sami wyborcy, Głosują według swoich preferencji. Zbigniew Ziobro miażdży dosłownie Sienkiewicza od kupy kamieni w Kielcach. I nie pomogła propaganda prawnuka noblisty, że kieleckie to najbardziej zapomniany przez PiS region. Nie pomogło. PiS wygrywa w każdej grupie wiekowej, PiS wygrywa miażdżąco wśród rolników. PiS de facto wygrywa wszędzie. Podejrzewam, że PiS nie wygrywa już tak super wśród przedsiębiorców i szeroko rozumianego sektora prywatnego, bo tutaj mamy do czynienia z nieco innym podejściem do funkcjonowania gospodarki.

Ja przyznam szczerze, że czekam. Czekam i liczę na to, że Premier Morawiecki zrobi wreszcie jakiś ukłon i do przedsiębiorców, tak aby tej gospodarki szlag nie trafił. Ja jestem kapitalistą na tzw. sto pro. Uważam jednak, że pewien socjal być musi, bo niewyobrażalnym jest dla mnie, aby w XXI wieku, w środku europy, na bogatym kontynencie ludzie mieli umierać z głodu. To byłaby porażka ludzkości jako takiej. Jeżeli Morawiecki utrzyma konserwatywny światopoglądowo tor kraju, zmieni kurs na gospodarkę i wpuści świeży powiew kapitalizmu, wrzuci do polskiej dyplomacji więcej rozgarniętych strategów nastawionych na interesy kraju, a nie na całowanie odwłoku Niemcom i Ruskim, oraz podejdzie inaczej do spraw międzynarodowych na linii Waszyngton i Tel-Awiw (a obecnie ponoć Jerozolima), to będzie miał mój głos.

Dlaczego?
A no dlatego, że szeroko rozumiana opozycja, to najdelikatniej ujmując (NAJDELIKATNIEJ) zbieranina ludzi bez idei, bez pomysłów, bez programu, bez wizji Polski. Dodatkowo wykazali się oni przez słynne „osiem ostatnich lat” polityką służalczą w stosunku do Niemiec, oraz grubymi nićmi szytą rzekomą sceptycznością wobec Rosji, która nie miała żadnego przełożenia na rzeczywistość.

A jaka jest rzeczywistość?

Unia Europejska się sypie. Sypie się bezsprzecznie i nikt rozsądny nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Państwa nie na taką Unię się umawiały. Ład światowy trzeszczy w posadach. Stany i Chiny toczą grę o przywództwo na świecie. Globalizacja, której zasady określili po rozpadzie ZSRR amerykanie, obróciła się przeciw nim, rodząc im pod nosem chińską potęgę. Globalizacja się zatem cofa. Niemcy widząc co się szykuje, zaczynają grać na zdecydowany zwrot w kierunku wpływów kontynentalnych. W tym przeszkadza im Polska. Wielka Brytania olała Unię (i słusznie). Rosja się miota. Z jednej strony jak tu grać do bramki z jankesami, a z drugiej przecież Chiny ich zjedzą za chwilę. Chiński budżet wojskowy jest obecnie parokrotnie wyższy niż rosyjski. Tego nigdy poprzednio nie było. Rosja jako kraj słaby, z jednej strony gra o regionalne wpływy, a z drugiej nadal próbuje utrzymać rolę światowego gracza, który niestety, ale musi się do kogoś jednak przytulić. W tym całym zamieszaniu w samym środeczku jest nasza Polska. Jedwabny szlak, międzymorze, Centralny Port Komunikacyjny, to są wszystko zagadnienia niebywale skomplikowane i jednocześnie niepewne.

Musimy mieć silny rząd. Musimy. Możemy nie mieć silnych kart, ale musimy grać ostro. To jest gra. To jest poker. Kto ma być tym wytrawnym graczem ? Schetyna ? Budka ? Nitras ? Petru ? Scheuring-Wielguś ? Jachira ? A może towarzysz Klinowski? Wolne żarty. Ludzie kochani dajcie spokój – błagam.

Obyśmy żyli w ciekawych czasach – i zapewniam – żyjemy!

A co do wyborów. Bo sporo się plecie tu i ówdzie, że znów wygrał ciemnogród i znów wygrało średniowiecze. Otóż jakoś tak się dziwnie składa, że wyniki zdawalności matur były zawsze gorsze w „tradycyjnie” bardziej platformianych województwach. Jakoś tak się składa, że jak czytam różne komentarze, to więcej byków ortograficznych popełniają ci oświeceni rzekomo wyborcy. Jakoś tak dziwnie to leci, że najwięcej nienawiści i jadu sądzą wyznawcy liberalnej lewicy i koalicji obywatelskiej. Potwierdziły to badania na Uniwersytecie Warszawskim, które nawiasem mówiąc zamówiła PO, ale ukryła, bo się okazało, że wyniki są nie po ich myśli. Można je znaleźć w internecie.
Wszyscy mówią, że niby nikt na PiS nie głosuje, a potem wygrywają. Dupa sałata.

Ja znam osobiście bardzo wiele osób, które głosują na PiS i są to zarówno rolnicy, jak i zwykli pracownicy, ale też wysoko postawieni ludzie na świetnych stanowiskach, są to wykładowcy akademiccy, profesorowie etc. Znam ich osobiście.

Wśród jakiego towarzystwa najmocniej wygrywa Platforma? Wśród zdegenerowanej elity celebrytów, wypłukanej z wartości i jakiejkolwiek moralności. Wśród osadzonych w więzieniach, bo jak mówi ponoć naczelna zasada w PO „Kradnij i pozwól kraść innym”. Zdecydowanie wygrywa PO tam, gdzie się wszyscy łasili koło dawnej władzy i czerpali z tego korzyści. Wśród śliskich typków.

A lewica?

Szkoda w ogóle komentować. To już nawet nie stare, poczciwe komuszki. To popłuczyny po .Nowoczesnej, po części post-palikociarnia, której najważniejszym celem życia jest się sztucznie zapłodnić, potem to wyskrobać, naćpać legalnymi dragami, 5 razy najlepiej zmienić płeć w zależności od tego czy pada śnieg czy deszcz, dzieciom do zabawy dawać różowe fallusy i cipki, wyszydzić wszystko co tradycyjne i wszystkich kto nie z nimi. etc. etc. Ani grama w tym postępu, ani grama w tym nowoczesności. Niedouczona, zacofana, analfabetyczna, prymitywna, wulgarna hołota. W zasadzie to się dziwię, że towarzysz Czarzasty czy Miller, a nawet stary pijak Kwas, w ogóle połączyli się z tą bezjajeczną czeredką. Nie pamiętacie jak Miller z mównicy sejmowej rzucił do Palikota? „Pani Marszałek, ta naćpana hołota nie jest mi w stanie przeszkodzić„. Biłem mu brawo! Ja kapitalista i konserwatysta biłem brawo Millerowi.

Bo to banda uciekinierów z psychiatryka i tyle . . .

KONIEC! The End!

Ma być lepiej. Trza wierzyć, ale też dużo robić, aby było lepiej. Ma być dużo lepiej. Jak PiS będzie coraz bardziej wygrywał, to trza się będzie coraz bardziej do pisiorów przypiąć. Wstawanie z kolan, wstawaniem z kolan, a najbardziej śmieją się z tego ci, co sami wypięci dupą byli do Niemców i Ruskich. Ma być inaczej i ma być dobrze, ale też rozsądnie i mądrze.

Autor: Artur Świątek