Zapowiadany od miesiąca na Facebook’u piknik z Pawłem Kukizem zgromadził ponad 300 osób, które oklaskiwało kandydata na prezydenta na boisku w podopolskich Falmirowicach. Uczestnicy przyjechali z całej Polski. Część na rowerach w ramach akcji „Rowerem dla prezydenta Pawła Kukiza”, większość samochodami. Impreza była organizowana pod patronatem portalu Pressmania.pl

To była prawdziwa majówka i spotkanie rodzinne. – Uczestnicy przyjechali z Poznania, Tarnowskiego, Rzeszowskiego i wielu innych stron – mówi Dariusz Pitaś z Borzęcina, organizator akcji (Czytaj TUTAJ). – Chcemy zaprotestować przeciw wydawaniu wielkich sum na kampanię wyborczą z podatków. Impreza jest zrobiona bezkosztowo. Kapela bluesowa z Krakowa gra za darmo. Robimy to spotkanie zupełnie oddolnie. Sztab Pawła Kukiza został tylko poinformowany – podkreśla publicysta z naszego portalu.

Urszula Barszcz przyjechała do Falmirowic z Wieliczki. Do Katowic pociągiem, dalej na rowerze (z noclegiem w remizie w Toszku) w grupie ponad 30 osób z całej Polski. Kolejną noc planują spędzić na boisku w namiocie.

Pogoda nie jest przeszkodą. Łączy ich jeden cel. – Wczoraj było gorzej z pogodą, ale dziś już jest lajcik – mówią. – To jest nasz manifest za Pawłem Kukizem, który niesie nasze idee. Na koszulce mam napisane „Potrafisz Polsko”, a to znaczy, że możemy coś zmienić. Drogą do tego będą jednomandatowe okręgi wyborcze. To jest pierwszy etap, żeby w Polsce się zmieniło. Posłowie wybrani z małych okręgów wyborczych będą odpowiadać nie przed politykami, tylko przed nami. Ale wcale nie wykluczamy zwycięstwa Pawła Kukiza w wyborach. Jeśli wejdzie do drugiej tury, to wygra, bo Duda i Komorowski mają ogromny elektorat negatywny – stwierdzają zapytani uczestnicy spotkania w Kukizem.

Wystarczyło rozejrzeć się po placu, by zobaczyć, że Paweł Kukiz jest kandydatem protestu. Do Falmirowic przyjechała spora grupa członków Stowarzyszenia Dzielny Tata. – Paweł chce rozwalić system – mówi jego prezes, Michał Fabisiak z Warszawy (TUTAJ). – My też mamy coś do rozwalenia. Naszym celem jest doprowadzenie do opieki naprzemiennej nad dziećmi, a nie dominacji jednego rodzica wspieranej przez sądy. Być może dojdzie w Polsce do takiej sytuacji jak w Serbii, gdzie zwolniono wszystkich sędziów i powołano nowych – podkreśla dzielny tata, który walczy o swoje dziecko.

Kiedy na boisko przyjechał Paweł Kukiz, rozproszeni na sporym placu uczestnicy skupili się wokół niego, by uścisnąć mu rękę, wręczyć drobne upominki, koszulki czy bandanki, zamienić parę słów. Po chwili kandydat wszedł na opuszczoną przez muzyków scenę – przyczepę. Ludzie stanęli za taśmą w odległości kilkunastu metrów, bijąc brawo. – Te barierki są potrzebne? Nie możemy przejść wszyscy bliżej? – zachęcał Kukiz. Tłum otoczył go ciasno.

Paweł Kukiz, który dotarł na spotkanie mówił, że przez lata, gdy występował na scenie, „robił to samo” co obecnie – walczył o Polskę. – Myślałem że to będzie opiniotwórcze, że demokratyczna władza będzie się liczyła z głosem ze sceny. Liczyła się, ale w taki sposób, że robiła wszystko, by wyciszyć głośniki – przekonywał Kukiz przywołując m.in. zerwanie z nim kontraktu przez firmę fonograficzną, gdy postanowił wystartować w wyborach prezydenckich.

Kandydat na Prezydenta Polski rozpoczął swoje wystąpienie jak prawdziwy rewolucjonista. – My już wygraliśmy – mówił Kukiz – bo nikt nikogo nie pyta, czy jesteś za PiS-em czy za Platformą. Wszyscy są za sobą, swymi rodzinami i za Polską. Wszyscy żyjemy w jednym państwie i wkrótce to państwo odbierzemy z rąk partyjnych klanów, które po 1989 roku uwłaszczyły się na państwie i obywatelach. Nie chodzi mi o urząd, o stołek dla stołka. Tylko o to, by państwem zawiadywały osoby odpowiedzialne przed nami, a nie ta neoarystokracja, która jest bezkarna. Spójrzcie, jaka kara spotkała pana Grabarczyka. Musiał zrezygnować ze stanowiska ministra. Ktokolwiek z was posiadałby nielegalnie broń, dostałby kraty. W najlepszym przypadku w zawiasach. Jedyną karą dla Hoffmana jest wydalenie z partii. On jest już szczuplejszy ode mnie. Chyba po to, by się na jesień jeszcze raz przecisnąć – przypominał Kukiz.

Musimy zmień system wyborczy. – Nie ma wątpliwości, że ordynacja, jaką mamy służy Niemcom i Rosjanom. Nie nam. Bo tamci mogą cały naród kontrolować przez jednego wodza zwycięskiej partii. Politycy podzielili nas na Tutsi, Hutu i inne grupy zwalczające się. Oni sami siedzą w telewizyjnych studiach i zawzięcie się spierają. My mamy wrażenie, że się pozabijają, a oni po programie siadają do jednej taksówki i jadą na wódkę – stwierdził pierwszy obywatelski kandydat na Prezydenta RP.

– Marzę o tym, by zmienić konstytucję, by przywrócić państwo obywatelom i (…) wrócić na scenę. Przecież walczymy o to, byśmy mogli normalnie pracować w poczuciu bezpieczeństwa, w poczuciu pewności bytu i tego, że nasze pieniądze nie są nam zabierane na obsługę partyjnych klanów – mówił do zgromadzonych.

Podkreślał też, że on sam jest „tylko spoiwem – ludzi i ducha obywatelskiego”. – Tych wszystkich ludzi, którzy żądają zmiany ustroju i konstytucji – tłumaczył. I dodał: – Doskonale wiecie, że nikomu z nas, a mnie w szczególności, nie chodzi o urząd, nie chodzi o stołek dla stołka. Tylko chodzi o to, by wkrótce państwem zawiadywały osoby odpowiedzialne przed nami. Nie ta neoarystokracja, która robi sobie z nami co im się żywnie podoba, która jest bezkarna – tłumaczył.

Mówił, że choć on i jego zwolennicy „mogą nie osiągnąć celu”, to „już wygrali”. – Choćby z tego względu, że mamy czyste sumienia. Po nas zostaje pamięć. Walczymy o Polskę, będziemy walczyć aż do jesieni. Będziemy robić wszystko, żeby przywrócić państwoobywatelom, żeby zmienić relacje władza – obywatel. Polityk ma być pracownikiem obywatela, my go mamy prawo powołać i zwolnić – nie jak dziś wskazujemy na jednego z ciemiężycieli – podkreślał.

Dodał też, że dziennikarze pytają go o to, komu odda głosy w II turze wyborów. – Po pierwsze nie ja mam coś oddawać, bo nie ja te głosy przyniosłem, tylko ludzie. (..) to nie ja jestem dysponentem głosów – zaznaczał. Zaznaczył, że bez konsultacji z ludźmi – np. w internecie – nie mógłby dysponować czyimiś głosami, „bo zmieniłby się w złodzieja”. – Poza tym, nikt nie powiedział, że trzeba będzie je komuś oddawać. Może to oni nam będą musieli oddać – podsumował.

Nawiązał też do bieżących wydarzeń – m.in. dymisji ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka. – Zwróćcie uwagę jaka na razie spotkała kara pana Grabarczyka – że musiał niestety zrezygnować z pełnienia stanowiska. Gdyby ktokolwiek z was posiadał nielegalnie broń, dostałby kraty z całą pewnością, w najlepszym wypadku w zawiasach– mówił kandydat na prezydenta.

 

Przemówienie Pawła Kukiza trwało około 20 minut. Po nim kolejne osoby podchodziły, by podać mu rękę i zamienić parę słów. – Naród panu zaufał – mówiła Hanna Jacheć z Opola. – Chodzi o sprawiedliwość i godność. O to, żeby w Polsce coś się zmieniło. Kiedyś mieliśmy godność i ją utraciliśmy.

Samorządowiec od lat walczący o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW) protestował, wyjaśniając. – Niczego nie utraciliśmy. Po to tu jesteśmy – odparł Paweł Kukiz.