Pierwszy etap wyborów prezydenckich mamy za sobą. Raczej jest już pewne, że do drugiej tury przechodzą Andrzej Duda i Bronisław Komorowski.

Trudno spodziewać się, aby powtórzone zostało rozwiązanie z jesiennych wyborów samorządowych – kandydat Jarubas ulokował się praktycznie równo z Palikotem, co przekreśla jego szanse na drugą turę, nawet w tedy, gdyby okazało się, iż Polacy oddali 50% głosów nieważnych.

Kreowany przez prorządowe me(r)dia jako jedyny poważny kandydat Bronisław Komorowski powiedział zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników:

– Potrzebna jest mobilizacja Polski racjonalnej. Trzeba przywrócić wiarę w Polskę obywatelską. (…)Zwracam się z prośbą o współpracę do wyborców, którzy widzą potrzebę szybszej zmiany kraju. Chcę poinformować, że już jutro przedstawię konkretne wnioski w tym właśnie zakresie, kierowane do tych właśnie wyborców.

Bronisłąw Komorowski tuli dziecko

Panie prezydencie Bronisławie Komorowski, pańskie ugrupowanie (PO) rządzi Polską od 8 lat. Teraz, kiedy realne staje się przegranie również II tury wyborów, zauważył Pan łaskawie, że Polska pogrąża się w zapaści? Że instytucje podstawowe dla każdego państwa praktycznie nie funkcjonują?

Przeciw Panu przemawia ciąg afer, jakie towarzyszą rządom najpierw Tuska, a teraz Kopacz (z domu Lis).

Przeciw Panu przemawiają ustawy, jakie podpisywał Pan bez chwili zastanowienia, chociaż godziły ono w dobro obywateli.

To Pan, jako głowa Państwa, jest co najmniej współodpowiedzialny za stan naszego pseudosądownictwa i prokuratury, która jest używana nazbyt często do bandyckich porachunków, a nie do pilnowania porządku prawnego.

To Panu zawdzięczamy podniesienie wieku emerytalnego.

Teraz, w imieniu tych wyborców, którym chce pan przedstawiać jakieś wnioski, powiem krótko:

„Konkretne” wnioski dwa tygodnie przed drugą turą wyborów to już tylko mocno zjełczała kiełbasa wyborcza. Na dodatek z widocznym w tle widmem strażnika bankowych interesów Jacka Rostowskiego (Rotfelda).

Zbyt wiele już wylano łez z Pana POwodu i całej tej kamaryli, która rozpanoszyła się po wszystkich urzędach w kraju. Zbyt wiele naszych dzieci, żon czy mężów musiało wyjechać z kraju tylko dlatego, aby móc przeżyć.

Mamy dosyć tego pseudopaństwa. Mamy dosyć… kamieni kupy, jak celnie określił Polskę inny Pański pretorianin.

Andrzej Duda słusznie powiedział, zaraz po Panu, panie Komorowski, choć jako zwycięzca powinien wystąpić wcześniej:

– Chcę bardzo mocno zaakcentować, że dziś Rzeczpospolita wymaga naprawy w wielu dziedzinach. Startowałem w tych wyborach po hasłem „Przyszłość ma na imię Polska”. Żeby przyszłość rzeczywiście miała na imię Polska, trzeba ją naprawić. A dziś oznacza to przede wszystkim zmianę na urzędzie prezydenta.

Kukiz i jego wyborcy

Tak to właśnie wygląda – dzisiaj zmieniamy prezydenta, jutro zmienimy rządzącą od ośmiu lat klikę. Ale trzeba pamiętać o wyniku Pawła Kukiza. Te ponad dwadzieścia procent głosujących na niego wyborców uważa, że system partyjny, jaki obowiązuje w RP od 1989 roku nie sprawdził się. I trzeba go zmienić, jeśli w ogóle mamy myśleć o trwaniu Państwa niepodległego. I tych wyborców się najbardziej bójcie.

Oczywiste jest, że teraz, przez dwa tygodnie me(r)dia będą na wyścigi starały się przyciągnąć ich do obozu urzędującego prezydenta, ale…

„Partia miłości” POkazała przez 8 lat, ile jest warta. A Komorowski aktywnie wspierał działania rządu przez ostatnie 5 lat. Wątpię więc, by nagle zaczęli go popierać.

Paweł Kukiz poszedł na wojnę z systemem

Ale wynik Pawła Kukiza to również wyraźny sygnał – taka polityczna żółta kartka, skierowana zarówno do ustępującego, jak i do następnego prezydenta:

To wasza ostatnia szansa – kolejnej już nie będzie.

Czy ostateczny demontaż rządzących partii nastąpi jesienią?

Żółta kartka dla polskich polityków