Co za ironia losu. TVP emituje program, który próbuje przekonać Polaków, że PiS nie jest partią polskiej wsi. Ale co rzuca się w oczy? Znajomy wąs, znajoma twarz – przecież to ten sam „rolnik”, u którego domowych pieleszy gościł nie kto inny jak Rafał Trzaskowski podczas kampanii wyborczej. Przypadek? Nie sądzę. To teatr. Reżyseria polityczna, aktorstwo kiepskie, ale rekwizyty jak zawsze dopracowane.
A teraz na poważnie – jeśli jesteś rolnikiem, który z oddaniem dba o swój kawałek ziemi, ciężko pracuje od świtu do zmierzchu i liczy na wsparcie państwa, to Platforma Obywatelska powinna być dla Ciebie… ostatnim wyborem. Dlaczego? Bo historia ich „troski” o polską wieś to pasmo zdrad, kpin i pogardy.
Ziemia? Sprzedana. Hodowla? Zrujnowana. Pomoc? Spóźniona lub żadna.
To właśnie PO, z nieskrywaną miłością do zagranicznych korporacji, otworzyła rynek ziemi dla cudzoziemców. Polski rolnik mógł się tylko przyglądać, jak zachodni kapitał wykupuje pola, łąki, gospodarstwa – wszystko to, na czym przez pokolenia pracowali jego przodkowie. Bo kto lepiej zadba o polską wieś niż zagraniczny inwestor z Excelami i wizją na agro-biznes?
W czasie gdy afrykański pomór świń dziesiątkował hodowle, rząd PO-PSL siedział z założonymi rękami. Ani planu ratunkowego, ani pomocy, ani strategii. Małe gospodarstwa padały jedno po drugim – ale przecież „wolny rynek” załatwi wszystko, prawda? Gdzie wtedy był Donald Tusk? Na spotkaniach z Merkel, przy kawie w Brukseli, z dala od zapachu obornika i realnych problemów wsi.
Dopłaty rolne? Jak będą, to będą. W końcu rolnik ma czas.
Terminy wypłat dopłat rolnych? Niepotrzebne zamieszanie! Przecież rolnicy mogą poczekać. Platforma miała ważniejsze sprawy – jak dotowanie wiatraków, szkolenia z równości płci i wdrażanie unijnych agend klimatycznych. A że na wsi brakowało pieniędzy na paliwo, nawóz i przetrwanie zimy? Cóż, takie są koszty postępu.
Zielony Ład – czyli jak Platforma wepchnęła rolników w bagno unijnej biurokracji
To właśnie PO – jako lojalny członek EPP – z pełnym entuzjazmem wspierało Zielony Ład. Więcej zakazów, więcej regulacji, mniej opłacalna produkcja. Wyższe koszty energii, zakazy oprysków, zakręcone krany z dotacjami – ale co tam, ważne że agenda z Brukseli zrealizowana. Rolnik? Przecież chwasty też mają prawo żyć!
Trzaskowski zakazuje protestów, Tusk milczy, Kołodziejczak przytakuje
Gdy rolnicy zdesperowani wyszli na ulice – nie dla zabawy, ale z bólu i wściekłości – Rafał Trzaskowski potraktował ich jak zagrożenie dla porządku publicznego. Zakaz wjazdu do Warszawy, policyjne blokady, medialne szyderstwa.
A potem – jakby tego było mało – zaczęto ich nazywać „ruskimi trollami”, sugerując, że za protestami stoją podszepty Putina. Serio? Bo polski rolnik, który walczy o przetrwanie, to agent Kremla?
Na koniec mamy groteskową scenę z Michałem Kołodziejczakiem. Człowiekiem, który miał przynieść polityków „na tacy”, a dziś nosi teczkę za Tuskiem i grzecznie mówi: „Dzień dobry panie Kierowniku, uszanowanie!”. Tak kończy się bunt, gdy wchodzi do establishmentu.
Platforma Obywatelska – partia blisko rolnika?
Tak. Blisko – bo depcze mu po grzbiecie. Bo traktuje wieś jak rekwizyt kampanii, a rolnika jak głupka, którego można kupić kilkoma obietnicami bez pokrycia.
Nie daj się oszukać. Ci, którzy dziś opowiadają o miłości do wsi, wczoraj ją sprzedawali. A jutro – znów wystawią na aukcję, jeśli tylko pasuje to ich unijnej agendzie.
#ByleNieTrzaskowski #Nawrocki2025
Zostaw komentarz