Dywan to jeden z najbardziej niedocenianych bohaterów polityki. Nie zadaje pytań, nie organizuje konferencji prasowych i cierpliwie przyjmuje wszystko, co ktoś postanowi pod niego zamieść. A gdyby mógł mówić, pewnie zostałby najważniejszym świadkiem wielu wydarzeń.

Premier z zapałem wykonuje porządki. Miotła pracuje, kurz unosi się w powietrzu, a pod dywan trafiają kolejne kartki z niewygodnymi hasłami. W końcu po co rozwiązywać problemy, skoro można je estetycznie schować? Dywan robi się coraz wyższy, ale najważniejsze, że z odpowiedniej perspektywy wszystko wygląda schludnie.

Satyra ma to do siebie, że wyolbrzymia rzeczywistość. W końcu w polityce każda strona zarzuca drugiej zamiatanie czegoś pod dywan. Prawdziwe pytanie brzmi więc nie: „czy ktoś zamiata?”, ale raczej: „jak długo ten dywan jeszcze wytrzyma?”.