Minister Żurek ma reformować sądy tak, by służyły wyłącznie interesom rządzących. Prawda przestaje być przewodnikiem, a niezależność wymiaru sprawiedliwości – zbędnym luksusem. Czy Polacy chcą sądów dla polityków czy dla obywateli?

Polityka w togach

Nie trzeba być prorokiem, by dostrzec, że obecnie rządzący nie chcą niezależnych sądów. Chcą wymiaru sprawiedliwości, który będzie chronił „naszych” i karał „obcych”. Takie podejście zmienia prawo w narzędzie polityczne – a to już nie reforma, to manipulacja.

Kto jest uczciwy, a kto draniem?

W świecie polityków uczciwość jest relatywna: „nasze” osoby zawsze są bez skazy, a przeciwnicy – winni każdego zarzutu. Problem w tym, że wymiar sprawiedliwości nie może zostać przekształcony w prywatną księgowość polityczną. Prawo nie jest od tego, by kreować bohaterów i złoczyńców według partyjnej listy.

Prawda nie jest opcjonalna

Polityka i prawda rzadko idą w parze – to truizm. Ale w sądzie prawda nie powinna być opcjonalna. Tam, gdzie zaczyna się ignorowanie faktów i niezależności, zaczyna się zniewolenie. Historia pokazała nam już, do czego prowadzi system, w którym politycy decydują, kto jest winny, a kto niewinny.

Reformy dla władzy czy dla obywateli?

Wymiar sprawiedliwości musi służyć prawdzie i obywatelom, nie tymczasowym interesom polityków. Bez niezależnych sędziów nie ma ochrony przed nadużyciami, nie ma sprawiedliwości, a pozostaje jedynie fasada prawa – sterowana politycznie i oderwana od rzeczywistości.

Konkluzja

Każda „naprawa” sądów, która podporządkowuje je politykom, jest zagrożeniem dla wolności obywatelskich. Prawo powinno chronić, a nie represjonować. Jeśli tego nie zrozumiemy, znów znajdziemy się w świecie, gdzie polityka zastępuje prawdę, a obywatele płacą cenę za cudze ambicje.

Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż  Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.