Szaleńcy ubierający się w szaty młodych i wykształconych z wielkich miast kolejny raz postanowili zakłócić wizytę Jarosława Kaczyńskiego na Wawelu. Prezes PiS od wielu lat 18. każdego miesiąca odwiedza swojego brata Ś.P. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego żonę Marię modląc się przy ich grobie. Jednak od kilku miesięcy totalna opozycja postanowiła mu w tym przeszkadzać. Przebierańcy wykrzykują obrzydliwe hasła i blokują wjazd na wzgórze wawelskie.

W sobotę (18.02.2017r.) pod Wawelem zebrało się kilkadziesiąt osób. Przynieśli ze sobą tabliczki ze znakiem zakazu wjazdu i hasłami: „Nekropolia nie dla PiS-u”, „Stop upartyjnianiu Wawelu”, „Módl się prywatnie nie w blasku fleszy”. Skandowali: „Wawel królów, nie prezesów”, „Wawel wolny, nie PiS-owski”, „Modli się człowiek, a nie partia”, „Tu Jest Wawel, a nie Nowogrodzka”. Manifestujący – których od drogi na Wawel oddzielały barierki tym razem nie próbowali zablokować wjazdu samochodów, wiozących m.in. prezesa PiS. Padły tylko okrzyki: „Będziesz siedzieć!”.

Te kuriozalne protesty organizują sympatycy totalnej opozycji, którzy kojarzeni są z Komitetem Obrony Demokracji i dziwacznego ugrupowania „Obywatele RP”. To właśnie ta „dzicz” jak powiedział o nich wicemarszłek Sejmu Joachim Brudziński od kilku miesięcy próbuje, co miesiąc przeszkodzić Jarosławowi Kaczyńskiemu w modlitwie przy grobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Gdy prezes PiS przyjeżdża na Wawel, ludzie sączący ze swoich ust jad nienawiści wydzierają się, a wcześniej nawet próbowali kłaść przed samochodem.

Media związane z GW mają używanie, a spirala mordoru jest nakręcana. Cały ten cyrk przypomina seans nienawiści jaki serwowano Polakom tuż po zamachu smoleńskim, gdy okazało się, że tragicznie poległy Prezydent RP zostanie pochwany na Wawelu. Wtedy się im to nie udało, a więc odgrzewają teraz kampanię. Czas zadać sobie pytanie czemu i komu to służy?

Najbardziej obrzydliwe kreatury z czasów komunizmu powstrzymywały się przed walką trumnami. Obecnie w III RP wszystkie hamulce resortowym dzieciom puściły. Ludzie ubierający się w szaty obrońców demokracji uznali, że to jedyny sposób, by bronić swoich pozycji, które zbudowano po 1989 roku na fałszu i obłudzie, a bardzo często w sposób niejasny udało się tym ludziom zdobyć majątki. Czy Polacy i Krakowianie będą nadala pozwalać na tego typu zachowania? Co one mają wspólnego z demokracją? Tego pojąć nie potrafię!