Na dzień, w którym nastanie kres niewyobrażalnej samowolki wprowadzonej przez Pana Prezesa pod dach firmy z tradycjami czekałam pokornie 7 długich lat wraz z tysiącem upokorzonych ludzi.

Wkrótce zakończy swój byt „BARON” na rynku ubezpieczeniowym, który pojawił się niczym zjawa w progach zakładu.

Zdziwienie, zaskoczenie …wprowadzony najzwyczajniej w świecie bez konkursu, co było obowiązkowe dla takich nominacji zawsze. Były Minister Aleksander Grad dzisiaj zarabia kokosy w firmie, której faktycznie jeszcze nie ma, dał Prezesowi wolną wolę na wszystko. Oczywiście dopingował w tym posunięciu wszechmocny Donald Tusk.

No i się zaczęło….

Motto przewodnie Prezesa, ludzi, których skupił wokół siebie, to bezwzględne podporządkowanie. Nepotyzm, sitwa, dominują w salonach „ Giganta ubezpieczeniowego”. Podwyżki? – utopia jakaś. Będzie fala zwolnień, bo jest Was zbyt dużo! Wszedł, objął posadę, Pan na włościach ma wszystko!

Cały proces bezzasadnego trwonienia kapitału rozpoczął się z chwilą rozpoczęcia restrukturyzacji PZU w 2008 r. Nastał czas „rozbioru” firmy z 200 letnim trwaniem na rynku.

Wszyscy pracownicy dostali pięknie wydrukowane broszurki, które symbolizowały „ idzie nowe”.

Samolot, to przewodnie skojarzenie Pana Prezesa. Dodatkiem były „wykute” na okoliczność znaczki. Kto, za jakie kwoty, z czyjego polecenia interes chwycił…nie wiemy?

Scenariusz, który został wdrożony w życie w pierwszej kolejności dotknął Bogu Ducha winnym pracowników o najwyższych specjalizacjach, szkolących się systematycznie.Wszyscy byli gotowi na każde wyzwania, zmiany.

Obrana strategia miała swój cel- wyrzucić na bruk wiedzę, doświadczenie.Tłumaczenie proste; zwolnienia przyniosą dla firmy „mega” zyski.

Rozpoczęły się narady, typowanie ludzi do zwolnienia, którym trzeba było wykazać, że są zerem.

Powołano Spółkę ( czy w ramach przetargu ?), zapłacono ogromne pieniądze tylko z zamysłem, żeby pośredniczyli w prowadzeniu sprawdzania kwalifikacji pracowników.Ludzie setki godzin spędzali na „wkuwaniu” wiedzy z wszystkich produktów w PZU.

Wiedza w obszarach ubezpieczeniowych, przepisów prawa – rozumiem.

Testy z wiedzy ogólnej, w tym abstrakcyjne pytania – ile ważył kot po zjedzeniu kilku myszy itd. upokarzały ludzi, którzy w tej tematyce często błędy popełniali.

Nic to, że lista zwolnień dawno leżała na biurku.

Assessment został przeprowadzony, kwoty dla firmy zewnętrznej wypłacono, „sztab” PZU odniósł pierwszy sukces.

Zwolnienia grupowe, to ogromne kwoty na odprawy pracownikom.W dokumentach celowo zawarto „odprawa”, nie zadośćuczynienie, odszkodowanie.

Inna forma prawna, inne konsekwencje. Na bruk w pierwszym rzucie poszło około 3000 ludzi w kraju.

Jak było to możliwe, jakie parametry mogły dyktować „władzą”, aby taką czystkę zrobić w Spółce z udziałem Skarbu Państwa? Mając zaplecze, można wszystko.

Ustawa z dnia 28 grudnia 1989 roku zwana także ustawą „o zwolnieniach grupowych” reguluje pewne zasady, które pozwalają na zwolnienia grupowe. Przepisy nie dotyczyły tej Spółki. Wywalanie ludzi na bruk nie wynikało z konieczności redukcji etatów, złej kondycji finansowej tym bardziej.

Ponadto- jak można mówić o konieczności prowadzenia zwolnień przy jednoczesnym naborze pracowników? To paranoja jakaś, która mogła swobodnie funkcjonować za zgodą wysokiego szczebla polityków.

Tych tysiące zwolnionych osób przeszło na kilka miesięcy pod patronat państwa, który płacił zasiłki dla bezrobotnych. Kto stracił-, ano państwo. Kogo to interesowało?

Wiele osób otrzymało renty, wielu całkowicie się zagubiło.

Gwałtownie spadła jakość świadczonych usług wobec osób poszkodowanych. Składka – proszę bardzo, odszkodowanie – Panu dziękujemy, do Sądu, ale już!

Pan Prezes z zapleczem politycznym kilka miesięcy zajmował szczytne stanowisko w gronie doradców Pana Premiera Donalda Tuska, pod skrzydłami byłego Premiera Pana Bieleckiego.

Czy to nie kolidowało z prawem?- czy Prezes firmy ubezpieczeniowej mógł mieć wiedzę wszechstronnie omawianą w zaciszu gabinetu Pana Premiera?

Prywatyzacja PZU, zgoda z EUREKO…”Nosz” sukces niesamowity! Brawo, Prezesie, jesteś wielki!Tylko, co zyskała na tym Ojczyzna moja? Pan zaszczyty, pochwały, obrazy Panu darowano, a ludzie z biedy, beznadziei upokorzeni przez Pana wizję, po dziś dzień nie potrafią się pozbierać.

czol2

Przytaczam piękną analizę sporządzoną przez Pana dr Zbigniewa Kuźmiuka, obecnie eurodeputowanego; zapis z bloga Pana Posła z dnia 6.01.2010 r.

 

 

 

 

 

„Eureko wywozi miliardy zł, a pracownicy PZU idą na bruk”

6 stycznia 2010

  1. Pod koniec listopada 2009 roku Minister Skarbu ogłosił sukces polegający na zawarciu ugody z holenderską spółką Eureko, która za sowite odszkodowanie gotowa jest wycofać się z PZU. Pokrótce tylko przypomnę, na czym ten sukces polegał. Eureko uzyskała 4 mld zł dywidendy za lata 2006-2008 wynikające z posiadania 33% akcji, a także ponad3,5 mld zł z dywidendy, która miała przypaść Skarbowi Państwa(wypłata dywidendy dla Eureko była zwolniona z opodatkowania 19%podatkiem dochodowym).

W tym roku Eureko dostanie 1,2 mld zł za 5%swoich akcji przekazanych Skarbowi Państwa i dywidendę za rok 2009,która najprawdopodobniej wyniesie około 1 mld zł (zysk za 9miesięcy 2009 roku był szacowany na 3,3 mld zł). W tym roku także PZU zostanie wprowadzone na giełdę i pozostałe 28%akcji PZU posiadane przez Eureko będzie wg szacunków warte około10 mld zł. Dopóki Eureko będzie właścicielem akcji PZU, będzie uprawnione do dywidendy, a ta jak widać corocznie osiąga wartość kilku miliardów złotych.

Sumarycznie, więc Eureko w wyniku tego porozumienia wychodząc z PZU i sprzedając swoje akcje uzyska, co najmniej 20 mld zł. Dla porządku tylko wypada przypomnieć, że 10 lat temu, kiedy Eureko, kupiło 33% akcji PZU zapłaciło 3 mld zł. Eureko może być z tego porozumienia zadowolone, ale znaczna część jego kosztów musi zostać pokryta przez PZU, które żeby w listopadzie i grudniu 2009 roku wypłacić12,7 mld zł dywidendy, poważnie osłabiło swoje finanse.

  1. Jak się można było spodziewać wyprowadzenie tak dużych środków finansowych z PZU, musi spowodować daleko idące konsekwencje dla tej firmy. Nie minęło 2 miesiące i dowiadujemy się, kto za ten sukces Ministra Skarbu ma zapłacić. Zapłacą głównie pracownicy tej wielkiej firmy.

Już na jesieni poprzedniego roku w ramach zwolnień grupowych odeszło z centrali PZU aż 600 pracowników. Z przyjętego właśnie przez zarządy PZU i PZU Życie planu restrukturyzacji obydwu spółek na lata 2010-2012wynika, że zostanie zwolnionych jeszcze ok.4,5 tys. pracowników a więc blisko 1/3 całej załogi (pod koniec poprzedniego roku w grupie PZU pracowało około 15 tys. ludzi).

Gdyby zwalniano aż tylu pracowników w przedsiębiorstwie państwowym, uzasadniano by to istnieniem znacznych przerostów zatrudnienia. Zwolnienie wciągu 3 lat aż 1/3 załogi i to firmie, która od ponad 10 lat jest spółką z dużym udziałem kapitału zagranicznego i była do tej pory zarządzana przez wysokiej klasy menadżerów musi wręcz szokować. Wygląda, więc na to, że grupa PZU po zawarciu porozumienia z Eureko i po wyprowadzeniu z tej firmy ogromnych pieniędzy jest wręcz pod ścianą, skoro aż tak chce redukować swoje zatrudnienie.

Chcąc szybko dojść do równowagi finansowej i uspokoić akcjonariuszy w (połowie tego roku PZU ma być wprowadzone na giełdę) musi szybko redukować koszty, a to można zrobić tylko przez redukcję zatrudnienia. Zaproponowana przez zarządy obydwu spółek skala tej redukcji, każe się jednak zastanowić jak te firmy będą funkcjonować po odejściu tak dużej liczby pracowników

  1. Zagraniczna firma po 10 latach od zainwestowania 3 mld zł wywiezie z Polski ponad 20 mld zł, choć uczestnicząc w procesie prywatyzacji PZU parokrotnie rażąco złamała polskie prawo ( dwa najbardziej jaskrawe tego przykłady to fakt, że inwestor wchodzący do PZU miał być inwestorem branżowym a Eureko takim nie było i akcje miały być kupione za środki własne a w rzeczywistości zostały kupione z kredytu). Mogło to być podstawą do unieważnienia umowy prywatyzacyjnej bez żadnego odszkodowania.

Niestety z nieznanych powodów mimo jednogłośnej uchwały Sejmu zobowiązującej Ministra Skarbu do takich działań nic takiego się nie stało. Wprawdzie w podczas sprawowania funkcji Premiera przez Jarosława Kaczyńskiego taki wniosek został złożony w sądzie przez Ministra Skarbu, ale jego następca po zmianie rządu natychmiast go wycofał. Zamiast tego zawarto z Eureko opisane wyżej porozumienie, które rząd Donalda Tuska określił, jako niebywały sukces. Ten sukces kosztuje jednak samo PZU kilkanaście miliardów złotych.

Tak poważne osłabienie finansowe spółki musiało spowodować konieczność obniżania jej kosztów, a to z kolei wymusiło znaczącą redukcję zatrudnienia. Ta to za wątpliwe sukcesy rządu  muszą zapłacić zwykli ludzie. I to płacą tym, co jest w naszych warunkach szczególnie cenne, utratą miejsc pracy”.

14 września 2014 r roku PZU przejęło Spółkę Link4. Zgoda dla Giganta PZU pełna, w tym rekomendacja UOKiK. Wiadomo, skąd firmując Link4 ma kasę na „śpiewane reklamy”.

Jak jest dzisiaj?

Strach w oczach osób zatrudnionych, obawa o utratę pracy jest wciąż taka sama. Raz w miesiącu testy sprawdzające wiedzę pracowników. Dlaczego?-, ano, dlatego, że w przypadku delikatnej wpadki pracownik „wylatuje” z pracy nie w ramach zwolnień grupowych, a swojej „nieudolności” wykazanej w bzdurnych zapisach.

Pan Prezes z wielkim impetem rozwalał „stare” PZU. Wrzeszczał z radości, że „Duch Molocha Ginie”. Czy obrażał tych, którzy markę budowali? TAK, bezczelnie obrażał kpiąc sobie z ludzi, dzięki którym dostał do dyspozycji majątek firmy.

Miliony na czcze reklamy tylko po to, by szokując promować siebie. Potęga Prezesa opiera się cały czas na poddaniu pracowników.

Czy nie jest kolizją z prawem, aby rzesza osób wyposażona w sprzęt PZU, zatrudniona na etacie PZU świadczyła pracę w domu? Nie, nie są zatrudnieni na swojej działalności. Mają sprzęt, ogromną bazę danych i zadanie do wykonania w swoim mieszkaniu.

Czy w dzisiejszej dobie trudno jest pozyskać dane bez pozostawienia śladu na zabezpieczonym sprzęcie?

ŻADNA TRUDNOŚĆ.

Zwyczajnym telefonem komórkowym „cyknie” kilka zdjęć, ma na tacy adresy, nazwiska, PESELE.

To już temat do rozwinięcia przez inne podmioty, tak sądzę.

Jedno jest pewne jak AMEN w pacierzu…ten Pan już lat temu wiele powinien stracić stanowisko. Nie było to możliwe rzecz jasna, bo nikt nie chciał słuchać słów pracowników, którzy błagali o pomoc. Potem zamilkli, ze strachu przed utratą pracy.

Pewne jest również to, że Pan Klesyk został nominowany z wyłącznej woli byłych już na szczęście koalicjantów. Zasadnym jest , żeby zdymisjonować cały Zarząd, Radę Nadzorczą Grup PZU, Dyrektorów z Centrali, jednostek PZU .

Oni gnębili ludzi zbyt długo. Proponuję pełną czystkę w gronie menadżerów, którzy nie pozyskali posad z uwagi na doświadczenie, a układy, przekładki, nepotyzm.

Prezesem się bywa, proszę pana, człowiekiem jest ..po prostu.

i02_2010_074_000_024a_001_195298

Wierzę również, że nowa władza w PZU przywróci normalność, poszanowanie przepisów prawa, które godzą w astronomicznej skali w poszkodowanych.

Za publikację podobnej treści otrzymałam z Kancelarii wynajętej przez PZU wezwanie przed sądowe grożąc mi procesem…za PRAWDĘ, wobec której mam dowody. Obecnie zupełnie spokojnie publikuję fakty, nawet, jeżeli ktoś zarzuci mi łamanie etyki dziennikarskiej.

Sorry, takie nareszcie nadeszły czasy – po prostu.

 

Zdjęcia: źródło; Internet