235 lat temu uchwalono w kontrowersyjnych okolicznościach Konstytucję 3 Maja. W potocznym przekazie historycznym, zdominowanym przez dwa stulecia historiografii całkowitej apologii majowej konstytucji, utrwalił się pewien schemat. Wedle niego ówczesny obóz postępu (Europejczycy), podjął próbę naprawy ustroju Rzeczypospolitej, a w dziele tym przeszkadzali im zwolennicy konserwatywnego zaścianka, do tego powiązani z Rosją. Rzeczywistość jednak była – jak to zawsze w historii – o wiele bardziej złożona. Co jednak najważniejsze, wydaje się że lekcje płynące z wydarzeń lat 1788 – 1795 nie zostały praktycznie w ogóle odrobione. Popełnione wówczas błędy i zbudowane wtedy podziały trwają – w co wręcz trudno uwierzyć – po dziś dzień. I jak tu przyjąć, że historia jest nauczycielką życia.

Aby zrozumieć źródła katastrofy roku 1791, 1792 i 1795, trzeba cofnąć się do wyboru na króla Stanisława Augusta w 1764 roku. To skutki tej elekcji trwały przez 30 lat i określiły dzieje Polski, aż po 1918 roku.

1. Stanisław August Poniatowski został wybrany na króla wskutek tego, iż najsilniejsze ówcześnie polskie stronnictwo polityczne Familia, po niemal 40 latach oporu politycznego wobec Rosji, postanowiło zmienić front. To porozumienie Czartoryskich z Rosją skutkowało niemal orężnym wymuszeniem obioru Stanisława i spowodowało potężny kryzys w dotychczasowym obozie patriotycznym. Do tego, ponieważ Czartoryscy wykorzystali wybór Stanisława do załatwienia swoich ważnych interesów majątkowych, obóz ten na kolejne trzy dziesięciolecia stracił dotychczasowy kręgosłup.

2. Stanisław August postanowił przeprowadzić szybko „postępowe reformy” i powiązał je z budzącymi olbrzymi opór społeczny „gwarancjami” dla innowierców. Nie chodziło rzecz jasna o polepszenie pozycji owych innowierców (bo i tak mieli oni największe uprawnienia jako mniejszości wyznaniowe w całej Europie) tylko o stworzenie tzw. systemu gwarancyjnego. W 1767 roku z inspiracji Rosji powstała konfederacja radomska, której dążeniem było obalenie „reform” stanisławowskich z sejmu z 1764 roku, ale jednocześnie zagwarantowanie „praw” innowierców. Jednak przede wszystkim Rosja, przy współpracy Prus „zagwarantowała” niezmienność ustroju Polski. Jednocześnie Rosja popierała wrogie radomszczanom konfederacje: słucką (prawosławni) i – wraz z Prusami – toruńską (protestanci). Co gorsza, obie strony nie postrzegały owej dwulicowej polityki Rosji jako problemu.

3. Te wydarzenia doprowadziły do konfederacji barskiej, która przede wszystkim była zrywem przeciw Rosji. Ta, uwikłana w wieloletnią ciężką wojnę z Turcją, mogła utrzymać w Polsce jedynie 20.000 wojska przez cztery lata. Naród niedawnych zwycięzców w wielkich wojnach, nie dał rady tej rosyjskiej garstce i nie wykorzystał olbrzymich koniunktur w polityce międzynarodowej, aby odrzucić rosyjskie i pruskie „gwarancje”. Ilość podziałów w ówczesnej Polsce, a zwłaszcza zmienność sympatii, połączone z jednej strony ze ślepym upatrywaniem sukcesu wyłącznie we wsparciu „Europy” lub Turcji, z drugiej zaś strony z całkowitą niewiarą we własne możliwości, skutkowały upadkiem. Jego efektem był I rozbiór Polski.

4. Lata 1772 – 1792 były jednym z najbardziej owocnych okresów wzmacniania państwowości polskiej. Mimo strat terytorialnych (zwłaszcza bolesnych względem Prus), Rzeczpospolita weszła na ścieżkę gospodarczej eksplozji. Dzisiejsze badania porównawcze dowodzą, że ówczesna Polska wytwarzała PKB na poziomie 5 – 6 potęgi ekonomicznej świata. Co także istotne, w porównaniu z innymi rywalami, dystrybucja tego PKB per capita, stawiała nas zapewne na poziomie ówczesnego lidera czyli Niderlandów. W Rzeczpospolitej po niemal dwóch stuleciach odrodził się system edukacji, powstały nowe, elitarne w skali europejskiej uczelnie wyższe (Collegium Nobilium czy Szkoła Rycerska). Odrodziło się bogate życie kulturalne i polska nauka, rozpoczął się również proces przemian społecznych. Było to związane nie tylko z postępującym upodmiotowieniem ludności miast, ale także zapoczątkowanym procesem uczynszawiania chłopów w miejsce dominujących dotąd (zresztą w całej Europie) rent odrobkowych (pańszczyzny). Co ciekawe, mimo odcięcia od Gdańska pruskim kordonem, Polacy dynamicznie otwierali swoje działania handlowe poprzez tureckie porty czarnomorskie.

5. Polsce zaczęła też sprzyjać jeszcze bardziej koniunktura międzynarodowa. Rosja ponownie uwikłana w kolejne wojny z Turcją, znajdowała się na krawędzi bankructwa wewnętrznego. Prusy i Austria wikłały się w zmagania przeciw Francji, do tego Rosja zerwała współpracę z Prusami. W Europie wiele się działo i … No właśnie. Ówczesna Polska i tak stojąc na uboczu tych konfliktów, mogła czekać na efekty tych starć nie ponosząc żadnych strat, a wręcz przeciwnie – wynosząc wielkie korzyści.
I to wtedy „obóz postępowy”/”europejski” uznał, iż powstaje szansa na przeforsowanie wewnętrznych reform, a jednocześnie wyeliminowanie swoich politycznych przeciwników. Co istotne, to właśnie ten obóz składał się w głównej mierze z ludzi, którzy – tak jak król – uwikłani byli dotąd po uszy we współpracę z Rosją. Z dziecinną łatwością dokonali oni dwóch pivotów. To nagle oni stali się „obozem patriotycznym” (choć bez Czartoryskich, bo tych szczerze nienawidzili), a do tego odkryli nagłą miłość do Berlina. Zawarli z owym Berlinem „sojusz”, który miał chronić Polskę przed Rosją. W istocie nie rozumieli oni, że dla tegoż Berlina sojusz ten był wyłącznie narzędziem, które miało służyć odnowieniu jego współpracy z Rosją. Już wkrótce Prusy, za sprzedanie Rosji tego „sojuszu”, cieszyć się będą zdobyczami II i III rozbioru Polski.

6. Konstytucja 3 Maja stała się dla obozu „patriotycznego” – niestety – podobnym narzędziem rozgrywki. Przyjęta w formule konstytucyjnego zamachu stanu, zmuszała Rosję do natychmiastowego działania. Rosja zakończyła wojnę z Turcją, by przywrócić porządki w Polsce. Z jednej strony szybko dogadała się z Prusami, czując że już wówczas, samodzielnie może mieć problemy z pokonaniem orężnym Polski. Z drugiej uruchomiła część dawnych „patriotów”, oburzonych działaniami „postępowców”. To owi dawni „patrioci” utworzyli Konfederację Targowicką, a „postępowcy” rezygnując z walki (podobno beznadziejnej, choć Rosjanie tak nie uważali), dołączyli do nich wracając na łono „najjaśniejszej imperatorowej”.

Resztki prawdziwego „obozu patriotycznego” przetrwają dwa kolejne zabory, nieudaną Insurekcję, upadek państwa, a dzięki wsparciu Napoleona, przyniosą zalążek odbudowy Polski w 1807 roku. To ich wysiłki i działania, także pisarskie, stworzą legendę Konstytucji 3 maja jako testamentu prawdziwie wolnej i suwerennej Rzeczypospolitej. To ta legenda miała przykrywać hańbę i głupotę znacznej części naszych przodków, którzy ściągnęli na Polskę niepohamowaną żądzę przejęcia jej bogactw, przez prymitywnych sąsiadów. Sąsiadów, którzy dopiero po przejęciu polskich bogactw, mogli rzeczywiście zacząć tworzyć swoje imperia na solidnych podstawach ekonomicznych.

Ten siłą rzeczy skrócony opis pokazuje, jak wiele powinniśmy się nauczyć z historii tamtych lat. Naprawdę jest czego się uczyć.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.p