Patrząc na to co się dzieje na Ukrainie trzeba pamiętać, że dziś moglibyśmy być w zupełnie innej sytuacji. Gdyby w 2015 roku prezydentem pozostał B. Komorowski….

A było to tak:
Po zaborze Krymu przez Rosję i rozpoczęciu wojny w Donbasie, duet Tusk & Sikorski musiał z podkulonym ogonem wycofać się ze swoich flirtów z Putinem. Wajcha została przerzucona i trzeba było przynajmniej zacząć udawać, że „mamy jakąś koncepcję na wypadek”.

I wtedy kwartet wybitnych strategów obronności wziął się do roboty. A byli to:
– Bronisław „polski lotnik poleci na drzwiach od stodoły” Komorowski – prezydent
– Tomasz „żadnego alkoholu nie piłem” Siemoniak – minister obrony
– Czesław starosta miński Mroczek- wiceminister obrony
– gen. Mirosław „tęga głowa” (jak na załączonym zdjęciu) Różański – główny strateg.

Myśleli i wymyślili. W skrócie było to coś takiego.
Oddajemy ruskim całą Polskę, chowamy się na tej części Dolnego Śląska która jest za Odrą i tam czekamy, aż NATO przyjdzie nam z pomocą. Tam rzecz jasna ewakuujemy największe polskie skarby, czyli Tuska, Komorowskiego i Sikorskiego, aby mogli „skutecznie zabiegać”.
Nie trzeba dodawać, że gdy przedstawili to naszym sojusznikom z NATO, ci odetchnęli z ulgą. „Polacy nie sprawią nam problemu jakby co”.

Potraficie sobie to Państwo wyobrazić z dzisiejszej perspektywy. Gdyby Komorowski wygrał wybory, a Trybunał działałby w składzie nielegalnie ukształtowanym w 2015 roku, to dzisiaj nie było by co zbierać nie tylko z Ukrainy, ale i krajów bałtyckich i z nas.

Ta ich „doktryna obronna” o mało co nie weszła w życie. Pamiętajmy o tym, gdy dzisiaj ci „spece” wymądrzają się i udzielają dobrych rad.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl