Byłem dziś z Aleksandrą Konstancją w Parku Sikory po czeskiej stronie Cieszyna. Mimo, ze Czechosłowacy mają wyższe wskaźniki zakażeń na szczęście na ulicy nie trzeba tam zakładać maseczek.

W parku jest duże oczko wodne i na jego widok uruchamiają mi się wspomnienia i skojarzenia. Pytam AK czy wie, kim jest Wodnik Szuwarek. Nie wie. Znajduję na youtubie jeden z odcinków, oglądamy razem skupieni na bezsensownej wycieczce Wodnika Szuwarka ze stawu w Cz. Cieszynie aż w kosmos. Gdzie dokonuje on odpowiednich napraw, żeby niebo kręciło się wokół ziemi jak trzeba i wraca.

I wtedy przypomniałem sobie i Oli jednocześnie, że kiedyś bajka była tylko raz na dzień. Nie było smartfonów, Tik Toków… Jak ktoś nie zdążył lub miał karę, nie oglądał. A bajka w tygodniu to tylko 10 minut, w niedzielę 20 minut. Zaraz przed Dziennikiem Telewizyjnym. A potem obowiązkowo do łóżek.

Potem uświadomiłem sobie, że w sumie to byłem uprzywilejowany, bo dobranocka polska i czechosłowacka były nadawane jedna po drugiej (dzieło przypadku, bo raczej nasze bratnie telewizje tego ze sobą nie ustalały). Oglądałem więc w tygodniu 20 minut dziennie, tyle co moi rówieśnicy na Mazowszu tylko w niedzielę. I to był ten nadgraniczny bonus.

Oglądanie kolorowych bajek było wówczas możliwe tylko za pośrednictwem radzieckiego telewizora marki Rubin, który miał złą reputację, bo podobno kilka osób zabił. Kineskop eksplodował i ciśnienie wystrzeliwało ekran prosto na twarz oglądającego, dlatego co bardziej przytomni, nauczeni doświadczeniem innych oglądali przekaz po skosie. U mnie w domu był dodatkowo ten problem, że przez kilka lat nie udawało sie załatwić normalnej złączki anteny i telewizora, więc dwa druciki z kabla antenowego były mocowane za pomocą plasteliny i zapałek. Do tej pory pamietam ten widok, który stał się dla mnie prawdziwym symbolem PRL-u.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.