W ostatnim czasie kilku moich byłych studentów spektakularnie wyrzuciło mnie z grona swoich znajomych, podkreślając jednocześnie, że miło wspominali zajęcia dydaktyczne ze mną i w ogóle nasze kontakty uniwersyteckie.
Nie mam o to do niż żalu, pretencji, ani nie naśmiewam się z ich decyzji. Być może będąc w ich wieku, w stanie ich wykształcenia i rozumienia świata „tu i teraz”, postąpiłbym podobnie. Tego nie wiem.
Rolą profesora jest objaśnianie, że po pierwsze świat od zawsze był zróżnicowany światopoglądowo i na moje wyczucie nigdy nie będzie jednorodny pod tym względem, no chyba, że na pięć minut przed dwunastą, gdy się skończy; po drugie, ze warto zawsze oddzielać ludzi od poglądów.
To drugie jest bardzo ważne. Nie mam problemuy z tym, by przyjaźnic się lub kolegować z ludźmi o radykalnie odmiennych poglądach. Mam całkiem sporo takich osób. Niestety to grono niebezpiecznie zawęża się, bo niektórzy na podstawie moich poglądów rezygnują z jakiejkolwiek komunikacji ze mną.
To bardzo smutne być wykluczonym na podstawie swoich poglądów, tym bardziej, ze w mojej obronie nie stanie żadna organizacja, nie odbędzie się marsz, pikieta i kolejne zdobywanie pomnika. Ale ja też tego nie potrzebuję.
Za dużo polityki, za mało zwyczajnej codziennej empatii.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz