Po kilku dniach zaczęłam tęsknić za wioską a przede wszystkim za moją przyjaciółką Żeńką. Tak mnie się chciało do Żeńki! Byłam szaloną nastolatką, więc wbrew wszystkiemu postanowiłam odwiedzić Źbujaków. Kiedy pojawiłam się na ich podwórzu, Żeńka się ucieszyła, a stara Źbujaczka dostała szału.
– Na sczo ty tu pryjszła! Nie znajesz, szczo tu roblat z Lachami! Tebe wbijut! A szczo zroblat z toboju pered smertiu! Nie choczu na to dywytysia.
I masz ci los. Akurat jedzie cała załoga banderowców. Wszyscy pijani a na ich czele Hryćko …mój Hryćko… Jadą prosto na kwaterę do Źbujaków!
Nagle poczułam jak Źbujakowa silnie pociągnęła mnie za rękę i wrzuciła do lochu na kartofle.
– Siedź tu do wieczora. Potem po cichu i spokojnie idź w stronę lasu. Tylko nie biegnij. Jedna polska dziewczynka biegła przez wioskę i ją zastrzelili. Dlatego spokojnie powoli idź w stronę Hrubieszowa.
I tak Ukraińcy po raz drugi uratowali mnie przed śmiercią. Ja tak głupio ryzykowałam swoim życiem, nie mając do końca pojęcia co się wtedy działo. Natomiast moi ukraińscy sąsiedzi, bardzo dobrze wiedzieli co się działo, że trwała planowa i systematyczna zagłada Polaków na terenach mieszanych. Zastanawiające jest więc, skąd wziął się późniejszy „zanik pamięci” wśród Ukraińców.