Dziś trafił mnie szlag. Niedawno kupiłam dwa słoiki oliwek. Potrzebowałam jeden, ale pojedynczy kosztował ponad 8, a każdy z dwóch ponad 5. I to nie jest tak, że ten pojedynczy jest w normalnej cenie, a jak kupisz dwa, to masz taniej. Nie, jest tak, że jak nie kupisz dwóch, to za karę masz drożej.
No fajnie.
Mam dużo oliwek. Czasem robię sałatkę grecką czy spagetti. Ok. Ale dziś już wrzuciłam do koszyka mrożonkę warzywną. I cena tymi wielkimi kulfonami to była ta nieprawdziwa. Ta za jedną sztukę była widoczna przez mocną lupę.
I trafił mnie szlag. Bo ja nie potrzebuję stu ton warzywek mrożonych. Nie mam tyle miejsca żeby wszystkiego kupować po dwa.
Czy jak się kupi dwie pralki to też jedna jest 40% taniej? Czy trzeba brać okulary do czytania i spędzać w markecie 5 godzin, żeby przy kasie nie obudzić się z ręką w nocniku, kiedy okaże się, że zakupy kosztowały 40% drożej niż zakładaliśmy?
To nie są żadne promocje. To dowcipy są.
Zostaw komentarz